niedziela, 16 lipca 2017

"Dziedzictwo" Ann Patchett [recenzja książki]

 

Z recenzją "Dziedzictwa" mam duży kłopot. Przez kilka dni zastanawiałam się, co Wam o tej książce napisać i jak ubrać to 
w słowa. Bo moja opinia różni się od ocen większości blogerów.
Cóż, napiszę to co myślę, a Wy zdecydujecie czy sięgniecie po "Dziedzictwo" czy też nie.

Pojawienie się Berta Cousinsa na imprezie z okazji chrztu Franny Keating zmienia życie dwóch, do tej pory zupełnie sobie obcych rodzin. Od tej pory czytelnik ma okazję obserwować losy ich członków na przestrzeni 50 lat.

Kiedy sięgałam po "Dziedzictwo" moje wymagania sięgały szczytów. Czytałam wiele pozytywnych recenzji tej powieści, dowiedziałam się też, że Ann Patchett jest bardzo doceniana na świecie. Oczekiwałam więc czegoś wybitnego. Niestety, rozczarowałam się. 
"Dziedzictwo" czytałam prawie dwa tygodnie. Zanim dotarłam do połowy, kilka razy miałam zamiar odłożyć tę książkę na półkę i o niej zapomnieć. Lektura zwyczajnie mnie nudziła. Wydarzenia zupełnie mnie nie angażowały, nie polubiłam też żadnego z bohaterów. Sięgałam po książkę niejako z przymusu. Kiedy już jakoś dotarłam do połowy powieści, czytanie zaczęło mi iść lżej. Pojawiły się wreszcie wątki , które mnie zainteresowały, zaczęłam też darzyć sympatią Franny, Albiego 
i Jeanette. Tę drugą połowę "Dziedzictwa" przeczytałam szybko 
i z przyjemnością.
Myślę, że w moim wypadku problemem jest sposób rozwijania akcji, jaki zastosowała autorka. Ann Patchett swoją opowieść snuje w bardzo powolnym, dla niektórych nużącym tempie. 
Przeszłość przeplata się tu z teraźniejszością i dla mnie wątki współczesne były o wiele ciekawsze od tych historycznych.
Bardzo lubię sagi rodzinne, byłam więc pewna, że "Dziedzictwo" przypadnie mi do gustu. Niestety, tak się nie stało. Nie znalazłam 
w tej książce emocji, losy bohaterów były mi obojętne, 
nie zauważyłam zalet, o których inni wspominają w swoich recenzjach.
Jak widać, bywa tak, że najlepiej oceniane powieści, nagradzane przez krytyków, potrafią rozczarowywać. Najlepiej więc będzie, jeśli posłuchacie intuicji i wtedy zdecydujecie, czy chcecie przeczytać "Dziedzictwo" , czy raczej zrezygnujecie z  lektury.
U niektórych czytelników ta powieść spowodowała kaca książkowego, 
u mnie tylko zastój czytelniczy.


Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova! 

1 komentarz:

  1. Rozumiem co masz na mysli. Raz lepiej raz mniej tak to juz jest. Mnie sie podobala ale nie czytalam jej non stop tylko z przerywnikiem wiec jakos mi poszlo bez problemow i wielkiej nudy. To naprawde zalezy od czlowieka. Mnie np seiatlo.miedzy oceanami tak nudzilo ze nie czytalam dalej a inni wsiakneli. Ospbisvie Dziedzictwo lepsze od niej. Ale to chyba kazdy ma swoja opinie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)