czwartek, 29 czerwca 2017

"Dziewczyna na klifie" Lucinda Riley [recenzja książki]





"Dziewczynę na klifie" już od dawna mam na mojej liście " must read" 
i teraz, kiedy Wydawnictwo Albatros wydaje tak pięknie wszystkie powieści Lucindy Riley, nie mogłam nie sięgnąć po tę powieść. Kobiety na całym świecie zachwycają się książkami tej autorki, moje oczekiwania więc były bardzo duże. Czy zostałam usatysfakcjonowana?

Grania Ryan po 10 latach wraca do rodzinnego domu w Irlandii. Poraniona przez życie, próbuje pozbierać się po niedawnym poronieniu. Pewnej nocy na skraju klifu widzi małą dziewczynkę. Mała wygląda jakby za chwilę miała skoczyć w przepaść. Bardzo szybko pomiędzy Granią a dziewczynką nawiązuje się więź. Gdy jednak rodzice Grani dowiaduje się o przyjaźni dziewczyny z ośmioletnią Aurorą Lisle, 
nie wyglądają na zachwyconych. Mało tego, matka bohaterki jest wręcz przerażona tą znajomością. Okazuje się, że wiele lat temu rodzina Lisle'ów bardzo skrzywdziła Ryan'ów, a rany wciąż pozostają otwarte. Grania powoli poznaje smutną opowieść o losach tych dwóch rodów, 
a to czego się dowiaduje może zupełnie zmienić jej związek z Aurorą.

"Dziewczyna na klifie" wciągnęła mnie w swój świat od pierwszej strony. Z dużym zainteresowaniem czytałam kolejne rozdziały, 
aż w końcu dotarłam do ostatniego. Trzeba przyznać, że Lucinda Riley zasługuje na uznanie czytelników. Historie, które tworzy są bardzo emocjonujące i życiowe. Czyta się to tak dobrze, jakby  się oglądało świetny serial. Pisarka włada piórem tak, jakby się z nim urodziła. Język jest lekki, choć miejscami lekko infantylny, a cała powieść napisana jest w spójny, bardzo przyjemny w odbiorze sposób. Na pochwałę zasługuje też sposób narracji. Już na początku dowiadujemy się, że naszym przewodnikiem po świecie Grani jest Aurora, która pomiędzy rozdziałami zwraca się bezpośrednio do czytelnika, tłumacząc swoje czyny 
i wyjaśniając niektóre sytuacje.

Bohaterowie "Dziewczyny na klifie" to kolejna z jej zalet . Postacie są wyraziste, niepowtarzalne i bardzo rzeczywiste. Autorka nikogo nie idealizuje, jej bohaterowie mają charaktery, w których dobre cechy przeplatają się ze złymi, co czyni ich jeszcze bardziej realnymi. Osoby, 
o których przeczytacie na kartach tej książki, mogłyby być Waszym sąsiadem, bratem, mamą, czy panią z warzywniaka. Są takie jak my.

Cała fabuła składa się z mniejszych opowieści o losach poszczególnych pokoleń rodzin Lisle'ów i Ryan'ów. Co ciekawe, nie możecie być tutaj pewni, że Waszego ulubionego bohatera nie spotka jakieś nieszczęście. Lucinda Riley nie szczędzi swoim postaciom trosk i życiowych dramatów, chwile radości przeplatają się tutaj ze smakiem porażki, dlatego ciężko odgadnąć czy zakończenie będzie szczęśliwe.

Ta książka to piękna opowieść o miłości, rodzinie, cierpieniu 
i wojnie. Mamy tu pięknie zarysowane portrety kobiet, które są trzonem tej historii. Niewątpliwie jest to pozycja warta uwagi.

"Dziewczyna na klifie" bardzo mi się podobała i sprawiła, 
że Lucinda Riley trafiła u mnie na listę ulubionych pisarek. 
Już kupiłam kolejną jej powieść, a w planie mam zgromadzić 
i przeczytać wszystkie. Nie ukrywam, że dodatkową motywacją do posiadania ich w biblioteczce jest przepiękne wydanie, o jakie zadbało Wydawnictwo Albatros. "Dziewczynę na klifie" polecam w szczególności wielbicielkom literatury kobiecej. Z pewnością nie będziecie rozczarowane!


Za  książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Albatros!



 

1 komentarz:

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)