poniedziałek, 8 maja 2017

"Antykwariat spełnionych marzeń" Dorota Gąsiorowska [recenzja książki]


"Antykwariat spełnionych marzeń" to książka, na której lekturę 
skusiłam się, bo znałam autorkę z jej debiutanckiej powieści "Obietnica Łucji". Pierwsza książka pisarki mnie zachwyciła, dlatego też bez zastanowienia sięgnęłam po "Antykwariat". Okazało się, że najnowsza powieść Doroty Gąsiorowskiej jest zupełnie inna niż jej debiut, ale czy spełniła moje oczekiwania?


Emilia wiedzie spokojne życie. Jej dni wypełniają książki i praca 
w antykwariacie. Pewnego dnia zupełnie przypadkiem poznaje tajemniczego Szymona. Kilka wspólnych chwil sprawia, 
że dziewczyna zakochuje się po uszy. Ukochany jednak znika, 
a ona nawet nie wie gdzie go szukać. Do tego wszystkiego okazuje się, że najbliżsi Emilii skrywają tajemnice, które zmienią jej postrzeganie świata.

Szczerze przyznam, że z oceną tej książki miałam nie lada problem. "Antykwariat spełnionych marzeń" to zupełnie inna odsłona Doroty Gąsiorowskiej, niż w znanym mi debiucie. Muszę jednak przyznać, 
że "Obietnica Łucji" podobała mi się bardziej.
Lektura "Antykwariatu" nie zaangażowała mnie emocjonalnie, 
nie potrafiłam utożsamić się z żadnym z bohaterów, a jedynymi osobami, które nie denerwowały mnie w tej książce była Emilia, 
jej ojciec, Mikołaj i Grześ. Pozostałe postacie pojawiające się na kartach powieści mnie irytowały, a przecież odgrywały znaczące role w fabule.
Akcja "Antykwariatu" była dla mnie zbyt powolna, miejscami wręcz nużąca, a Emilia, choć sympatyczna, była też infantylna i momentami dziecinna.  
Jednak, żeby być uczciwą, przyznam, że powieść ma też swoje plusy. Dorocie Gąsiorowskiej doskonale udało się oddać klimat antykwariatu  
i krakowskich uliczek. Z pewnością warsztat pisarki ewoluował, język stał się bardziej kwiecisty, a opisy niezwykle obrazowe. Dlatego też nie mogę powiedzieć, że "Antykwariat spełnionych marzeń" to zła książka. 
Z pewnością znajdzie ona wielu czytelników, których chwyci za serce 
i zachwyci. 
Ze mną tak się jednak nie stało. Od tego typu lektur oczekuję, 
że mnie pochłoną, zaangażują i sprawią, że pokocham ich bohaterów. 
W przypadku tej powieści niczego takiego nie doświadczyłam. 
Z pewnością sięgnę po jeszcze jakąś książkę pisarki, aby ostatecznie ugruntować sobie opinię na temat historii przez nią stworzonych, 
tę jednak odkładam na półkę z poczuciem rozczarowania.


Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Znak - Między Słowami!

3 komentarze:

  1. Szkoda, że się rozczarowałaś. Jestem bardzo ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. bede czytac a tu taka wizja... ale mam andzieje ze chociaz ja bede nie rozczarowana :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. kolejna osoba ktore podobnie pisze o tej ksiazce. Musze sie sama przekonac ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)