wtorek, 4 października 2016

"Załącznik" Rainbow Rowell [ recenzja książki]


Nazwisko Rainbow Rowell wielu z Was zapewne dobrze zna. Każda z jej powieści, wydanych w Polsce, narobiła sporo szumu. Tak się jednak stało, że to właśnie "Załącznikiem" rozpoczęłam znajomość 
z twórczością autorki.

Lincoln stara się o pracę jako "administrator bezpieczeństwa danych" 
w pewnym czasopiśmie. Okazuje się jednak, że jego praca polega na...czytaniu cudzych maili! Pewnego dnia natrafia na korespondencję Beth i Jennifer. Powinien wysłać im upomnienie, ale ich  konwersacja tak go wciąga, że zaczyna na bieżąco ją czytać i angażować się w sprawy dwóch kobiet, których nigdy nawet nie widział. Mało tego, w pewnym momencie Lincoln orientuje się, że jakimś cudem zakochał się w Beth! Tylko jak teraz poznać ją w "realu" i przyznać się, że od miesięcy czyta jej korespondencję?

"Załącznik" to słodka i urocza historia miłosna, pozwalająca na kilka godzin relaksu. Przepełniona ciepłem, momentami zabawna, idealna na jesienny  wieczór. 
Nie jest to jednak powieść zasługująca na najwyższe noty. Przez całą książkę nie polubiłam Lincolna, który w mojej ocenie jest ciepłą, niezaradną kluchą. I nic tu nie pomogło, że jest nieziemsko przystojny 
i ma ciało greckiego boga.  Nic poza tym ciałem nie wskazuje, aby Lincoln potrafił być męski. Ma prawie 30 lat, a nie umie uwolnić się spod wpływu mamy, ma problem z poderwaniem kobiety, jest totalnie niezdecydowany i dziwię się, że tyle czasu udało mu się jakoś przeżyć 
i nie zrobić sobie krzywdy.
Bardzo polubiłam natomiast Beth i Jennifer. Dwie wyjątkowe przyjaciółki ze świetnym poczuciem humoru. Podobnie jak Lincoln, uwielbiałam czytać ich korespondencję i miałam z niej niezły ubaw.
Trochę zabrakło mi w książce emocji. Akcja była dość jednostajna, 
nie było mocnych punktów zwrotnych, dopiero pod koniec coś zaczęło się dziać i przyznaję, że zakończenie uratowało tę powieść.
Pomimo tych kilku zastrzeżeń, "Załącznik" czytało się bardzo przyjemnie i z pewnością sięgnę po inne książki Rainbow Rowell. Nie jest to żadne arcydzieło, ale zapewniło mi kilka naprawdę przyjemnych godzin i za to ocena na plus.

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwo HarperCollins Polska!

4 komentarze:

  1. Takie historie najczęściej sprawdzają się właśnie w jesienne wieczory. Jak będę miała okazję, uprzyjemnię sobie nią wieczór. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną książkę Rainbow Rowell i jakoś nie przypadła mi do gustu, więc raczej po tę książkę nie sięgnę, chociaż czytałam kilka dobrych opinii o niej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wg mnie książka była nierówna. Uratował ją jak dla mnie tylko Lincoln właśnie - tu mamy różne wrażenia. Uważam, że był uroczy. To książka New Adult - gatunek właśnie o rozpoczynaniu dorosłego życia, usamodzielnianiu się. Lincoln realistycznie "niezgrabny" w tym był :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie Rainbow Rowell sobie odpuszczam. Wiele osób podobnie jak Ty ocenia jej książki jako czasoumilacze i nic więcej, a ja obecnie mam na półkach sporo książek, które bardzo chcę przeczytać (wśród nich również czasoumilacze, ale takie które chcę przeczytać). No i ciągle pojawiają się nowe, ciekawe tytuły. :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)