środa, 3 sierpnia 2016

"Zoo" James Patterson, Michael Ledwidge [recenzja książki]


  Fabuła świeżo wydanej w Polsce powieści Jamesa Pattersona wydała mi się się niezmiernie interesująca. Krótki opis z tyłu okładki sprawił, 
że z zapałem zabrałam się za lekturę. Kiedyś nałogowo zaczytywałam się w książkach tego autora i uwielbiałam je. Dziś zastanawiam się czy to z nim coś się stało i pisze słabiej niż kiedyś, czy to ja mam za bardzo wygórowane wymagania. Czuję się rozbita i rozczarowana.

Jackson Oz to młody biolog, który zauważa w środowisku niebezpieczne tendencje. Zwierzęta jakby sprzysięgły się przeciwko ludziom 
i postanowiły ich zniszczyć. Świat traktuje Oza mocno z przymrużeniem oka, nikt nie wierzy w jego teorię. Jednak gdy kilka lat później dochodzi do prawdziwego armagedonu, oczy wszystkich zwracają się właśnie na Jacksona, jako jedynego, który może ich uratować. Zapowiada się prawdziwa apokalipsa, ludzie już nigdzie nie są bezpieczni, a wielkie miasta stają się areną  walk oszalałych zwierząt z zupełnie bezbronnymi ludźmi.

Nie wiem czy wiecie, ale na podstawie książki Pattersona powstał całkiem nieźle oceniany serial pod tym samym tytułem. Zwykle jest tak, że powieść okazuje się lepsza niż film, więc bez obaw sięgnęłam po lekturę. Co prawda, serialu nie oglądałam, ale zapoznałam się z opiniami o nim (6,5 na Filmwebie) i na podstawie tego twierdziłam, 
że książka mi się spodoba. 
Sam pomysł na fabułę moim zdaniem jest naprawdę dobry, ale zabrakło porządnego wykonania. Historia jest chaotyczna i sprawia wrażenie, że autor miał milion pomysłów na wątki, ale żadnego nie poprowadził porządnie. Jackson Oz pojawia się w różnych częściach świata jak w jakimś amoku, wydarzenia pędzą na łeb na szyję, ale czytelnik ma wrażenie jakby siedział w środku wielkiego bałaganu i zaraz mu wszystko runie na głowę . Tutaj wartka akcja nie jest niczym dobrym, poprowadzona w zły sposób odbiera całą przyjemność czytania.
Pomimo tych zastrzeżeń, "Zoo" to nie jest książka najgorsza, 
nie nazwałabym jej gniotem. Jest to jednak jedna z najsłabszych powieści Pattersona. Z ciekawości sięgnę po jakiś starszy tytuł autora, żeby sprawdzić, czy to moje wymagania tak wzrosły czy warsztat pisarza stracił przez lata na wartości. Dajcie znać, 
kto z Was czytał i jakie wrażenia wywołała w Was lektura.

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Albatros!


3 komentarze:

  1. czyli raczej tego nie tkne :P pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pattersona znam i cenię sobie jego książki. Tej nie czytałam, ale pewnie kiedyś będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Autor jest mi znany z nazwiska, ale nie miałam okazji poznać jego twórczości. Nie jest to do końca mój klimat... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)