niedziela, 21 sierpnia 2016

"Ciuciubabka" Arne Dahl [recenzja książki]



Jakiś czas temu miało miejsce moje pierwsze spotkanie 
z bohaterami cyklu o tajnej jednostce OpCop. Kiedy dowiedziałam się, że pojawił się kolejny tom, musiałam po niego sięgnąć. Książka nie do końca spełniła moje oczekiwania, ale i tak przeczytam następne części.

Policjanci z OpCop śledzą szajkę zajmującą się handlem żebrakami na terenie całej Europy. Przez długi czas ich działania nie przynoszą żadnego skutku, aż w końcu następuje przełom, poprzedzony emocjonującymi zdarzeniami.
W tym samym czasie Paul Hjelm pomaga nieoficjalnie pewnej pani komisarz UE, której projekt ustawy może nieodwracalnie zmienić świat. Jeżeli ten pomysł wejdzie w życie, wielu potentatów straci miliony. 
Nie dziwi więc fakt, że nad kobietą wisi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Prawda jest taka, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron miałam ochotę tę książkę rzucić w kąt. Na jej stronach przewija się zbyt wielu bohaterów i zupełnie nie potrafiłam za tym wszystkim nadążyć. Byłam zmęczona i zirytowana. To naprawdę duża wada tego cyklu i wiele osób może skutecznie do siebie zrazić.
Kiedy już przemęczyłam się przez te 70-80 stron, jakoś udało mi się ogarnąć bohaterów i wreszcie mogłam się skupić na właściwej akcji. "Ciuciubabka" po wcześniejszych perturbacjach ostatecznie mnie wciągnęła i sprawiła, że z zainteresowaniem czytałam kolejne rozdziały. Arne Dahl to pisarz, który w swoich powieściach nie chwyta się schematów, a pokazuje coś świeżego i naprawdę interesującego. W tym wypadku o wiele mocniej ciekawił mnie wątek dotyczący pani komisarz UE i projektu jej ustawy. Śledztwo dotyczące żebraków nie do końca mnie do siebie przekonało i momentami miałam wrażenie, że pisarzowi nie chciało się już tego kierunku fabuły rozwijać. 
Książka podobała mi się, jednak nie jest bez wad. Szczerze się przyznam, że jeszcze na etapie 3/4 powieści byłam przekonana, 
że po następny tom nie sięgnę. Nie miałam ochoty znów od nowa uczyć się bohaterów i po raz kolejny się irytować. Arne Dahl mnie przechytrzył i "Ciuciubabkę" zakończył w taki sposób, że po prostu MUSZĘ dowiedzieć się co się wydarzy! 
Ostatecznie okazuje się więc, że warto po tę powieść sięgnąć, 
bo potrafi niepostrzeżenie zassać do swego świata i ciężko go potem opuścić. A to chyba o to w tym wszystkim chodzi.

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!



2 komentarze:

  1. to raczej nie dla mnie ale wiem komu mogloby sie spodobac :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskakująca mieszanka odczuć podczas lektury. Autora nie znam jeszcze, ale chyba też nie będę się spieszyć z jego poznaniem :) Recenzja ciekawa.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)