poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Zimne ognie" Simon Beckett [recenzja książki]



Nazwisko Simona Becketta większości kojarzy się chyba z serią, której pierwszym tomem jest wychwalana wszędzie "Chemia śmierci". Nie miałam okazji tych książek jeszcze czytać, 
ale słyszałam o nich mnóstwo dobrego. Kiedy więc zobaczyłam nazwisko Becketta na okładce innej powieści, bez wahania po nią sięgnęłam. "Zimne ognie" okazały się jednak czymś innym niż oczekiwałam. Chyba już za dużo thrillerów i kryminałów w życiu przeczytałam, żeby ta książka miała szansę powalić mnie na kolana.

Kate to kobieta, która osiągnęła w życiu sukces. Jest ustawiona zawodowo, niezależna i szczęśliwa. Ostatnimi czasy jednak czuje w swojej codzienności lukę, której nic nie jest w stanie wypełnić. Podczas którejś z rozmów z przyjaciółką bohaterka orientuje się, że pragnie mieć dziecko. Problem leży jednak w tym, że Kate jest singielką i wcale nie ma ochoty tego stanu rzeczy zmieniać. Przypadkiem trafia na artykuł w gazecie, który mówi o zapładnianiu kobiet nasieniem anonimowych dawców.  Bohaterka sama postanawia takiego dawcę dla siebie znaleźć. W tym celu daje ogłoszenie do gazety. Nie wie jeszcze, że właśnie uruchomiła śmiertelną lawinę, której nie da się zatrzymać...

"Zimne ognie" to książka, która idealnie nada się dla osoby, która z rzadka sięga po literaturę kryminalną. Nie jest zbyt brutalna ani specjalnie wymagająca. Dla mnie, niestety, okazała się dość monotonna i przewidywalna, ale to dlatego, że lubię bardziej "krwawe" lektury. Z założenia miał to być thriller psychologiczny, jednak żadna z postaci w książce nie ma dobrze nakreślonego portretu. Autor coś tam próbował zdziałać przy kreacji "czarnego charakteru", ale jak na książkę z gatunku, który w nazwie ma "psychologiczny" to stanowczo za mało. 
Powieść czyta się przyjemnie i szybko, ale cały czas czuć niedosyt. Brakuje porządnego strzału adrenaliny, dobrego punktu zwrotnego. Dla kogoś, kto często sięga po tego typu książki, ta pozycja to pikuś. Nada się świetnie dla kogoś niezaznajomionego z tematem, ale dla starego wyjadacza nie ma tu zaskoczenia ani większych emocji.
Podsumowując, "Zimne ognie" to pozycja dobra jako lektura, od której nie będziecie wiele wymagać. Jeżeli chcecie zacząć przygodę z mocniejszymi gatunkami literackimi, ten tytuł świetnie się nada. Jeżeli jednak zaczytujecie się w książkach kryminalnych i thrillerach, nowy Beckett sprawi, że poczujecie niedosyt i możecie czuć się nieco rozczarowani.

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

niedziela, 21 sierpnia 2016

"Ciuciubabka" Arne Dahl [recenzja książki]



Jakiś czas temu miało miejsce moje pierwsze spotkanie 
z bohaterami cyklu o tajnej jednostce OpCop. Kiedy dowiedziałam się, że pojawił się kolejny tom, musiałam po niego sięgnąć. Książka nie do końca spełniła moje oczekiwania, ale i tak przeczytam następne części.

Policjanci z OpCop śledzą szajkę zajmującą się handlem żebrakami na terenie całej Europy. Przez długi czas ich działania nie przynoszą żadnego skutku, aż w końcu następuje przełom, poprzedzony emocjonującymi zdarzeniami.
W tym samym czasie Paul Hjelm pomaga nieoficjalnie pewnej pani komisarz UE, której projekt ustawy może nieodwracalnie zmienić świat. Jeżeli ten pomysł wejdzie w życie, wielu potentatów straci miliony. 
Nie dziwi więc fakt, że nad kobietą wisi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Prawda jest taka, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron miałam ochotę tę książkę rzucić w kąt. Na jej stronach przewija się zbyt wielu bohaterów i zupełnie nie potrafiłam za tym wszystkim nadążyć. Byłam zmęczona i zirytowana. To naprawdę duża wada tego cyklu i wiele osób może skutecznie do siebie zrazić.
Kiedy już przemęczyłam się przez te 70-80 stron, jakoś udało mi się ogarnąć bohaterów i wreszcie mogłam się skupić na właściwej akcji. "Ciuciubabka" po wcześniejszych perturbacjach ostatecznie mnie wciągnęła i sprawiła, że z zainteresowaniem czytałam kolejne rozdziały. Arne Dahl to pisarz, który w swoich powieściach nie chwyta się schematów, a pokazuje coś świeżego i naprawdę interesującego. W tym wypadku o wiele mocniej ciekawił mnie wątek dotyczący pani komisarz UE i projektu jej ustawy. Śledztwo dotyczące żebraków nie do końca mnie do siebie przekonało i momentami miałam wrażenie, że pisarzowi nie chciało się już tego kierunku fabuły rozwijać. 
Książka podobała mi się, jednak nie jest bez wad. Szczerze się przyznam, że jeszcze na etapie 3/4 powieści byłam przekonana, 
że po następny tom nie sięgnę. Nie miałam ochoty znów od nowa uczyć się bohaterów i po raz kolejny się irytować. Arne Dahl mnie przechytrzył i "Ciuciubabkę" zakończył w taki sposób, że po prostu MUSZĘ dowiedzieć się co się wydarzy! 
Ostatecznie okazuje się więc, że warto po tę powieść sięgnąć, 
bo potrafi niepostrzeżenie zassać do swego świata i ciężko go potem opuścić. A to chyba o to w tym wszystkim chodzi.

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!



czwartek, 18 sierpnia 2016

"Moje miejsce na ziemi" Carole Matthews [recenzja książki]


"Moje miejsce na ziemi"  to druga książka autorstwa Carole Matthews, jaką miałam okazję przeczytać i uważam, że ta pisarka na naszym rynku jest bardzo niedoceniona. Zapraszam Was do przeczytania dalszej części tekstu, z której dowiecie się, dlaczego tak bardzo polubiłam powieści pióra pani Matthews.

Ayesha nie ma łatwego życia. Mąż bije ją, a mała córeczka po którejś 
z kolei awantur w szoku przestała mówić. Zdesperowana kobieta którejś nocy zabiera ze sobą dziecko i ucieka z domu, tym samym narażając się na śmiertelnie niebezpieczną zemstę małżonka. W wyniku zbiegu okoliczności matka z córką znajdują schronienie w luksusowej posiadłości znanego muzyka. Okazuje się, że prócz nich, w domu mieszkają już dwie pokrzywdzone przez los kobiety. Ich gospodarz, Hayden, też nie jest typowym przedstawicielem rozrywkowego świata. Przed kilkoma laty dotknęła go tragedia i w domowym zaciszu piosenkarz pogrąża się coraz mocniej w smutku. Przybycie Ayeshy i jej uroczej córeczki odmieni nieodwracalnie życie wszystkich mieszkańców tej wielkiej willi. Nadzieja pojawi się nawet w sercach tych, którzy już dawno o niej zapomnieli.

"Moje miejsce na ziemi" to niesamowicie ciepła i przyjemna opowieść. Ta historia otula czytelnika jak puszysty kocyk, odpręża i niezawodnie poprawia humor. To nie jest powieść w stylu tych, które Was zaskoczą, albo wzruszą do łez, ale ma w sobie tyle światła i pozytywnej energii, 
że nie pożałujecie jej lektury.
Główna bohaterka książki to kobieta, która wiele przeszła, ale pomimo tego kocha ludzi. To ona i jej mała córeczka sprawiają, 
że mieszkańcy wielkiego, zimnego domu powoli wracają  do życia.
I choć od początku wiedziałam, jak ta opowieść się skończy, 
nie poczułam się tym wcale rozczarowana. Po drodze wiele się wydarzyło i, szczerze mówiąc, inne zakończenie po prostu by mnie wkurzyło.
"Moje miejsce na ziemi" to powieść idealna na każdą porę roku i na każdy moment w życiu . Ja potrzebuję czasem sięgnąć po coś, co mnie odpręży i pozwoli naprawdę się zrelaksować. Książki Carole Matthews właśnie takie są i dlatego uważam, że więcej osób powinno usłyszeć o tej autorce. Te historie są urocze i dość przewidywalne, ale doskonale spełniają swoją funkcję i lekturę ich wspominam z uśmiechem na twarzy. 
Z pewnością sięgnę po kolejne powieści tej pisarki i jestem przekonana, że się nie rozczaruję.


Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

piątek, 12 sierpnia 2016

"Morze pomysłów na bezmiar szczęścia", czyli kilka wskazówek, jak czerpać z życia pełnymi garściami



Zapamiętajcie ten dzień! Oto nadszedł moment, w którym pierwszy raz na Co warto przeczytać? pojawia się opinia na temat poradnika.
Rzadko zdarza mi się po takie sięgać, bo mało który autor jest w stanie przekonać mnie do swoich rad. "Morze pomysłów na bezmiar szczęścia" skusiło mnie nie tylko swoim ślicznym wydaniem, ale też tematyką, która  chyba każdego z nas interesuje: jak być szczęśliwszym?


Kiedy pierwszy raz otworzyłam tę książkę, poczułam się lekko rozczarowana. Przeczytałam kilka banalnych rad, przerzuciłam parę stron i odłożyłam na półkę.
Przyszedł jednak taki wieczór, kiedy kompletnie nic mi się nie chciało: ani oglądać filmu, ani czytać książki, totalny leń. Właśnie wtedy mój wzrok padł na książeczkę w słodkiej błękitnej okładce. Postanowiłam od niechcenia poprzeglądać.


Początkowo moje podejście do tej pozycji było mocno sceptyczne, ale strona za stroną, zaczynałam dostrzegać zalety tego poradnika. Samo  jego czytanie sprawiało, że czułam się szczęśliwsza i uśmiech błąkał się na mojej twarzy.


Coraz mocniej zaczęłam przytakiwać autorowi i dopatrywać się racji w jego słowach. Na pozór oczywiste fakty zaczęły mocniej do mnie docierać.


Nie minęła godzina, a ja miałam lekturę za sobą. Humor faktycznie mi się poprawił. Książeczka mnie zauroczyła, jednak prawda jest taka, że sama sobie bym jej nie kupiła. Niecała godzina rozrywki i po wszystkim, ale gdybym otrzymała ją w prezencie, na pewno ucieszyłabym się z tak słodkiego i pozytywnego podarunku. 
Cudowne wydanie poradnika sprawia, że doskonale nada się na prezent dla przyjaciółki czy siostry, nawet tej, która za czytaniem nie przepada. Książka wygląda uroczo, a rady w niej zawarte pozwalają uświadomić sobie, że to te małe rzeczy, nadają naszej egzystencji ten niepowtarzalny smak.
Dodatkową niespodzianką okazały się motywujące naklejki, które odkryłam na końcu poradnika:


Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam tego typu drobnostki. Przyklejone gdzieś w notesie czy kalendarzu sprawiają, że na wszystko patrzę bardziej pozytywnie.

W "Morzu pomysłów na bezmiar szczęścia" nie traficie  na nic odkrywczego. Nie ma tam pomysłów jak odnaleźć złoty pociąg, czy wygrać w lotto. Książka uświadamia nam jednak, że czasem niewiele trzeba, żeby nasze życie było przyjemniejsze.


Za egzemplarz do recenzji uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!




wtorek, 9 sierpnia 2016

"Idealna" Magda Stachula [recenzja książki]


Kto tu zagląda od dłuższego czasu, ten wie, że uwielbiam thrillery psychologiczne. Kiedy więc dostałam propozycję przeczytania takiej powieści, nie potrafiłam odmówić. Świadoma byłam ryzyka: szum marketingowy wokół niej jest duży, a autorką jest debiutantka. Na takich książkach łatwo się przejechać. W tym wypadku jest jednak zupełnie inaczej! Przeczytajcie dlaczego.

Anita i Adam to małżeństwo, które od kilku lat bezskutecznie stara się o dziecko. Niepowodzenia na tym polu zaczynają tworzyć między nimi mur i dotąd szczęśliwa para, zaczyna się mocno od siebie oddalać. Anita na równi pochyłej zbliża się coraz mocniej ku depresji. Rzadko wychodzi z domu, a jedynym jasnym punktem jej dnia jest obserwowanie ludzi przez kamery monitoringu miejskiego. Wydawać by się mogło, że nic ciekawego nie może się tutaj zdarzyć. Ale to właśnie wtedy Anita zaczyna znajdować w swoim domu przedmioty, które do niej nie należą, i których na pewno nie kupiła. Ma wrażenie, że ktoś bywa w ich mieszkaniu pod nieobecność domowników, a pewne nieprzyjemne incydenty tylko to przekonanie pogłębiają... Prawda okaże się szokująca i niebezpieczna nie tylko dla Anity, ale również dla jej otoczenia. 
To, co stworzyła Magda Stachula zaskoczy wielu czytelników. 
Ta książka nie jest tym, czym się na początku wydaje.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki została w "Idealnej" poprowadzona narracja. Mamy tutaj kilku bohaterów, każdemu z nich poświęcone są poszczególne rozdziały i każdy z nich wypowiada się w pierwszej osobie. Początkowo wydaje się, że niektórzy z nich nie mają nic wspólnego z Anitą i Adamem. Im bliżej rozwiązania akcji, tym mocniej widać, że każda z tych postaci pełni ważną rolę dla przebiegu fabuły.
Dzięki temu, że poznajemy wątki oczami poszczególnych bohaterów, autorce udało się w bardzo rzeczywisty sposób pokazać, jak pewne źle odczytane gesty i opacznie zrozumiane słowa mogą doprowadzić do rozpadu związku. Adam i Anita kochają się, mówią o tym w "swoich" rozdziałach, jednak każda próba dialogu kończy się w ich wypadku porażką. Nie rozumieją siebie nawzajem, boją się otwarcie rozmawiać, każde zatrzaskuje się we własnym świecie i w efekcie ich małżeństwo staje nad przepaścią. Dopiero późniejsze wydarzenia otwierają im oczy i sprawiają, że mąż i żona zaczynają mówić jednym językiem.

Przez pierwszą część książki myślałam, że ta powieść to coś w stylu  "Miłości na szkle". Małżonkowie, którzy bezskutecznie starają się o dziecko zaczynają bezwiednie dążyć ku rozstaniu. Druga połowa "Idealnej" dosadnie uświadomiła mi jednak, że to nie o to tutaj chodzi. Owszem, mamy świetnie przedstawioną psychikę kobiety, która pragnie mieć dzidziusia i jest to jednym z plusów tej powieści. Okazuje się jednak, że problem Adama i Anity to tylko czubek góry lodowej, a w momencie, kiedy ta góra ukazuje się w całości, oczy robią się okrągłe ze zdziwienia.

Thrillery psychologiczne mają to do siebie, że czasem potrafią nudzić. Autor poświęca wiele uwagi na tworzenie portretów bohaterów, zapominając często o akcji powieści. W "Idealnej" nic takiego nie ma miejsca. Pomimo dokładnych psychologicznych kreacji postaci (w szczególności Anity), książka wciągnęła mnie od pierwszego zdania. Przeczytałam ją w jeden dzień, a potem usilnie próbowałam namówić męża, żeby zabrał się za "Idealną". Wiem, że będę ją polecać każdemu, bo naprawdę jest świetną książką.

Jeśli jednak myślicie, że "Idealna" jest aż tak idealna, że nie ma wad, to muszę Was rozczarować. W drugiej części książki autorkę trochę za mocno poniosła fala wyobraźni. Spiętrzyło się sporo małoprawdopodobnych zdarzeń i powieść straciła ten swój życiowy realizm. Pomimo tego nadal czytało się ją bardzo dobrze, ale gdzieś na języku błąkał się gorzki smak lekkiego rozczarowania.

Debiut Magdy Stachuli ma swoje minusy, jednak i tak uważam, 
że "Idealna" jest jedną  z najlepszych książek wydanych tego lata. Funduje dawkę mocnych emocji, hipnotyzuje i sprawia, że chce się więcej prozy tej pisarki. Z pewnością sięgnę po kolejne książki tej Pani i może się okazać, że trafi ona na listę moich ulubionych polskich autorów.

Na koniec mam dla Was zaproszenie na spotkanie autorskie z Magdą Stachulą, na którym do wygrania będzie aż 10 egzemplarzy "Idealnej"! Świetna okazja dla mieszkających niedaleko Warszawy.



Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova!

środa, 3 sierpnia 2016

Co warto przeczytać, czyli sierpniowe zapowiedzi





Przez kilka ostatnich miesięcy udawało mi się skutecznie powstrzymać od dużych zakupów książkowych. Obawiam się jednak, że sierpień mnie pogrąży... Popatrzcie tylko, co planują dla nas wydawnictwa ( opisy i zdjęcia książek pochodzą ze stron ich wydawców):



Wydawnictwo Czarna Owca


Kate to spełniona zawodowo londyńska singielka. Jest jednak bardzo samotna – niedawno rozstała się z partnerem, a jej jedynymi przyjaciółmi są Lucy i jej mąż. Marzy też o dziecku. Wkrótce poznaje przystojnego mężczyznę, z którym jest jej coraz lepiej. Gdy zachodzi w ciążę i pragnie wyznać mu tę nowinę, on nagle znika bez śladu… Okazuje się, że jej kochankiem był psychopata, podający się za psychologa Alexa Turnera, który na dodatek porywa jej najlepszą przyjaciółkę…
Premiera: 03.08.2016





Wydawnictwo HarperCollins Polska

Zerkam niespokojnie na widownię. Czy znajdę dość sił, by opowiedzieć ludziom o moim synu?

Jeremy był dobrym, wrażliwym chłopcem, kochałam go tak, jak potrafią tylko matki. Mam poczucie winy, bo daleko mi do ideału. Za długo tkwiłam w związku z jego ojcem-katem, który terroryzował mnie przez lata. Nie zawsze ogarniałam rzeczywistość, czasami przytłaczała mnie proza życia. Nie było mi łatwo pracować na dwa etaty, opiekować się chorą matką, która przestała być sobą, i znosić zmienne nastroje nastoletniej córki. Ból po stracie syna nigdy nie zelżeje, ale wciąż mam dla kogo żyć. Co cię nie zabije, to cię wzmocni…

Mój syn umarł 1 stycznia 1995 roku. Minęło dwadzieścia lat, a ja stoję przed grupą obcych ludzi, by im o nim opowiedzieć.

Głęboki wdech. Zaczynajmy. Premiera: 31.08.2016


Wydawnictwo Literackie

A weekend w Rzymie miał być taki romantyczny… Catherine Lambert, bohaterka bestsellerów Kocham Nowy Jork i Kocham Paryż, powraca w wielkim stylu w nowej, ekscytującej powieści Isabelle Lafléche.

Świat haute couture to nie tylko glamour i piękne ubrania. To także bezwzględny biznes. Intrygi, nieczyste zagrania, trzeba być czujnym. Jednak wybierając się na weekend do Rzymu, Catherine Lambert, przebojowa prawniczka z paryskiego domu mody, myśli tylko o romantycznym weekendzie z ukochanym. Tymczasem zamiast rozkoszować się winem, dobrym jedzeniem, słońcem i miłością, musi stawić czoła włoskiej mafii stojącej za podróbkami kreacji Diora, które Catherine przypadkiem właśnie odkryła... To może skończyć się źle! Na szczęście nasza bohaterka ma wiele szczęścia i... przystojnego anioła stróża w postaci pewnego młodego architekta! Premiera: 04.08.2016


Wydawnictwo Filia

Jeden z górników pracujących w kopalni w Kowarach zostaje bestialsko zamordowany w zupełnych ciemnościach. Mężczyzna nie potrafi zidentyfikować swojego oprawcy, nie jest w stanie uciec, a jego ostatnim uczuciem jest obezwładniający strach. Wkrótce pojawiają się następne ciała, wszystkie ponumerowane w osobliwy sposób.

Do śledztwa zostają przydzieleni komisarz Iwanowicz z jeleniogórskiej komendy i jego młodszy kolega, podkomisarz Gawłowski. Próbują ustalić, kto brutalnie zabija kolejnych mężczyzn, i desperacko starają się przerwać ponury cykl.

Iwanowicz, dręczony wspomnieniami, od których nie jest w stanie uciec, prowadzi śledztwo po omacku. We wszechobecnym mroku pobłyskują jedynie niewyraźne światła okolicznych miast. Premiera 17.08.2016


Dwudziestoośmioletnia Maggie Sparkes przyjeżdża do Nowego Jorku, by spakować rzeczy przyjaciółki, która popełniła samobójstwo. Policja zgromadziła mocne dowody. Twierdzą, że Celine połknęła całe opakowanie środków psychotropowych, popiła je wódką i już się nie obudziła. W szkatułce ukrytej w mieszkaniu przyjaciółki Maggie odkrywa jednak coś, co stawia wiele niewygodnych pytań. Musi dowiedzieć się czegoś o tajemniczym mężczyźnie, którego Celine kochała, chociaż miał stać się przyczyną jej zguby.

Szukając informacji, Maggie odkrywa nieznane fakty z prywatnego życia przyjaciółki. Przypadkowo stawia się także na celowniku mordercy, który nie cofnie się przed niczym, by jego zbrodnie nie wyszły na jaw.

Ten mężczyzna był moim zbawieniem. Teraz przez niego zginę. Premiera 24.08.2016


Nigdy nie zapomni ich dziecięcych zabaw na łące, wysokiej trawy drapiącej łydki, barwnych motyli, beztroskiego śmiechu, zapachu lata…
Ale to wszystko było PRZED. Potem nadszedł dzień, który wszystko zmienił. Przewrotny los zabrał jej to, co kochała najbardziej.
Jedna fatalna sekunda na zawsze położyła na jej życiu długi cień.

Ludwika musi żyć z bolesną tajemnicą sprzed lat. Nie ma dnia, by o niej nie myślała. Straszna przeszłość ciąży jej tak bardzo, że postanawia wyznać winy swojej córce.
Klaudia ma jednak własne problemy. Mąż oddala się od niej, a dzieci przestają jej potrzebować. Wstrząsające wyznanie matki sprawia, że córka odsuwa się jeszcze mocniej. Życie, które znała, okazuje się kłamstwem. Nie może znieść tego, że matka przez tyle lat taiła przed nią prawdę.
Prawdę, która mogłaby przecież uzdrowić i przynieść wyzwolenie.

Czy Klaudia będzie potrafiła przebaczyć matce? A czy Ludwika powinna dostać od losu drugą szansę?

Czy istnieją winy, których nie można zmazać?

Piękna opowieść o przewrotnym losie, gorzkich łzach, straconych miłościach i przebaczeniu. Przede wszystkim o przebaczeniu sobie, o ile to jeszcze możliwe. Premiera 31.08.2016


Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Czy można budować szczęście na cierpieniu innych? Czy jest cień nadziei na ukojenie sumienia i odkupienie winy? Czy wśród tylu krzywd jest miejsce na prawdziwą miłość?

Mara, przyjaciółka Joelle D’Angelo, podczas porodu pierwszego dziecka dostaje wylewu, który powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu. Zrozpaczona Joelle zwraca się o wsparcie do jedynego człowieka, który rozumie jej ból, Liama, kolegi z pracy i męża Mary. Ich przyjaźń stopniowo przeradza się w coś więcej – coś, przed czym nie sposób uciec. Rozdarta poczuciem winy, Joelle postanawia pomóc Marze za wszelką cenę. Poszukiwania prowadzą ją do zagadkowej uzdrowicielki, która przed laty rzekomo uratowała jej życie. Kobieta również skrywa bolesną tajemnicę i uświadamia Joelle, że bywają uczucia skazane na zgubę oraz takie, które przetrwają wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Premiera 11.08.2016

Lane Harmon, asystentka słynnej projektantki wnętrz i mama pięcioletniej Katie, często bywa w domach bogaczy rezydujących w Nowym Jorku czy uznawanych za prestiżowe rejonach sąsiednich stanów. Lubi swoją pracę, czerpie satysfakcję z odgadywania i spełniania oczekiwań swoich często bardzo wymagających klientów. Przyjęcie przez jej szefową Glady Harper zlecenia na urządzenie skromnego szeregowego domu w New Jersey w pierwszej chwili wydaje się zaskakujące, jednak wkrótce się okazuje, że chodzi o nowe miejsce zamieszkania żony Parkera Bennetta. Parker Bennett zniknął przed dwoma laty... wraz z pięcioma miliardami dolarów z zarządzanego przez siebie funduszu inwestycyjnego. Na Karaibach znaleziono pustą, rozbitą łódź, którą samotnie wypłynął na morze. Popełnił samobójstwo, czy upozorował swoją śmierć? Mimo upływu czasu jego nazwisko wciąż pojawia się w gazetach, ponieważ zarówno władze federalne jak i oszukani klienci chcą znaleźć ukradzione pieniądze oraz samego Parkera Bennetta, jeśli nadal żyje. Lane jest pod wrażeniem godnej postawy pani Bennett i jej szczerej wiary w niewinność męża. Ulega też urokowi ich syna Erica, który próbuje walczyć z niesławą, jaka z powodu zniknięcia ojca okryła ich nazwisko. Lane nie chce przyjąć do wiadomości, że zbliżając się do rodziny Bennettów wystawia nie tylko siebie, ale i córkę na wielkie niebezpieczeństwo... Premiera 16.08.2016


Wydawnictwo Znak

Anita prawie nie wychodzi z domu. Podgląda ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. To jej okno na świat, które pozwala kontrolować wszystko i wszystkich. I zapomnieć o sypiącym się małżeństwie oraz dziecku, które bardzo chciałaby mieć.
Pewnego dnia znajduje w szafie sukienkę, której nie kupiła. Później szminkę, która jej nie pasuje. Potem wydarza się coś jeszcze…
Ktoś wie o niej wszystko. I powoli realizuje swój plan. Premiera 17.08.2016






Wydawnictwo SQN

Clovis LaFay ma kłopoty rodzinne. Nieżyjący już ojciec miał reputację czarnego maga, znacznie starszy przyrodni brat jest wrogo nastawiony, a dzieci tego ostatniego... No cóż, na pewne zaburzenia nie ma jeszcze nazw - jest rok 1873 - co nie znaczy, że nie istnieją te zjawiska.

John Dobson, dawny przyjaciel Clovisa i nadinspektor świeżo utworzonej jednostki wydziału detektywistycznego londyńskiej policji metropolitalnej również ma liczne problemy. Z pieniędzmi nie jest najlepiej, z prowincji przyjechała młodsza siostra, podwładni krzywo patrzą na zwierzchnictwo młodego eksporucznika artylerii, a najgorsze, że w Londynie drastycznie brakuje egzorcystów!

Alicja Dobson waha się: zamążpójście czy pielęgniarstwo? Sęk w tym, że konkurenci się nie tłoczą, a zajęcia z magii leczenia na kursie pielęgniarskim okazały się nie całkiem tym, na co miała nadzieję. Clovis LaFay chętnie służy pomocą w tym drugim problemie, a kto wie, może i w pierwszym? Chociaż czegoś się jakby boi... Premiera 17.08.2016


Na które tytuły Wy czekacie najbardziej?

"Zoo" James Patterson, Michael Ledwidge [recenzja książki]


  Fabuła świeżo wydanej w Polsce powieści Jamesa Pattersona wydała mi się się niezmiernie interesująca. Krótki opis z tyłu okładki sprawił, 
że z zapałem zabrałam się za lekturę. Kiedyś nałogowo zaczytywałam się w książkach tego autora i uwielbiałam je. Dziś zastanawiam się czy to z nim coś się stało i pisze słabiej niż kiedyś, czy to ja mam za bardzo wygórowane wymagania. Czuję się rozbita i rozczarowana.

Jackson Oz to młody biolog, który zauważa w środowisku niebezpieczne tendencje. Zwierzęta jakby sprzysięgły się przeciwko ludziom 
i postanowiły ich zniszczyć. Świat traktuje Oza mocno z przymrużeniem oka, nikt nie wierzy w jego teorię. Jednak gdy kilka lat później dochodzi do prawdziwego armagedonu, oczy wszystkich zwracają się właśnie na Jacksona, jako jedynego, który może ich uratować. Zapowiada się prawdziwa apokalipsa, ludzie już nigdzie nie są bezpieczni, a wielkie miasta stają się areną  walk oszalałych zwierząt z zupełnie bezbronnymi ludźmi.

Nie wiem czy wiecie, ale na podstawie książki Pattersona powstał całkiem nieźle oceniany serial pod tym samym tytułem. Zwykle jest tak, że powieść okazuje się lepsza niż film, więc bez obaw sięgnęłam po lekturę. Co prawda, serialu nie oglądałam, ale zapoznałam się z opiniami o nim (6,5 na Filmwebie) i na podstawie tego twierdziłam, 
że książka mi się spodoba. 
Sam pomysł na fabułę moim zdaniem jest naprawdę dobry, ale zabrakło porządnego wykonania. Historia jest chaotyczna i sprawia wrażenie, że autor miał milion pomysłów na wątki, ale żadnego nie poprowadził porządnie. Jackson Oz pojawia się w różnych częściach świata jak w jakimś amoku, wydarzenia pędzą na łeb na szyję, ale czytelnik ma wrażenie jakby siedział w środku wielkiego bałaganu i zaraz mu wszystko runie na głowę . Tutaj wartka akcja nie jest niczym dobrym, poprowadzona w zły sposób odbiera całą przyjemność czytania.
Pomimo tych zastrzeżeń, "Zoo" to nie jest książka najgorsza, 
nie nazwałabym jej gniotem. Jest to jednak jedna z najsłabszych powieści Pattersona. Z ciekawości sięgnę po jakiś starszy tytuł autora, żeby sprawdzić, czy to moje wymagania tak wzrosły czy warsztat pisarza stracił przez lata na wartości. Dajcie znać, 
kto z Was czytał i jakie wrażenia wywołała w Was lektura.

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Albatros!