środa, 13 lipca 2016

"Księga wieszczb" Erika Swyler [ recenzja książki]



Od  jakiegoś czasu już miałam ochotę sięgnąć po coś wyjątkowego. Coś, co nie rozczaruje mnie swoją schematycznością. Kiedy więc przeczytałam zapowiedź "Księgi wieszczb", wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać. Syreny, klątwy, tajemnicza księga - po prostu musiałam dowiedzieć się, o co w tym chodzi!

Simon to młody chłopak, który pracuje jako bibliotekarz. Mieszka sam, w domu, który lada moment osunie się do morza. Matka Simona wiele lat temu utonęła w jego odmętach, a jakiś czas po niej zmarł ojciec chłopaka. Została mu tylko siostra, która jako wróżka pracuje w objazdowym cyrku.
Pewnego dnia Simon otrzymuje dziwną paczkę. W środku znajduje starą księgę, która opowiada historię pewnej trupy cyrkowej. 
Z poznanej opowieści Simon wyciąga kilka wniosków: księga dotyczy jego rodziny, a kobiety z nim spokrewnione z pokolenia na pokolenie toną 24 lipca. W ten sposób zginęła prababcia chłopaka, babcia i matka. Została tylko siostra a niepokojąca data zbliża się wielkimi krokami. Simon z coraz większymi obawami próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swoich przodków i uratować siostrę.

Dawno już nie czytałam tak przepełnionej magią i tajemnicami powieści. Historia rodziny Simona na samym początku niesamowicie mnie wciągnęła, potem jednak mój zapał trochę opadł. Nie wiem czy akcja zbyt wolno nabierała tempa, czy może w którymś momencie książka zaczęła mnie nużyć. Skupiałam się bardziej na tym, ile zostało mi do końca książki, niż na przyjemności z lektury.
Nie znaczy to jednak, że "Księga wieszczb" to tytuł nie warty polecenia. Wręcz przeciwnie. Ta powieść kryje w sobie niesamowitą atmosferę, niepokój i tajemnica krążą po jej kartach i intrygują, a brak utartego schematu jest dodatkowym plusem tej książki. U mnie po prostu ta powieść nie trafiła na odpowiedni moment.
Akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych : przeszłości zawartej na stronach starej księgi i teraźniejszości. Autorka powoli odkrywa wszystkie karty i wyjaśnia jak doszło do tego, że nad rodziną Simona wisi ta niebezpieczna klątwa.
Warto wspomnieć, że "Księga wieszczb" to debiutancka książka Eriki Swyler i jak na debiut, jest naprawdę dobra. Bogaty język pisarki i umiejętność budowania klimatycznej atmosfery w powieści wróżą dobrze jej przyszłym publikacjom.
Pomimo iż "Księga wieszczb" nie rzuciła mnie na kolana, 
to zostawiła jakieś ciepło w sercu i będę czekała na kolejne książki jej autorki, bo zapowiada się naprawdę interesująco.

Moja ocena:
7/10

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

4 komentarze:

  1. Byłam ciekawa tej książki. Dzięki Tobie wiem już o niej więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze, to nie mam chęci na tę książkę.


    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam taki książki. Sama kiedyś planowałam napisać książkę. Też miała się ona opierać na teraźniejszości i przeszłości. no cóż, może kiedyś ją napiszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. neci mnie ta ksiazka ^^ bardzo fajna recenzja! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)