czwartek, 5 maja 2016

"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" Kirsty Moseley [recenzja książki]


Opis "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" sprawił, 
że zapragnęłam tę książkę przeczytać. Poczułam się zaintrygowana
i intuicja podpowiadała mi, że ta historia mi się spodoba. Potem trafiłam na kilka recenzji tej pozycji i mój zapał nieco osłabł. Ludzie pisali, 
że książka jest przesłodzona, główna bohaterka irytująca, potencjał fabuły nie do końca wykorzystany. Do lektury siadłam więc pełna najgorszych obaw. Jak się okazało, zupełnie niesłusznie.

Amber to dziewczyna, która w dzieciństwie przeżyła wiele złych chwil. Przeszłość zostawiła w niej setki niezasklepionych ran, 
za których sprawą bohaterka nie pozwala się nikomu dotykać. Prawie nikomu. Wyjątkami są jej mama, brat i... sąsiad Liam. Chłopak od ośmiu lat każdego wieczoru zakrada się przez okno do pokoju Amber i spędza z nią noc. Wydaje się być idealnym kandydatem na partnera, ale w ciągu dnia zachowuje się jak totalny dupek. Dziewczyny zmienia jak rękawiczki, a jego związki kończą się bardzo szybko. Amber wie, że pod żadnym pozorem nie może się w nim zakochać, bo Liam z łatwością złamie jej serce. 

Wiele recenzji tej książki, które miałam okazję przeczytać zawierało zarzut, że powieść jest mocno oderwana od rzeczywistości. Faktycznie, coś w tym jest. Nie wiem czy jest możliwym, by dwunasto czy trzynastoletni dzieciak mógł naprawdę zakochać się w dziewczynie i być tak dojrzały jak Liam. 
W tym wieku chłopcy raczej stronią od dziewczyn, trzymając się swojego towarzystwa i głupich żartów. Tym dziwniejsze jest więc zachowanie Liama, który okazuje się być prawdziwym rycerzem na białym koniu. Ten punkt fabuły jest jedynym, do którego mam jakieś zastrzeżenia. Tutaj autorka naprawdę trochę zapomniała o rzeczywistości i przesłodziła historię totalnie. Ale tylko tutaj.

Bo cała reszta książki nie ma w sobie zbyt wiele słodyczy. Życie Amber nigdy nie było bajką, a krzywda jakiej doznała w dzieciństwie jest aż nazbyt rzeczywista. Odwołując się ponownie do opinii, na jakie trafiłam w sieci odnośnie tej powieści, chciałabym obronić bohaterkę przed oskarżeniami, jakoby była ona irytująca,użalająca się nad sobą 
i rozchwiana emocjonalnie. Owszem, to wszystko prawda, ale biorąc pod uwagę przeszłość dziewczyny, jestem w stanie to wszystko zrozumieć. Psychika Amber została w dzieciństwie mocno nadszarpnięta i choć minęło już kilka lat, wspomnienia nadal w niej żyją 
i paraliżują ją od środka. Bohaterka popada ze skrajności w skrajność, panika odbiera jej czasem zdolność normalnego funkcjonowania, ale dla mnie to wszystko jest w pełni uzasadnione i nie widzę w tym nic irytującego. Dziwnym byłoby, gdyby Amber była po tym wszystkim zupełnie normalną nastolatką.
Bardzo podobała mi się kreacja postaci Liama. Autorka stworzyła mój ideał faceta. Opiekuńczy, delikatny, dojrzały i jednocześnie niesforny. Polubiłam go od pierwszych stron i kibicowałam mu do samego końca.

Do tej pory rzadko sięgałam po romanse, jednak w ostatnim czasie to się zaczęło mocno zmieniać. Ciągnie mnie do historii, które będą potrafiły mnie wzruszyć i sprawić, że poczuję ciepło w sercu. Będę szczęśliwa, jeśli częściej będę trafiać na takie historie jak ta.

"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to książka, która zbiera naprawdę skrajne oceny. Dla mnie jest to cudowna, szalenie romantyczna i wzruszająca opowieść. Jak będzie z Wami? Czy skradnie Wasze serca? O tym musicie przekonać się sami. 

Moja ocena:
8/10

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

9 komentarzy:

  1. A mnie ta książka rozczarowała. Przesłodzona i taka nierealna, że szok. Męczyłam się czytając ją. Gdyby nie to, że jak już coś zacznę czytać to muszę to skończyć, pewnie po pierwszych 70 stronach bym nią rzuciła w kąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam wiele takich opinii jak Twoja, nie wiem dlaczego akurat mi ta książka przypadła do gustu :)

      Usuń
  2. Ostatnio stale napotykam tę książkę na blogach. I mam na nią coraz większą ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarzut, który wspominasz, zapewne ma jakieś podłoże, ale mnie on nie zniechęca. Powieść przeczytam z przyjemnością. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A co z recenzją "Ugly love" ;)
    Justyna z sali 340 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja będzie, ale najpierw muszę ogarnąć wszystkie egzemplarze recenzenckie :)

      Usuń
    2. Swoja drogą nabrałam ochoty na tę książkę.

      Usuń
  5. Mnie ta lektura oczarowała :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)