piątek, 15 kwietnia 2016

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" Jessica Knoll [recenzja książki]



Na długo przed tym, jak "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" pojawiła się w księgarniach, było już o niej głośno za sprawą jej promocji. Książka jest porównywana przez Wydawcę do "Zaginionej dziewczyny" i pewnie ze względu na ten fakt wielu czytelników po nią sięgnie. Czy jednak powieść jest tak fenomenalna i zaskakująca, jak ta autorstwa pani Flynn? O tym dowiecie się w dalszej części tekstu.

TifAni FaNelli to młoda kobieta, która ma wszystko: świetną pracę, bogatego narzeczonego i rozmiar 34. Nikt nie domyśliłby się jej przeszłości. Wiele lat temu Ani spotkało w szkole coś strasznego. Do dziś ludzie nie chcą o tym rozmawiać i tego wspominać. TifAni zdaje się już nie pamiętać o wydarzeniach sprzed lat. A może to tylko maska? Dziewczyna staje przed szansą opowiedzenia wszystkim swojej historii w filmie dokumentalnym, opowiadającym o tym, co się wtedy stało. Okazuje się, że bohaterka ukrywa szokującą tajemnicę.

Pannę FaNelli ciężko polubić. Jako młoda dziewczynka była głupia
i naiwna do bólu, popełniała błąd za błędem, aż mi się pięści ze złości zaciskały. Bo która dziewczyna na imprezie z samymi facetami upija się do nieprzytomności? Jak można być tak nieprzewidującą idiotką? TifAni każdym swoim zachowaniem prowokowała kłopoty. Nie wiem, czy to ja jestem już zbyt dojrzała, czy to ona była taką głupią nastolatką?
Jako dorosła kobieta panna FaNelli też nie ma u mnie lekko. Niektóre jej refleksje sprawiały, że otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia. Dziewczyna, która myśli, że dzięki pierścionkowi  z dużym kamykiem jest kimś lepszym. Zasady moralne bohaterki też pozostawiają wiele do życzenia.
Jak się jednak okazało w dalszej części książki, wszystko to było po "coś". Autorka doskonale wybroniła swoją bohaterkę, szokując historią, która zaskoczy każdego z Was. 
Wiem, że wydaje Wam się, że podejrzewacie, co tam się mogło wydarzyć, ale uwierzcie, rację macie tylko w małym procencie. 
Kiedy już dowiecie się, co spotkało TifAni, długo o tej książce nie zapomnicie. Ja skończyłam ją czytać ponad tydzień  temu i cały czas myślę o tym, co przeczytałam, bo te wydarzenia zdarza się oglądać nam w programach informacyjnych.
Jessica Knoll w bardzo ciekawy i poruszający sposób pokazuje, 
do czego może prowadzić przemoc w szkole.

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to nie jest czytadło, 
a książka, którą naprawdę warto przeczytać. 

Przez pierwsze sto stron ciężko było mi wbić się w tę historię, długie rozdziały sprawiały, że lektura wydawała się nużąca, ale gdy autorka zaczyna odkrywać kolejne karty, od książki nie da się już oderwać.

Porównanie do "Zaginionej dziewczyny" moim zdaniem nie ma tu racji bytu. Jeśli wydawnictwa zaczną zestawiać z tą powieścią każdą inną, której bohaterką jest kobieta, zupełnie nie będzie można polegać na okładkowych rekomendacjach. Książka nie ma nic wspólnego z tą autorstwa Gillian Flynn, ale to wcale nie oznacza, że jest od niej gorsza. 
"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to bardzo wartościowa 
i wstrząsająca lektura. Z jej kartek wyziera dużo przejmującej prawdy, 
a historię w niej zawartą ciężko zapomnieć.

Moja ocena:
8/10

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Znak  Literanova!

9 komentarzy:

  1. Nie miałam jej w planach, ale chętnie je zmienię

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się być bardzo interesująca i chyba się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak widać, rekomendacje okładkowe mają za zadanie tylko przykuć oko potencjalnego nabywcy. Dobrze, że zawartość okazała się strzałem w dziesiątkę (a właściwie ósemkę... :) ). Przeczytam, z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że przeczytałam kilka stron i odłożyłam. Początek nie wciąga, ale jeszcze raz spróbuję. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna fabuła, moze kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie wstrząsające książki. Chętnie po nią zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja teraz siedzę z głupią miną i zastanawiam się, dlaczego byłam tak bezmyślna i odpisałam wydawnictwu, że podziękuję za egzemplarz recenzencki tej książki... :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa jestem jaką tajemnicę skrywa bohaterka.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to musisz przeczytać, żeby się dowiedzieć. w ogóle ta książka była inspiracją do tego, że powstała nowa, polska marka ubrań Just Your Story. Moim zdaniem ciekawe, ale dość nietypowe połączenie mody i literatury.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)