niedziela, 6 marca 2016

"Wyklęta" Joss Stirling [recenzja przedpremierowa]



Pierwszy raz zdarza mi się pisać recenzję książki na podstawie tylko jej fragmentu. W ramach współpracy otrzymałam od Wydawnictwa Akapit Press trzy początkowe rozdziały "Wyklętej" autorstwa Joss Stirling. Bardzo trudno jest wyrobić sobie opinię na temat powieści na podstawie tak krótkiego jej fragmentu, jednak te kilkadziesiąt stron okazało się mocno treściwe i już wiem, czy książka jest warta uwagi.

Raven Stone nie ma łatwego życia. Jest sierotą wychowywaną przez dziadka, ubiera się w sklepach z tanią odzieżą, nie stać jej na modne gadżety i fajne kosmetyki, ani nawet na porządny telefon. 
Dzięki specjalnemu stypendium dziewczyna ma możliwość uczyć się w ekskluzywnej szkole dla bogatych uczniów, w której woźnym jest jej dziadek. Pomimo jej niższego statusu materialnego, koledzy traktowali ją dobrze. Po powrocie z ferii coś się jednak wyraźnie zmieniło. Raven wyczuwa wokół siebie wrogość i zaczyna dostawać anonimowe listy z pogróżkami.
Tymczasem w szkole zjawia się dwóch nowych uczniów. Nikt nie wie, że nie znaleźli się oni tutaj przypadkiem, ale mają do wypełnienia pewną misję... Jeden z nich szczególnie interesuje Raven, która na jego widok czuje przyspieszone bicie serca.

Joss Stirling może być Wam znana z popularnej sagi o braciach Benedictach, której w Polsce wydano do tej pory trzy tomy: "Kim jesteś, Sky?", "Jak cię wykraść, Phoenix?" i "Znajdę cię, Crystal". Każda z tych książek na Lubimy Czytać ma ocenę w okolicy 8, a więc bardzo dobrą, co już sugeruje, że Joss Stirling to nie byle kto i ma w zanadrzu dobrą opowieść.

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę to fakt, że jest to książka zdecydowanie mocno młodzieżowa. Ja lubię takie lektury, jednak na tą zdecydowanie jestem już trochę za stara. Ale... mam w końcu już 29 lat. To mówi samo za siebie.
Fabuła książki jest niezwykle ciekawa. Te trzy początkowe rozdziały zdołały naprawdę mocno rozpalić moją ciekawość i w kwietniu, kiedy książka pojawi się na rynku, z chęcią poznam dalszą część tej historii. Zapowiada się pełna tajemnic i emocji przygoda, doprawiona nutką romansu.
Główna bohaterka to dziewczyna szczera i naturalna, wykreowana przez autorkę w taki sposób, że od pierwszych stron szturmem zdobywa serce czytelnika. 
Język powieści, jak na młodzieżówkę przystało, jest przystępny i prosty, pozwalający na pełen relaks nad książką.
Z niecierpliwością czekam na kwiecień, by kontynuować przygodę wraz z Raven i bohaterami "Wyklętej". Skoro początkowe strony tak przypadły mi do gustu, to dalej może być tylko lepiej!

5 komentarzy:

  1. Jesteśmy w tym samym wieku :) Mam zazwyczaj obawy przed literaturą młodzieżową, ale potwierdzasz to, co zauważam, nie warto się wzbraniać i trzeba dać jej szansę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam rówieśniczkę ;) Ja też lubię młodzieżówki i na premierę "Wyklętej" będę niecierpliwie czekała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Sagę o Braciach Benedictach mam w planach i widziałam raczej pozytywne opinie tych książek. Wyklęta bardzo mnie ciekawi przez twoją recenzję. Ja co prawda jestem młodsza bo mam 23 lata, ale młodzieżówki jak najbardziej mi odpowiadają i bardzo je lubię. Czekam więc również na kwiecień ;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecę mojej młodszej kuzynce, powinna się jej spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie trudno pisać recenzję na podstawie zaledwie kilkudziesięciu stron tekstu. Ciekawa jestem, co powiesz, gdy przeczytasz już ją całą. Jestem trochę starsza od Ciebie, ale lubię czasem poczytać książki adresowane dla młodzieży.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)