czwartek, 11 lutego 2016

7ReadUP: "Szukając szczęścia" Aneta Krasińska [recenzja książki]




Mały rozmiar książeczki "Szukając szczęścia" nie sugerował olbrzymiego ładunku emocjonalnego zawartego w tej powieści. 
Nie spodziewałam się, że książka okaże się tak trudna, 
a jednocześnie przyjemna w odbiorze.


Malwina i Artur to młode, kochające się małżeństwo. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dzidziusia, ale pewnego dnia spełnia się i to marzenie: Malwina zachodzi w ciążę. Podczas porodu okazuje się jednak, 
że wyczekiwana córeczka jest chora. Urodziła się z rozszczepem podniebienia, lekarze diagnozują zespół Pierre'a Robina. Od momentu, gdy Malwina staje się mamą chorego dziecka, jej życie diametralnie się zmienia. Poświęca Dagusi każdą wolną chwilą, praktycznie mieszka w szpitalu. Artur natomiast zupełnie nie potrafi poradzić sobie ze świadomością choroby Dagmary. To doświadczenie wstrząsnęło światem bohaterów, odmieniło ich rzeczywistość na zawsze. Choroba córeczki jest wielką próbą dla związku Malwiny i Artura, teraz widzą siebie i swoje słabości naprawdę. Czy ich małżeństwo przetrwa?

"Szukając szczęścia" to powieść o trudnej i bolesnej tematyce, jaką jest niepełnosprawność dziecka. Autorka w sposób delikatny i wyważony pokazuje z jakimi trudnościami muszą zmagać się ludzie dotknięci tą tragedią. 
Malwina to bohaterka, którą podziwiałam przez całą książkę. Normalna młoda kobieta, ale gdy zaszła konieczność przemieniła się w niesamowicie silną, pełną determinacji i siły matkę niepełnosprawnej dziewczynki. Jej życie obracało się wokół terminów medycznych, szpitala i potrzeb jej dziecka. Nawet przez moment nie pomyślała o sobie. Artur, jej mąż, to człowiek, którym miałam ochotę mocno potrząsnąć. Niedojrzały egoista i tchórz, nie potrafiący docenić tego, co ma. Nie zasługuje nawet na jedno spojrzenie Malwiny.
Aneta Krasińska wykonała kawał dobrej roboty. W niewielkiej gabarytowo książce zawarła mnóstwo życiowej mądrości, emocji 
i zdarzeń. Tematyka jest smutna, ale historię czyta się szybko, lektura zajmuje jeden wieczór.
Bardzo podobała mi się konstrukcja powieści: każdy rozdział to dzień kolejnych urodzin Dagmary. Przez dziesięć kolejnych lat śledzimy zmiany zachodzące w życiu dziewczynki i jej mamy, jesteśmy świadkami wielu nieszczęść i rozczarowań, ale też sukcesów, uniesień i radości.

Książka w niezwykle trafny sposób uświadamia nam, jak mało znamy siebie nawzajem, jak nieszczęście może odmienić bliską nam osobę.

Choć bardzo bym chciała, to nie potrafię w nawet jednym procencie,przekazać Wam tych emocji, które towarzyszyły mi przy czytaniu "Szukając szczęścia". Dlatego polecam Wam osobiście się przekonać i przeczytać tę książkę, bo warto.

Moja ocena:
8/10

4 komentarze:

  1. O tej pozycji czytałam już wiele komentarzy i mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i rzeczywiście warto. Polecam ją wszystkim czytelnikom, gdyż skłania do wielu refleksji.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)