piątek, 5 lutego 2016

7ReadUp: "Kilka godzin przed świtem" Dean Koontz [recenzja książki]


 Przychodzę dziś do Was z trochę opóźnioną recenzją książki, którą jako pierwszą czytałam w ramach imiennego 7ReadUp. Maraton jeszcze trwa, a ja czytam i czytam, na pisanie jakoś brakuje czasu. Lektury "Kilku godzin przed świtem" trochę się bałam, wydawało mi się, że to nie jest moment na nią, ale okazało się na szczęście, że się myliłam. Koontz mnie doskonale ubawił, odstresował i zaskoczył.

Bohaterem książki jest Odd Thomas, młody chłopak obdarzony szóstym zmysłem. Odd miewa prorocze sny, widzi duchy i zdarzają mu się dziwne przeczucia. Niedawno sprowadził się do niewielkiego nadmorskiego miasteczka Magic Beach, marzy o tym, by znaleźć tam spokój i wytchnienie. Jak się okazuje, nie jest mu to dane. Pewnej nocy ma wyjątkowo realistyczny sen o nadchodzącej katastrofie. Widzi czerwone niebo, krew zalewającą plażę i samotną kobietę. Odd wie, że to znak, że zbliża się tragedia. Musi odnaleźć kobietę ze snu 
i spróbować powstrzymać nadchodzące zło.

Początkowo elementy nadprzyrodzone mocno mi w książce przeszkadzały, ale dość szybko do nich przywykłam i zaczęłam czerpać przyjemność z czytania. "Kilka godzin przed świtem" to już czwarty tom przygód Odd'a Thomasa, ale nieznajomość trzech poprzednich jakoś szczególnie mi nie przeszkadzała, choć chętnie sięgnę po poprzednie części, bo zapewniają świetną rozrywkę.
Styl pisania Koontza przypomina mi trochę Harlana Cobena. Rozdziały kończą się zawsze w taki sposób, że od razu trzeba czytać następny, by jak najszybciej dowiedzieć się, co się wydarzy. Bardzo prosty język, sporo dowcipu i wartka akcja sprawiają, że powieść wystarcza na maksymalnie dwa wieczory wypełnione porządnym relaksem. Ta książka podnosi poziom adrenaliny we krwi, ale nie trzeba się przy niej bać i stresować. 
"Kilka godzin przed świtem" ma też swoje wady. Jak dla mnie jest to bardzo komercyjna książka, podobnie zresztą jak książki Cobena. Czyta się to świetnie, ale nic, poza rozrywką, stąd nie wyniesiecie.
Jest to więc literatura, o której bardzo szybko się zapomina, taki książkowy fast food na jeden raz.Ja jednak lubię czasem odwiedzić KFC czy inną tego typu restaurację, takie grzeszki to przecież sama przyjemność.
Na koniec zostawiam Wam cytat z książki, który całkowicie skradł moje serce:



Książkę polecam osobom spragnionym odprężenia i rozrywki, którym nie przeszkadzają wątki nadprzyrodzone w powieściach. "Kilka godzin przed świtem" to bardzo przyjemne czytadło, idealne na przerwę pomiędzy "ciężkimi" tematami.

Moja ocena:
7/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:


6 komentarzy:

  1. A jaki tytuł nosi pierwsza część przygód Odda? Ja właśnie zaczęłam czytać Anię z Zielonego Wzgórza i nawet nie wiem kiedy znalazłam się na 70 stronie. Miło jest powrócić do takiej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od takich książek wymagam jedynie tyle, by dostarczyły mi rozrywki.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm jednym slowem dobry odmozdzacz takich nigdy za malo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam kilka książek Koontza, bo wujek mi polecał - niektóre bardziej mi się spodobały, inne mniej. Tej jeszcze nie znam.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi nie przeszkadza fakt, że jest to tylko relaks :) Cobena też lubię, choć z kilku jego książek wyniosłam także to drugie dno. Deana Koontza jeszcze nie czytałam, ale nazwisko często przewija mi się przed oczami. Z chęcią namierzę jedną z jego powieści. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pewnością sięgnę jeszcze po książki tego Autora :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)