środa, 20 stycznia 2016

"Wybór Jasminy" Jean Sasson [recenzja książki]


Mamy sierpień 1990 roku. Irak atakuje Kuwejt, a Jasmina, piękna Libanka jeszcze nie wie, że za chwilę jej życie zamieni się w piekło. Nie wie, że już niedługo odkryje w sobie niesamowite pokłady odwagi 
i nienawiści, o które nigdy by siebie nie podejrzewała.

Pechowym zbiegiem okoliczności Jasmina zostaje aresztowana i trafia do irakijskiego więzienia. Ale nie jest to zwykłe więzienie. W brudnych, ciemnych i ciasnych celach przetrzymywane są młode i piękne kobiety - niewolnice seksualne żołnierzy. Zasada jest prosta: każda dziewczyna ma swojego pana, który może ją gwałcić, torturować, a gdy mu się znudzi - zabić. Jasmina zostaje wybrana na "dziewczynę" kapitana, ale nie jest to wcale żaden przywilej. Ta urocza i delikatna Libanka ma 23 lata, a jeszcze nigdy nie pocałowała mężczyzny. Jest pobożną Arabką, a jej czystość i honor to najważniejsze wartości jej życia. Już pierwszego dnia pobytu w więzieniu zostaje brutalnie zgwałcona. Odtąd zgroza 
i strach stają się jej towarzyszami każdego dnia. Nawet, gdy jest sama w celi, cierpienie jest cały czas obok. Zza ściany słychać rozdzierające krzyki innych więźniarek, które brzmią w głowie jeszcze długo po tym, gdy w murach zapada cisza. Zdeterminowana Jasmina bardzo chce żyć, ale wie, że jej szanse na to, że wyjdzie z więzienia żywa są żadne. Jeszcze nikomu się to nie udało. Po pewnym szczególnie brutalnym gwałcie dziewczyna wpada na ryzykowny pomysł, który może pomóc jej wygrać życie. Postanawia udawać, że zakochała się w swoim oprawcy 
i sprawić, by i on pokochał ją... Jeden mały błąd, demaskujący gest 
i Jasmina może zginąć, ale wreszcie w jej sercu pojawia się iskierka nadziei. Postanawia walczyć.
Ta piękna, odważna Libanka poznaje w więzieniu młodziutką Lanę. Lana ma tylko szesnaście lat i jest własnością najgorszego potwora, jakiego można sobie wyobrazić. Jest gwałcona trzy razy na dobę o stałych porach, jej ciało, pomimo iż jest żywe, jest już prawie w stanie rozkładu. Pomimo tego jednak Lana cały czas walczy z potworem, któremu największą radość daje jej pełen udręki płacz.
Oto cytat, który zobrazuje Wam, w jakim piekle żyły te dziewczyny:



"- Lana, kochanie, co on zrobił z twoimi dłońmi?
- Ach, dłonie- sennym głosem odpowiedziała dziewczyna, podnosząc ręce i przyglądając się im tak uważnie, jakby widziała je po raz pierwszy. - Zapytał, czy gram na jakimś instrumencie. Odpowiedziałam, że właściwie nie, chociaż zawsze chciałam grać na fortepianie. Patrzył na mnie bardzo długo, wykrzywiając się w swoim złym uśmiechu. 
I powiedział, że nie, że nic z tego nie będzie. Nie miałam pojęcia, co ma na myśli, i prawdę mówiąc, zapomniałam o tym. 
Ale później tego samego dnia, gdy skończył mnie gwałcić, związał mnie sznurami, jakbym była zwierzęciem. Kiedy nie mogłam już nawet drgnąć, zaczął się śmiać jak hiena. Zanim się zorientowałam, co zalęgło się w jego chorej głowie, przykucnął obok mnie, przycisnął mi ramiona kolanami i rozłożył na tej twardej podłodze najpierw jedną dłoń, a potem drugą. Rozbił mi palce młotkiem."

Tak właśnie żyły piękne muzułmanki w irakijskim więzieniu. Przez całą lekturę tej książki miałam na plecach ciarki, a serce ściskało mi się z żalu. Najgorsze jest jednak to, że historia, którą opisała Jean Sasson jest bardzo aktualna i uniwersalna. Bo wszędzie gdzie jest wojna, mają miejsce gwałty na kobietach okupowanego kraju. O jakiej wojnie byście nie przeczytali, takie incydenty miały tam miejsce. Straszne są też konsekwencje takich czynów, bo bardzo często w wyniku gwałtu ofiary zachodzą w ciążę i jak wtedy żyć? Dopuścić się aborcji? Wychowywać dziecko zbrodniarza? Jak je kochać? Sami widzicie, temat jest bardzo trudny i bolesny.
Pomimo tego, że książka zawiera w sobie przerażającą i wstrząsającą historię, czyta się ją bardzo szybko. Autorka ma bardzo lekkie pióro 
i nawet o sprawach tak kontrowersyjnych potrafi pisać w sposób przystępny i łatwy w odbiorze.

"Wybór Jasminy" to książka, którą powinien przeczytać każdy dorosły, który myśli i czuje. Niech jak najwięcej ludzi dowie się, co się wtedy wydarzyło, niech lektura tej książki będzie uznaniem dla niesamowitej siły i odwagi pewnej ślicznej Libanki.
Polecam z całego serca!

Moja ocena:
10/10

Za egzemplarz recenzencki uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Znak!


4 komentarze:

  1. Aż mnie ciarki przeszły. To musi być ogromnie wstrząsająca książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam "Wybór Jasminy" ze styczniowych zapowiedzi. Od razu ta książka rzuciła mi się w oczy i stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Spodziewam się całej palety emocji i wielu ciekawych, wstrząsających informacji o życiu w libańskim więzieniu. Twoja ocena 10/10 też bardzo zachęca. Na pewno przeczytam, dziękuję za polecenie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, ta nota mówi sama za siebie. Już czytałam gdzieś o tej powieści i opinia była równie wysoka. Z dużą chęcią sama przekonam się o jakości tej pozycji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wysokie noty dla tej książki są chyba tylko za dobór tematu. Opisana w niej historia jest ważna, smutna i mocna. Niestety sposób, w jaki została opisana, to jakieś nieporozumienie. Horror więzionej i udręczonej dziewczyny opisany językiem wyjętym z tanich powieści sensacyjnych, co powoduje, że po jakimś czasie odnosi się wrażenie, że czytana książka to jakiś harlequin dla sadystów i zboczeńców.
    Najgorsza jest jednak końcówka, po której widać, kto jest dla autorki tego dzieła najważniejszym bohaterem. Mamy więc m.in. rozdział napisany przez pewną Irakijkę (bohaterkę poprzedniej książki pani Sasson), w którym nie zapomina ona wspomnieć, jaką to wspaniałą osobą pani Sasson jest. Jest też rozdział będący skrótem jakiejś innej książki pani S. - może jestem cyniczna, ale niepokojąco przypomina to zwykły "product placement". Są jeszcze perełki: aneksy dotyczące chronologii z dziejów Kuwejtu i Iraku, gdzie wśród dat najważniejszych wydarzeń dla tych krajów, są oczywiście wymienione tak niezwykle istotne dla tych narodów zdarzenia, jak przyjazd Jean Sasson lub napisanie przez nią książki. Bo na pewno nic lepszego Arabom się nie przytrafiło od czasów pojawienia się Mahometa...
    Wielka szkoda. Historia Jasminy zasługiwała na lepsze pióro.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)