niedziela, 24 stycznia 2016

"Ostatnia noc w Tremore Beach" Mikel Santiago [recenzja książki]


 Poraniony rozwodem kompozytor, Peter Harper wynajmuje dom w małej nadmorskiej miejscowości, by tam poskładać na nowo swoje życie i znaleźć natchnienie. Nie wie jednak, że właśnie w Tremore Beach przeżyje najbardziej przerażające i niebezpieczne chwile swojego życia.


Pewnej burzowej nocy Peter zostaje rażony piorunem. Nie odnosi ciężkich obrażeń, ale od tego momentu bohatera zaczynają nękać dziwne wizje i koszmary, przedstawiające różne sytuacje dotyczące jego dzieci, przyjaciół i kobietę, z którą jest bardzo blisko. Peter jest na krawędzi załamania, nie wie już, co jest jawą, 
co snem i ma przeczucie zbliżającej się tragedii.

Mikel Santiago został nazwany na tylnej okładce książki "hiszpańskim Stephenem Kingiem". Zwykle takie porównania to zwykła reklama, bujda, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak w tym wypadku jest inaczej. Atmosfera niepokoju, nadnaturalne wizje, akcja tocząca się w małym miasteczku i zło, które czai się nie w tym, co nadprzyrodzone, ale w drugim człowieku. Pomimo tych analogii jednak Santiago to nie King. Hiszpan wypracował własny styl, który w wielu aspektach różni się od stylu Króla. I dobrze, bo nie chodzi o to, żeby kogoś naśladować, ale by zachować w tym wszystkim siebie.
Powieść prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej, co w tym wypadku jest na duży plus. Dzięki temu, że całą historią opowiada nam Peter, nigdy nie wiadomo, czy to, co on widzi jest tylko snem, czy dzieje się naprawdę. Dzięki tej formie narracji czytelnik mocno odczuwa narastające niebezpieczeństwo, niepokój czai się wszędzie, a strach ścina krew w żyłach.
"Ostatnia noc w Tremore Beach" to książka, która dostarcza naprawdę wielu wrażeń. Ponura atmosfera pełna napięcia, gwałtowne burze i tajemnice, które skrywa otoczenie Petera sprawiają, że Autor zyskuje uznanie w oczach czytelnika, tym bardziej, że ta powieść to jego debiut. 
Z dużym zainteresowaniem będę czekać na kolejne tytuły autorstwa pana Santiago, żeby sprawdzić czy jego następne dzieła będą równie dobre, jak to! Polecam!

Moja ocena:
8/10

Za  egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

6 komentarzy:

  1. Ciągle gdzieś ten tytuł się przewija ostatnio :) Chyba trzeba będzie sięgnąć, bo zapowiada się niepokojąca historia... W sam raz na zimowy wieczór

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci ze to dosc ciekawe porownaniebz Kingiem a najlepsze ze mieli rache to rzadkosc jesli chodzi o marketing

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie porównania budzą moją nieufność, ale tutaj może faktycznie jest to uzasadnione.

      Usuń
  3. Jestem świeżo po lekturze, porównanie z Kingiem mocno przesadzone, ale powieść mnie wciągnęła. Niebawem o niej napiszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoją recenzję. Mnie ta książka kojarzy się trochę z "Przebudzeniem" Kinga, ale podoba mi się bardziej :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)