czwartek, 7 stycznia 2016

"Krew na śniegu" Jo Nesbø [recenzja książki]



Początkowe dni roku są dla mnie bardzo leniwe czytelniczo. Z jednej strony chciałabym czytać wszystko, z drugiej nie czytam prawie nic. Żeby przełamać ten dziwny zastój postanowiłam sięgnąć po cieniutką książeczkę zachwalanego przez wszystkich Jo Nesbø. Połknęłam szybko i  z przyjemnością, ale...
rozczarowałam się. "Krew na śniegu" to zupełnie przeciętna książka na jeden wieczór.

Bohaterem tego stusześćdziesięciostronicowego opowiadania jest płatny zabójca Olav. Mężczyzna pomimo wykonywanego przez siebie zawodu jest dość uroczy 
i ujmujący. Zabija, ale mimo wszystko kieruje się jakimiś zasadami moralnymi. Pewnego dnia dostaje zlecenie, które nie do końca zgadza się z jego sumieniem: musi zabić żonę swojego szefa. Postanawia wykonać zadanie, ale po swojemu...

"Krew na śniegu" to krótka, całkiem sympatyczna historia, której bohaterem jest urokliwy idiota. To właśnie postać Olava w jakiś sposób ratuje to opowiadanie przed negatywną oceną. Główny bohater i jednocześnie narrator został wykreowany w bardzo ciekawy i niepowtarzalny sposób. Jo Nesbø stworzył mordercę, którego czytelnik polubi. Z jednej strony zimny i niezawodny zabójca, z drugiej słodki 
i nieporadny głupek z dobrym sercem. Powinno to sobie przeczyć, a tworzy jednolitą całość. 
Na plus dla tej pozycji jest też kropla czarnego humoru, jaki można znaleźć na jej kartach. Kilka razy zdarzyło mi się lekko uśmiechnąć, a raz nawet zaśmiać w głos.
"Krew na śniegu"  jako całość jednak mnie rozczarowała. Na 160 stronach 
nie bardzo jest miejsce na jakiekolwiek rozwinięcie akcji, komplikacje, czy punkty zwrotne. Zamysł autora był dobry i miał w sobie potencjał, ale zupełnie nie został wykorzystany. Gdyby nie urocza postać Olava, moja ocena byłaby o wiele niższa. Do autora jeszcze się nie zrażam, na pewno sięgnę po inne jego książki, które mają przecież tysiące fanów na całym świecie.

Moja ocena:
5/10


3 komentarze:

  1. Nesbo czytam od pewnego czasu, ale skupiłam się serii z Harrym Hole. Szkoda, że w tej krótkiej opowiastce, która ma przecież duży potencjał, autor nie postarał się bardziej i nie stworzył bardziej obszernego i tym samym bardziej wartościowego dzieła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Urokliwy idiota" :D powiedziałaś więcej, niż tysiąć znaków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również książka trochę rozczarowała. Przeciętna historia, o której raczej szybko zapomnę. Końcówka jedna mi się spodobała i ją oceniam na plus.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)