środa, 27 stycznia 2016

"Emma i ja" Elizabeth Flock [recenzja książki]


Wiedziałam, co robię sięgając po książkę "Emma i ja". Czytałam wcześniej jej fragment i miałam świadomość tego, co mnie czeka. Nie spodziewałam się jednak, że lektura aż tak mocno mnie przygnębi. Cóż, dobre książki mają to do siebie, że długo się je nosi w sercu i w pamięci.



Ośmioletnia Carrie i sześcioletnia Emma to dwie siostrzyczki, kochające się nad życie. Kiedyś dziewczynki miały wspaniały 
i ciepły dom. Były kochane i otoczone troskliwą opieką. Kiedy jednak ich tata zostaje zabity, wszystko się zmienia. W ich życiu pojawia się agresywny i brutalny ojczym, który znęca się nad całą rodziną. Dzieci nie mają znikąd pomocy, nie widać dla nich żadnej nadziei. Wiedzą, że na matkę alkoholiczkę nie mogą liczyć. Któregoś dnia czara strachu 
i bólu się przepełnia i dochodzi do tragedii...


"Trudno jest odmówić czegoś dziewczynce z plecami poznaczonymi czerwonymi pręgami."

Przez cały czas lektury tej książki nie mogłam otrząsnąć się 
z niedowierzania. Znieczulica i ślepota dorosłych skazały dwie małe dziewczynki na piekło. Nosiły na swoich ciałach widoczne ślady działalności partnera mamy, jednak niewiele osób zwróciło na to uwagę. Kilkuletnie dzieci zostały wystawione na pastwę złego ojczyma 
i nieczułej matki. Nikt ich nie przytulał, nie pocieszał i nie dawał im oparcia. Same sobie były opoką, a ich siła i podejście do nieszczęścia, jakie je spotyka, sprawiało, że jeszcze bardziej im współczułam. 
Cała rodzina dziewczynek to ludzie bez serca. Okrutny ojczym, matka alkoholiczka, która chyba nigdy nie kochała swoich dzieci, babka 
i ciotka, odwracające wzrok od tragedii i udające, 
że o niczym nie wiedzą. Obcy ludzie okazywali więcej czułości 
i zainteresowania tym małym dzieciom niż ich krewni.
"Emma i ja" jest tym bardziej wstrząsająca, że jej narratorką jest Carrie.Wszystko, o czym czytamy jest przedstawione z perspektywy dziewczynki, która wielu rzeczy nie rozumie. Czasem więc ważne wydarzenia zostają przekazane tylko w jednym, czy dwóch zdaniach, bo dla dziecka nie były one niczym istotnym i nie zatrzymały jej myśli na dłużej. Dziecięcy narrator dodaje powieści dramatyzmu, przemyślenia Carrie, o których możemy dzięki temu zabiegowi czytać sprawiają, że z całą siłą widzimy jak bardzo jest niewinna i bezbronna. Takie tragedie nie powinny spotykać dzieci. Ta historia jest tak bardzo realna, że momentami miałam wrażenie, jakbym czytała którąś z książek z serii "Pisane przez życie".
"Emma i ja" to historia, która dotyka popularnej na rynku wydawniczym tematyki przemocy rodzinnej. Dzięki zastosowaniu zabiegu narratora dziecięcego ta powieść wyróżnia się spośród innych, skuteczniej trafia do serc czytelników i zostawia w ich duszy trwałą rysę.
Książka mnie zdobyła, pokochałam małą Carrie i jeszcze teraz przeżywam to, co ją spotkało. 
Powieść jest warta przeczytania i jeśli będziecie mieli okazję, sięgnijcie po nią i sprawdźcie, co przeszły dwie małe niewinne dziewczynki.

Moja ocena:
8/10

Za egzemplarz recenzencki uprzejmie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

4 komentarze:

  1. Dla mnie takie historie są zbyt przerażające. Książka na pewno jest wciągająca, ale nie przeczytam. NIE ZNOSZĘ, GDY KTOŚ ROBI KRZYWDĘ DZIECIOM. Jestem zbyt na to wrażliwa.
    Ciekawa recenzja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że już jakiś czas temu ta książka rzuciła mi się w oczy, z dużą chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Twojej recenzji z chęcią sięgnę po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet niezła.
    Ps.zostaje u ciebie

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)