poniedziałek, 21 grudnia 2015

"Zabij mnie, tato" Stefan Darda [recenzja książki]



Do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej powieści Stefana Dardy, ale tytuł jego najnowszej książki przyciągał mnie jak magnes, nie mogłam mu się oprzeć. Okazuję się, że dzięki temu magnetycznemu tytułowi poznałam bardzo dobrego polskiego pisarza, który swoim dziełem nieźle zamieszał w moim sercu.

Zdzisław Mokryna jest emerytowanym policjantem i niedawno sprowadził się do małego miasteczka na Mazowszu. W jego dawnej pracy zdarzyło się coś, z czym nie potrafił poradzić sobie psychicznie i jedynym wyjściem okazała się ucieczka. Zdzisław chce prowadzić życie samotnika, nie ma ochoty zawierać żadnych znajomości, ale mimo to jakimś cudem bardzo szybko znajduje w Rykowie przyjaciela. Kamil Szykowiak, jego żona i córki w ciągu krótkiego czasu stają się ważnym elementem życia Zdziszka, są dla niego jak rodzina. Pewnego dnia znikają bez śladu dwie córeczki Szykowiaków.
Były policjant prowadzi swoje śledztwo równolegle do tego oficjalnego, a jego wyniki są coraz bardziej przerażające.

"Zabij mnie, tato" to thriller inny niż wszystkie. Bohater, który stara się odnaleźć zaginione dziewczynki jest jednocześnie przyjacielem ich rodziny. Czytelnik jest więc na bieżąco wprowadzany w to, jak psychicznie znoszą całą sytuację rodzice dzieci i ich siostra. Książka uświadamia ogrom bólu, jaki przeżywają najbliżsi ludzi zaginionych. W większości tego typu powieści autorzy skupiają się na prowadzonym śledztwie, Stefan Darda skupia się jednak nie tylko na trwającym dochodzeniu, ale również na relacjach w rodzinie dotkniętej tragedią i to właśnie to czyni tę książkę tak wyjątkową. 
"Zabij mnie, tato" to utwór, który cały czas trzyma w napięciu, czytelnik ma dreszcze na całym ciele, a jego niepokój pogłębia fakt, że to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę. Realność tych wydarzeń jest wręcz namacalna. Nie ma w tej książce żadnych przerysowań, ubarwień, czy sztucznego podkręcania akcji - jest tak, jakby to wszystko naprawdę się zdarzyło. Ludzki ból i tragedia wyziera z kart tej powieści 
i ściska czytającego za gardło.
Początkowo w książce bardzo denerwowała mnie zbytnia szczegółowość autora, dialogi o niczym, opowiadanie czytelnikowi o rzeczach bez znaczenia. Potem jednak okazało się, że te zabiegi miały swój cel, a ta wiedza jest nam potrzebna, 
by dobrze zrozumieć dalszą część powieści. 
"Zabij mnie, tato" to thriller, który początkowo wymaga od czytelnika trochę cierpliwości, ale wynagradza go za to naprawdę sowicie. Od kilku dni już nie potrafię otrząsnąć się z wrażeń, jakich dostarczył mi Stefan Darda! Polecam!

Moja ocena:
7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf!

3 komentarze:

  1. Fabuła zapowiada się ciekawie. Mogłabym się skusić na ten thriller.

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie polecam bardzo wcześniejsze książki tego autora zwłaszcza Dom na Wyrębach czyta się znakomicie. Seria Czarny Wygon jest moim zdaniem zupełnie inną niż wszystkie. Dzięki Twojemu blogowi dowiedziałam się że pan Darda wydał nową książkę, co oznacza kolejne wydatki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Już jest na mojej liście must read :) Teraz tylko muszę go gdzieś dorwać.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)