środa, 30 grudnia 2015

"Czarna samica kruka. Lot nad krawędzią świadomości..." Dariusz Pawłowski [recenzja książki]



Rozpoczynając lekturę "Czarnej samicy kruka" nie wiedziałam, czego się spodziewać. Głos z tyłu głowy podpowiadał mi, że to będzie dobre i wręcz nie mogłam doczekać się, kiedy wreszcie będę mogła tę książkę przeczytać. Powieść niesamowicie mnie zaskoczyła i przeraziła tak, że piszę dziś po nieprzespanej nocy, bardzo niespokojna i rozbita psychicznie. Długo tej lektury nie zapomnę.

W Warszawie giną ludzie. Ktoś ich morduje w najbardziej bestialski z możliwych sposób. Wygląda na to, że policja próbuje wytropić jednego z najbardziej brutalnych seryjnych morderców w historii. Zabójca to człowiek bardzo niebezpieczny i chory psychicznie. Każdemu jego krokowi przygląda się i dopinguje czarna samica kruka...

Jeżeli myślicie, że ta książka to kryminał, mylicie się. Żaden kryminał nie napędzi Wam takiego strachu i nie dotknie Waszej duszy w taki sposób, w jaki robi to ta historia. Dariusz Pawłowski stworzył pozycję, którą ciężko zakwalifikować do konkretnego gatunku. Mamy tu wątek kryminalny, ale są tu też elementy powieści grozy, powieści psychologicznej, oniryzm i symbolizm. Mieszanka doskonała, która na każdym czytelniku odciśnie swój ślad. Psychodeliczny klimat "Czarnej samicy kruka" działał na mnie jak narkotyk, nie potrafiłam oderwać się od czytania, choć cały czas czułam wewnętrzny niepokój i bałam się tego, co znajdę na kolejnych stronach.
Postać mordercy stworzona została w bardzo realistyczny i przerażający sposób. Zbrodnie, do jakich zdolny jest ten człowiek ciężko objąć umysłem. Mam nadzieję, że nigdzie na świecie  nikt taki nie istnieje, bo to oznacza, że grozi nam olbrzymie niebezpieczeństwo. 
"Czarna samica kruka" to ucieleśnienie  moich  najgorszych koszmarów. Książka napisana tak dobrze, że cały czas jeszcze mam ściśnięty ze strachu żołądek i nie umiem przestać myśleć o tym, co przeczytałam. 
Polecam, ale tylko tym osobom, na których brutalność nie robi większego wrażenia. Tej powieści długo nie zapomnicie!

Moja ocena:
7/10

Za książkę serdecznie dziękuję jej Autorowi!

wtorek, 29 grudnia 2015

Co warto przeczytać, czyli styczniowe zapowiedzi

Styczeń to miesiąc, którego wyczekuję z niecierpliwością, bo pojawi się wtedy mnóstwo wyczekiwanych przeze mnie premier książkowych! Wszystkich pewnie 
nie uda się zdobyć, ale uszczęśliwi mnie choćby jedna! Opisy fabuły pochodzą ze stron wydawnictw.

Wydawnictwo Albatros




Wydawnictwo Albatros w styczniu rozpieszczać nas będzie kolejnymi tomami powieści z genialnym Jackiem Reacherem! Mam plan przeczytać kiedyś całą serię, myślicie, że się uda?


195 cm wzrostu, ok. 100 kg żywej wagi, 127 cm w klatce piersiowej. Były żandarm wojskowy, bez prawa jazdy, adresu i osób na utrzymaniu. Potężny i inteligentny gość, który z przyjemnością wymierza sprawiedliwość, a potem odchodzi w stronę zachodzącego słońca. Zazwyczaj sam, ale tym razem jest nieco inaczej…

Premiera 13 stycznia.

Wydawnictwo Filia




Podhalem wstrząsa seria wypadków w górach. Początkowo czarna passa wydaje się jedynie ciągiem pechowych zdarzeń, jednak śledczy ostatecznie odkrywają związek między ofiarami. Każe on sądzić, że ktoś morduje turystów na szlakach.
Dochodzenie prowadzi komisarz Forst. Szybko zdaje sobie sprawę z tego, że zabójstwa powiązane są ze sprawą, nad którą pracował z Olgą Szrebską. Zaczyna tropić mordercę, zbierając okruchy informacji, które ten zdaje się z premedytacją zostawiać.
Kiedy zbliża się do rozwiązania sprawy, doganiają go upiory z przeszłości. Wiktor Forst będzie musiał stawić czoła nie tylko człowiekowi, którego ściga, ale także ludziom gotowym zrobić wszystko, by go pogrążyć.

Premiera 13 stycznia.





Jak wygląda dom bez żon? Pewnego dnia Mateusz i Sebastian, dwaj obcy sobie faceci, stają się bliźniakami syjamskimi złączonymi wspólnym losem tymczasowych samotnych ojców.
Tylko czy dadzą radę sprostać wyzwaniom?

Premiera 20 stycznia.

Wydawnictwo Feeria




Alexis ucieka w fotografowanie i trzyma się na uboczu, jak niejedna nastolatka. Nie każdy jest urodzoną cheerleaderką. Zresztą jak się żyje z takimi rodzicami, nie ma w tym nic dziwnego. Młodsza siostra Alexis, trzynastoletnia Kasey, też jest specyficzna, z tym swoim zbzikowaniem na punkcie starych lalek. W sumie życie Alexis, choć trochę wyobcowane, nie odbiega od normy. Tak się przynajmniej wydaje…

Nagle sprawy wymykają się spod kontroli. Staje się jasne, że złowróżbne sygnały to był dopiero przedsmak prawdziwej grozy. Kasey zaczyna się zachowywać jeszcze bardziej niepokojąco niż wcześniej: jej błękitne oczy skrzą czasem zielonym blaskiem, pamięć odmawia jej posłuszeństwa, a słowa… słowa, które wypowiada, są żywcem wyjęte z dawnych epok. Kasey z radosnej kolekcjonerki lalek zmienia się uosobienie zła. Dziwne rzeczy dzieją się też w domu. Drzwi otwierają się i zamykają pchane niewidzialną ręką, woda sama się gotuje, klimatyzacja, choć wyłączona, przepełnia całe wnętrze chłodem.

Początkowo Alexis bierze te sytuacje za urojenia, ale wkrótce zdaje sobie sprawę, że wszystko dzieje się naprawdę i tylko ona może podjąć walkę z czającym się zagrożeniem i ratować siostrę. Tylko czy zielonooka potworna dziewczynka to wciąż ta sama osoba co wcześniej?

Premiera 13 stycznia.

Wydawnictwo Znak


Jasmina to nie postać literacka. Wszystko, co zostało opisane w tej książce, wydarzyło się naprawdę, a los głównej bohaterki współdzieliły setki innych kobiet.
Piękna, inteligentna, wykształcona. Była dumną Libanką, kochała wolność, 
ale zawsze pozostawała wierna tradycji muzułmańskiej, w której ją wychowano. Miała 23 lata, a nigdy nawet nie pocałowała mężczyzny.
Tego dnia znalazła się w niewłaściwym miejscu i czasie. Została porwana przez irackich żołnierzy i uwięziona w ciemnej celi, wraz z kilkunastoma innymi niewolnicami.
Jasmina wiedziała, że aby odzyskać wolność, sama musi o nią zawalczyć.
Oprawca zapanował nad jej ciałem, ale nie nad myślami i duszą! Jedyną bronią, jaka jej pozostała, była oszałamiająca uroda i kobiecy spryt, dlatego – niczym Szeherezada – rozpoczęła niebezpieczną grę. Postanowiła go w sobie rozkochać.


Premiera 4 stycznia.




Lena mieszka w odziedziczonym po przodkach dworku na Podlasiu. Rytm jej życiu nadaje tykanie starych zegarków, pamiątek po dziadku zegarmistrzu. Spokojne życie niespodziewanie nabiera barw, gdy odkrywa pewne znalezisko – nadpalony dziennik z 1885 roku.

Notatki są bardzo zniszczone, ale udaje się odczytać nazwisko – Emilie de Fleury. Czy to ona jest autorką dziennika? Co łączy rodzinę Leny z właścicielką butiku na południu Francji?
W poszukiwaniu odpowiedzi Lena i jej córka udadzą się w podróż do słonecznej Prowansji. Nie wiedzą jednak, że komuś bardzo zależy na tym, by rodzinne sekrety nigdy nie ujrzały światła dziennego. Grozi im prawdziwe niebezpieczeństwo…


Premiera 25 stycznia.

Jak na mnie, to lista wcale nie jest taka długa. Mogło być gorzej. A na jakie premiery Wy czekacie?















poniedziałek, 28 grudnia 2015

Grudniowo-gwiazdkowy book haul!



Święta, Święta i po Świętach! Tego stwierdzenia na moim blogu zabraknąć 
nie mogło! Choć świąteczny czas jest chyba najprzyjemniejszy w całym roku, 
to cieszę się, że nadeszły już normalne szare dni. Brzuch jak piłka przypomina mi 
o trzydniowym obżarstwie i stresuje, bo przecież za kilka dni Sylwester i trzeba się zgrabnie prezentować. Grudzień był dla mnie i dla mojej biblioteczki bardzo owocnym miesiącem, opłacało się być grzecznym przez cały rok, by pod choinką znaleźć wymarzone prezenty. Stosik, który Wam dziś pokazuję to jednak nie same gwiazdkowe upominki, jest kilka zakupów własnych, egzemplarz recenzencki 
i pożegnalny prezent od znajomych z pracy. Nie mogłam się tym wszystkim 
nie pochwalić!


Kilka dni przed Świętami zupełnie przypadkiem trafiłam do księgarni Świata Książki i upolowałam tam dwa cuda! "W śnieżną noc" udało mi się znaleźć za 14,90 zł, 
więc nie mogłam sobie odmówić zakupu. Wprawiając się w bożonarodzeniowy nastrój zdążyłam już ją przeczytać i niestety, ale się trochę rozczarowałam. 
Te opowiadania bardziej chyba spodobają się nastolatkom. Nie powaliły mnie.


Na Allegro udało mi się wylicytować za zabójczą cenę 9 zł "Nigdziebądzia", 
na którego czaiłam się już od dłuższego czasu.


Kilka dni przed Bożym Narodzeniem listonosz przyniósł mi egzemplarz recenzencki od Autora. W tajemnicy Wam powiem, że właśnie ją czytam i zapowiada się całkiem dobrze!


W tym roku byłam bardzo grzeczna, Mikołaj ( czy raczej trzech Mikołajów) to docenił i pod choinką znalazłam aż dziesięć cudownych książek!


Ostatni stosik to prezent od znajomych z pracy.

Całość prezentuje się tak:



Nie ma dla mnie większej radości niż nowe książki w biblioteczce! Szkoda tylko, 
że w pakiecie z nimi nie dostaje się wolnego czasu na ich przeczytanie. 
Jak prezentują się Wasze grudniowe stosiki? Czy pod choinką znaleźliście jakieś książki? Pochwalcie się w komentarzach!





poniedziałek, 21 grudnia 2015

"Zabij mnie, tato" Stefan Darda [recenzja książki]



Do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej powieści Stefana Dardy, ale tytuł jego najnowszej książki przyciągał mnie jak magnes, nie mogłam mu się oprzeć. Okazuję się, że dzięki temu magnetycznemu tytułowi poznałam bardzo dobrego polskiego pisarza, który swoim dziełem nieźle zamieszał w moim sercu.

Zdzisław Mokryna jest emerytowanym policjantem i niedawno sprowadził się do małego miasteczka na Mazowszu. W jego dawnej pracy zdarzyło się coś, z czym nie potrafił poradzić sobie psychicznie i jedynym wyjściem okazała się ucieczka. Zdzisław chce prowadzić życie samotnika, nie ma ochoty zawierać żadnych znajomości, ale mimo to jakimś cudem bardzo szybko znajduje w Rykowie przyjaciela. Kamil Szykowiak, jego żona i córki w ciągu krótkiego czasu stają się ważnym elementem życia Zdziszka, są dla niego jak rodzina. Pewnego dnia znikają bez śladu dwie córeczki Szykowiaków.
Były policjant prowadzi swoje śledztwo równolegle do tego oficjalnego, a jego wyniki są coraz bardziej przerażające.

"Zabij mnie, tato" to thriller inny niż wszystkie. Bohater, który stara się odnaleźć zaginione dziewczynki jest jednocześnie przyjacielem ich rodziny. Czytelnik jest więc na bieżąco wprowadzany w to, jak psychicznie znoszą całą sytuację rodzice dzieci i ich siostra. Książka uświadamia ogrom bólu, jaki przeżywają najbliżsi ludzi zaginionych. W większości tego typu powieści autorzy skupiają się na prowadzonym śledztwie, Stefan Darda skupia się jednak nie tylko na trwającym dochodzeniu, ale również na relacjach w rodzinie dotkniętej tragedią i to właśnie to czyni tę książkę tak wyjątkową. 
"Zabij mnie, tato" to utwór, który cały czas trzyma w napięciu, czytelnik ma dreszcze na całym ciele, a jego niepokój pogłębia fakt, że to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę. Realność tych wydarzeń jest wręcz namacalna. Nie ma w tej książce żadnych przerysowań, ubarwień, czy sztucznego podkręcania akcji - jest tak, jakby to wszystko naprawdę się zdarzyło. Ludzki ból i tragedia wyziera z kart tej powieści 
i ściska czytającego za gardło.
Początkowo w książce bardzo denerwowała mnie zbytnia szczegółowość autora, dialogi o niczym, opowiadanie czytelnikowi o rzeczach bez znaczenia. Potem jednak okazało się, że te zabiegi miały swój cel, a ta wiedza jest nam potrzebna, 
by dobrze zrozumieć dalszą część powieści. 
"Zabij mnie, tato" to thriller, który początkowo wymaga od czytelnika trochę cierpliwości, ale wynagradza go za to naprawdę sowicie. Od kilku dni już nie potrafię otrząsnąć się z wrażeń, jakich dostarczył mi Stefan Darda! Polecam!

Moja ocena:
7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf!

piątek, 18 grudnia 2015

"Szkoła latania" Sylwia Trojanowska [recenzja książki]




Kasia Laska, bohaterka "Szkoły latania" ma poważny problem 
z otyłością. 

W momencie, kiedy ją poznajemy waży 107 kg. Dziewczyna nie ma znajomych, w szkole ją wyśmiewają, a w całej rodzinie jedyną szczupłą osobą jest jej mama. Rodzina Lasków wraz ze wszystkimi ciociami, wujkami i kuzynami to ludzie, dla których wyznacznikiem tego kim jesteś, jest to ile ważysz. Szczupłe osoby w ich oczach są od nich gorsze, cierpią na różnego rodzaju dolegliwości związane z ich chudością, a ich ciała nie są estetyczne i pociągające. Żyjąc w takiej rodzinie bardzo trudno jest w ogóle podjąć decyzję o odchudzaniu. Każde spotkanie familijne, święta czy inne uroczystości to jedno wielkie obżarstwo przy suto zastawionym stole. Zmęczona docinkami kolegów ze szkoły Kaśka podejmuje wreszcie decyzję o przejściu na dietę. W tym wielkim przedsięwzięciu wspiera ją jej mama. Zaczyna się długa 
i wyboista droga dziewczyny do szczupłej sylwetki. 
Po wielu niefortunnych wizytach u dziwnych dietetyków bohaterka trafia do ekscentrycznej Penelopy, która przedstawia jej Nowy Styl Życia i zapoznaje ze Szkołą Latania. Bohaterka zaczyna przechodzić metamorfozę nie tylko ciała, 
ale powoli staje się coraz silniejsza również psychicznie. Z czasem pojawia się też w jej życiu ktoś, kto sprawi, że Kasia naprawdę będzie latać.


"Szkoła latania" to książka, która na pewno będzie odpowiednia już dla dziewczyn około 14-go roku życia, ale spodoba się również starszym osobom. To bardzo ciekawa, lekko napisana powieść, która prócz wielu wrażeń i przyjemności czytania, ma jeszcze drugie dno. Walka Kasi z jej otyłością, jej pozytywna energia i wewnętrzna siła, mogą być motywacją dla wielu młodych dziewczyn. Szczupła sylwetka jest w dzisiejszych czasach dla wielu nastolatek wyznacznikiem szczęścia, powodzenia 
u chłopaków i posiadania dużego kręgu znajomych.

Sylwia Trojanowska przedstawia w swojej książce historię, która mogłaby być współczesnym Kopciuszkiem. "Szkoła latania" wciąga w swój świat i sprawia, że każdy rozdział czyta się z większymi wypiekami na twarzy kibicując z całego serca głównej bohaterce. Ta powieść mnie całkowicie zdobyła i z niecierpliwością czekam na jej drugi tom, który ma mieć swoją premierę w lutym 2016 roku. Odliczam dni i czekam, 
bo koniecznie muszę poznać dalszy ciąg tej historii!


Książka jest idealna na prezent dla nastolatki, ale spodoba się też starszym kobietom! Bardzo polecam!



Moja ocena:
8/10

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Videograf!

środa, 16 grudnia 2015

"Moje śliczne" Karin Slaughter [recenzja książki]



Wiedziałam co robię, sięgając po książkę Karin Slaughter. Do tej pory miałam okazję czytać kilka tytułów jej autorstwa i tylko jeden okazał się porażką, reszta była rewelacyjna. Nie spodziewałam się jednak tego, że "Moje śliczne" tak bardzo mnie do siebie przyssie, że odłożę ubieranie choinki na kilka godzin, zrezygnuję 
z gotowania obiadu i zastanowię się nad zasadnością wyjścia do fryzjera. Dokończenie tej lektury było ważniejsze, niż wszystko inne!

Dwadzieścia lat temu bez śladu zaginęła piękna 19-letnia Julia. Jej rodzina, 
nie potrafiąc pozbierać się po stracie, uległa rozpadowi. Dwie młodsze siostry zerwały ze sobą kontakt, ojciec popełnił samobójstwo.
Dziś każda z sióstr ma własne życie i nic nie wie na temat tej drugiej. Pewnego dnia w ciemnej uliczce zostaje zamordowany mąż jednej z nich. Claire znajduje 
w rzeczach zmarłego męża dowody świadczące o tym, że mógł on być zamieszany w brutalne morderstwo. Nie potrafi sama poradzić sobie z tymi przerażającymi faktami, postanawia poprosić o pomoc starszą siostrę i wspólnie zaczynają prowadzić własne śledztwo, które doprowadzi je do niewyobrażalnie bolesnych wniosków.

"Moje śliczne" to jeden z najlepszych thrillerów, jakie czytałam. Mocny, dosadny, wstrząsający, z zakończeniem tak zaskakującym i przerażającym, że ciężko złapać oddech. Książka jest niesamowita. Cała masa punktów zwrotnych, bardzo ciekawa fabuła i wartka akcja sprawiają, że nie można oderwać się od czytania. Nie mogłam doczekać się, kiedy przeczytam zakończenie, bo nie potrafiłam sama wymyślić, 
jak to wszystko może się skończyć. Byłam przekonana, że bohaterkom nie uda się wyjść z opresji i happy endu nie będzie. Czy był? Tego musicie się już dowiedzieć sami.
Na nowo zakochałam się w powieściach Karin Slaughter, autorka wprawiła mnie 
w dziwny narkotyczny stan i teraz, gdy narkotyk w postaci jej książki się skończył czuję się jakoś tak pusto i spokojnie. Brakuje mi tych wrażeń, które odnalazłam 
w powieści.

Bardzo polecam "Moje śliczne" osobom, które lubią dużą dawkę adrenaliny 
i mocnych wrażeń. Tytuł trafia na listę moich ulubionych! Warto przeczytać!

Moja ocena:
9/10

Za książkę uprzejmie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

poniedziałek, 14 grudnia 2015

"Światło, którego nie widać" Anthony Doerr [recenzja książki]




Od tej książki oczekiwałam naprawdę wiele. To chyba normalne, jeśli weźmie się pod uwagę, że powieść ta została laureatem tegorocznego Pulitzera, a jej autor tworzył ją przez 10 lat. Z góry założyłam, że to nie będzie nic przeciętnego. Nastawiłam się na dobrą literaturę. "Światło, którego nie widać" okazało się 
nie do końca tym, czego oczekiwałam, ale to nie zmienia faktu, że to jest naprawdę dobra pozycja.

Akcja powieści dzieje się w czasie drugiej wojny światowej, częściowo 
w hitlerowskich Niemczech, częściowo w okupowanej Francji w małym miasteczku Saint-Malo. 
Werner to wybitnie uzdolniony niemiecki chłopiec. W dzieciństwie potrafił naprawić każde radio, jako młody chłopak potrafi zbudować odbiornik od podstaw i namierzyć każdą wrogą audycję radiową. Jest ekspertem w swoim fachu.
Marie-Laure to urocza niewidoma dziewczynka, mieszkająca z ojcem w Paryżu. Pewnego dnia wraz z ojcem jest zmuszona uciekać z własnego domu i trafia do Saint-Malo, gdzie przecinają się drogi jej i Wernera.

Książka składa się z króciutkich rozdziałów, które naprzemiennie dotyczą losów dziewczynki albo chłopca. Początkowo trochę ciężko było mi się "wbić" w tę historię, mylili mi się bohaterowie i zaczynałam się gubić. Jednak po kilkudziestu stronach totalnie wsiąkłam w świat wykreowany przez pisarza.
"Światło, którego nie widać" to książkowa piękna i wyjątkowa nie tylko przez temat, jakiego dotyka, ale przede wszystkim poprzez realizację tego tematu. Ta powieść nie jest o wojnie, czy może raczej nie jest TYLKO o wojnie. Opowiada o ludziach, 
o ich sile,odwadze, przyjaźniach, miłościach i o tajemnicy pewnego kamienia. 
Anthony Doerr chwyta czytelnika za serce już na początku swojej opowieści i dotyka tego serca jeszcze długo po jej zakończeniu. Podczas takiej lektury człowiek uświadamia sobie swoje szczęście i docenia, że żyje w czasie pokoju. Taka refleksja potrzebna jest czasem każdemu z nas. 
Kreacja bohaterów w książce jest po prostu mistrzowska. Delikatna i wrażliwa jak motyl Marie-Laure okazuje się być jedną z najsilniejszych znanych mi postaci literackich. Dziewczynka wzrusza czytelnika i wzbudza ogromny podziw i szacunek.
Niejednoznaczny, zagubiony Werner, chłopak z dobrym sercem, z którego potrzeba czasów zrobiła hitlerowskiego żołnierza to kolejny bohater tej książki, którego ciężko mi będzie zapomnieć. To postać, która z jednej strony musi być okrutna, 
bo tego wymaga od niej sytuacja, a z drugiej strony jest dobrym, empatycznym 
i troskliwym człowiekiem.
Lektura  jest doskonała, to tytuł, który powinien przeczytać każdy. Niesie ze sobą nie tylko ciekawą opowieść, ale skłania do refleksji, uczy doceniać to, co mamy 
i cieszyć się życiem.
Warto przeczytać! Będę polecać ją każdemu, bo to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku.

Moja ocena:
9/10

czwartek, 10 grudnia 2015

Moja świąteczna wish lista!

Już niedługo Święta. Czas, który chyba wszyscy bardzo lubimy. Dni, które 
kojarzą się ze śniegiem za oknem, ogniem wesoło trzaskającym w kominku, bliskością rodziny, zapachem choinki i...prezentami. Ten post to swego rodzaju mój list do Świętego Mikołaja, czy Mikołajów z mojej rodziny, mający na celu ułatwić wybór gwiazdkowych prezentów. Zerknijcie i Wy na tę listę, bo może wpadnie Wam w oko coś, czego sami zapragniecie, lub zainspirujecie się i wpadniecie na pomysł prezentu dla kogoś bliskiego!


                                                        



 

Wszyscy mówią ostatnio o serii autorstwa Diany Gabaldon. Serial na podstawie tych książek robi furorę, a ja, jak zwykle, nie wiem o co chodzi, bo trzymam się zasady: najpierw książka potem film. Nie jestem pewna, czy te powieści przypadną mi do gustu, ale coś mnie tak bardzo ciągnie w ich stronę, że nie mogę się oprzeć. Do tego te wydania - uwielbiam olbrzymie tomiszcza!




"Fangirl" to kolejna książka, którą czytali już wszyscy, prócz mnie. Najgorsze, że ta lista będzie się zakładać praktycznie z samych takich pozycji. Mam olbrzymie zaległości! 
Ta powieść wydaje się być dla mnie idealna, bo opowiada o miłości do książek. Muszę to wreszcie kiedyś przeczytać.


Lemaitre jest bardzo często stawiany przez blogerów obok mojego ukochanego Chattama, nie może być więc inaczej, muszę go wreszcie poznać. Mój apetyt na tę książkę rośnie, gdy czytam o niej, że krytycy porównują ją do "Dziecka Rosemary". Wiem, że ta powieść będzie mi się podobać, a autora pokocham.


"Maybe someday" to książka z gatunku new adult, o której kilka miesięcy było bardzo głośno w blogosferze. I znów, czytali ją wszyscy, tylko nie ja. Powieść zbiera same pozytywne recenzje, autorka jest uwielbiana - nie wypada tego nie znać. 
To coś zupełnie innego od lektur, które zwykle czytam. 
O złamanych sercach, muzyce, o miłości. To może mi się spodobać.


Do "Czasu żniw" coś przyciąga mnie już od dawna. Podchodzę do tej książki podczas każdej wizyty w księgarni i jakimś dziwnym trafem wybieram zawsze inną. Ta historia zapowiada się niesamowicie: akcja dzieje się w 2059 roku, bohaterką jest kryminalistka, która wpada w poważne kłopoty... To na pewno coś dla mnie. Czuję to!


"Cień wiatru" czytałam bardzo dawno temu i byłam na tę książkę za młoda. Teraz chciałabym do niej wrócić i sprawdzić, czy będę potrafiła ją docenić.


Wbrew zasadzie, którą się kieruję obejrzałam film "Igrzyska śmierci" i byłam zachwycona. Tempo akcji i fabuła wbiły mnie w fotel. Muszę poznać książkowy pierwowzór tej historii!



Takiej klasyki jak "Portret Doriana Graya" wstyd nie znać. A ja nie znam. Także... ten... Mikołaju uśmiecham się ładnie.


King dobry na wszystko, a już szczególnie na prezent! Wspaniale wydana książka 
o pięknej i przerażającej zawartości. Kocham Kinga, ale wciąż znam tylko kilka jego powieści, ta bardzo mnie interesuje.


"Farma" autorstwa Toma Roba Smitha tak bardzo mi się podobała, że trafiła na listę najlepszych książek 2015. Muszę poznać kolejne powieści autora, bo wiem, 
że warto. "System" zapowiada się niezwykle ciekawie nie tylko jako kryminał, 
ale również jako książka przedstawiająca realia życia w ZSRR.


Ostatnią już pozycją na mojej liście jest "Marsjanin", o którym słyszałam same pozytywne opinie. Przyznam się, że obawiałam się trochę tej książki, myśląc, 
że będzie nudna. Obejrzałam jednak dziś filmik Eweliny Mierzwińskiej na temat tej właśnie książki i już wiem, że chcę to przeczytać!

Mikołaju, wiem, że lista jest długa i trochę przeginam. Nie chcę wszystkich tych książek ( powiedzmy ;) ). Wystarczy jedna, a będę się uśmiechać jak szalona!










  

Top 3 książkowych upominków dla młodzieży!

W kolejnej odsłonie moich  prezentowych rekomendacji znajdziecie książki, które powinny spodobać się nastolatkom. Ja, ze swoim zaawansowanym (jak na tę kategorię) wiekiem 29 lat, również chętnie znów bym je przeczytała i zatopiła 
się w ich świat!




Harry Potter to nie jest seria dla młodzieży. To nie jest też seria dla dzieci. 
To książki dla WSZYSTKICH! Fanów młodego czarodzieja są na świecie miliony, 
to jeden z najbardziej uwielbianych bohaterów literackich. Tę serię po prostu wypada znać. Dodatkowo, kilka miesięcy temu na rynku pojawiło się piękne ilustrowane wydanie pierwszego tomu - w sam raz na prezent. Więcej o całym cyklu tutaj.


"Ogień i woda" to książka, którą przeczytałam zaledwie kilka dni temu i totalnie ją pokochałam. Doskonałe połączenie Igrzysk Śmierci, Pokemonów i Harry'ego Pottera! Książka pełna przygód, emocji i pędzącej akcji. 
16-letnia Tella bierze udział w Piekielnym Wyścigu, w którym nagroda to lek, który może uratować jej umierającego brata. Wyścig jest jednak morderczo trudny, 
to prawdziwa szkoła przetrwania, niebezpieczeństwa czają się wszędzie, 
a zwycięzca może być tylko jeden.
Wasz obdarowany wsiąknie bez reszty w tę historię! Moja recenzja tutaj.


"Rywalki" i cała seria Selekcja to historia  Kopciuszka pomieszana z Igrzyskami Śmierci. W kraju podzielonym na kasty, gdzie głód i choroby to codzienność, jedyną szansą na normalne życie dla dziewcząt jest wzięcie udziału w Eliminacjach. 
35 dziewcząt trafia do królewskiego pałacu, a tam spośród nich książę Maxon wybierze jedną na swoją żonę. Dla każdej dziewczyny byłoby to spełnieniem marzeń. Dla Ameriki jednak zaproszenie do udziału w Eliminacjach to wielka tragedia. Dziewczyna nie chce opuszczać domu, ani zostawiać swojej sekretnej 
i jedynej miłości - Aspena. Księcia wielokrotnie widziała w telewizji i ewidentnie nie budzi on jej sympatii. Jednak gdy dziewczyna trafia do pałacu i poznaje Maxona, okazuje się, że chłopak jest zupełnie inny, może mogłaby się w nim zakochać?
Książka idealna na prezent dla dziewczyny lubiącej opowieści o balach, pięknych sukniach i miłości. Ja ją uwielbiam!

Cóż, dziś tylko trzy rekomendacje, bo nie czytuję literatury młodzieżowej zbyt często. Te książki skradły moje serce, niech skradną je również Waszym bliskim! Nie ukrywam, że mam w planach czytelniczych cały szereg tytułów z zakresu literatury młodzieżowej, ale o tym już niedługo w mojej świątecznej chciejce, która niebawem na blogu!


środa, 9 grudnia 2015

Top 5 książkowych prezentów dla kobiet ( facet też może przeczytać)!

Dzisiaj przychodzę do Was z drugą odsłoną książkowego poradnika prezentowego 
i chcę Wam zaproponować kilka tytułów, które będą doskonałym upominkiem dla wielbicielek dobrej literatury kobiecej!




Obok książki tak uroczej i jednocześnie mądrej, jak "Love. Rosie" nie da się przejść obojętnie. Ujmująca historia przyjaźni i miłości, przy której Wasza obdarowana będzie na zmianę śmiać się i przełykać łzy wzruszenia to upominkowy strzał 
w dziesiątkę. Jedna z najbardziej słodkich, a jednocześnie wyrazistych powieści kobiecych, jakie miałam okazję czytać!


"Zatoka o północy" to wspaniała opowieść obyczajowa nie tylko dla kobiet. Książka porusza smutny i ciężki temat, jakim jest dalsze życie po stracie kogoś bliskiego. Latem 1962 roku zostaje zamordowana najstarsza z trzech sióstr. Osoba uznana za winną niemal natychmiast ląduje w więzieniu, ale wiele osób ma wątpliwości, czy to właśnie zabójca został ukarany... Niesamowita powieść, która zawiera w sobie studium rodziny po stracie i ciekawy wątek kryminalny. Warto ją komuś ofiarować! Moja recenzja  tutaj.


"Wbrew sobie" to książka, którą długo będę pamiętać. Katarzyna Kołczewska bardzo umiejętnie opowiada o problemach współczesnych rodzin. O trudnościach 
z zajściem w ciążę, poronieniu, próbach radzenia sobie z tym wszystkim. Autorka pokazuje jak mocno takie przeżycia odbijają się na psychice małżonków. Pozornie życie jak z bajki może być przepełnione cierpieniem, które w dzisiejszych czasach jest coraz większą bolączką. To jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać! Przekazując ją komuś w prezencie, podarujecie masę wzruszeń, refleksji i życiowych mądrości. Moja recenzja tutaj.


"Pierwsza na liście" to w moim mniemaniu najlepsza książka Magdaleny Witkiewicz. Nie tylko ze względu na treść, ale na fakt, że ta powieść uświadamia społeczeństwo i skłania do czynienia dobra. Dzięki tej historii wiele osób zarejestrowało się w Bazie Dawców Szpiku i dzięki temu uratowało, lub kiedyś uratuje czyjeś życie. 
Karolina jest kobietą sukcesu, prawdziwą dziennikarską hieną, skupioną tylko na sobie i na pracy.
Pewnego deszczowego dnia do jej drzwi puka zmoknięta nastolatka i twierdzi, 
że Ina jest "pierwsza na liście". Wspomniana "lista" okazuje się być fragmentem listu do córek, w którym ciężko chora Patrycja wskazuje dzieciom na kogo mogą liczyć w wypadku jej śmierci...
Obdarowana przez Was osoba na pewno doceni prezent, który trafi wprost do jej serca.


Moja ostatnia propozycja to coś stanowczo w innym klimacie niż pozostałe. Zabawna, urocza, lekka, ale nie płytka, opowieść o każdej kobiecie. 
Bo czy jest wśród nas kobieta, która choć raz w życiu się nie odchudzała ? Która nie stawała na wagę naga i najlepiej przed śniadaniem, aby ważyć jak najmniej ? Która nie próbowała "skutecznych" diet z apteki ? Każda , która zna te wszystkie sposoby i stosowała je na sobie, pokocha Milenę - przeuroczą bohaterkę "Milaczka".
To książka idealna na poprawę humoru po świątecznym obżarstwie! Magdalena Witkiewicz nie byłaby jednak sobą, gdyby pod płaszczykiem śmiech nie przemyciła mądrej refleksji.
"Milaczek" to idealny rozśmieszacz, który niezauważenie kradnie serce i pozostawia czytelnika z uśmiechem na twarzy. Na prezent idealny!



Jak Wam się podobają moje dzisiejsze propozycje? Czy znacie któryś z polecanych przeze mnie tytułów?
Zaglądajcie na bloga, następne w kolejce propozycje książkowych upominków dla młodzieży!






wtorek, 8 grudnia 2015

Top 5 najlepszych prezentów książkowych dla fana thrillerów (oraz kryminałów i literatury sensacyjnej)!

 Święta zbliżają się wielkimi krokami, a wraz z nimi wyjątkowy czas spędzany 
z najbliższymi. Wielu z Was na pewno ma w swoim otoczeniu książkowych maniaków i wtedy wiadomo, najlepszy prezent to książka.  Co zrobić, gdy Wasz kochany książkoholik czytuje inne gatunki niż Wy? Jak wybrać tytuł, który mu się spodoba? Przychodzę Wam z pomocą i w ciągu kilku najbliższych dni będę przedstawiała sprawdzone przeze mnie propozycje książek dla wielbicieli konkretnych gatunków. Zaglądajcie na bloga, bo pojawią się również top listy upominków podzielone według płci, będzie coś dla nastolatków, jak również dla dzieci!



Na początek lista książek, które powinny spodobać się fanom mocnych wrażeń. Jeśli bliska Wam osoba zaczytuje się w różnego rodzaju thrillerach i kryminałach, 
te propozycje prezentów powinny zdać egzamin! Każda z tych pozycji jest przeze mnie przeczytana i sprawdzona!


Nie byłabym chyba sobą, gdybym nie skorzystała z okazji i nie poleciła mojego ukochanego Chattama. Polecam te książki wielu osobom i jeszcze nie zdarzyło się, żeby się komuś nie podobały. Ale jest jeden warunek: obdarowany musi lubić naprawdę mocne wrażenia. Ten francuski autor nie ma litości dla psychiki czytelnika. Z książek leje się krew, czuć zapach śmierci a strach trzyma za gardło  do ostatniej strony.Polecam Wam tutaj dwie książki autora, które stanowią jeden cykl otwarty przez "Plugawy spisek". Moje recenzje tych książek znajdziecie tutaj 
i tutaj. Maxime Chattam to pisarz, o którym ciągle słyszy za mało osób, a jego powieści są naprawdę rewelacyjne!


"BlackOut" to pięknie wydana cegła z bardzo niepokojąco prawdziwą zawartością. W wyniku ataku terrorystycznego w całej Europie brakuje prądu. Jest środek zimy. Nie ma ogrzewania, wody, benzyny. Zaczyna się prawdziwa anarchia. Książkę połyka się w całości, pomimo jej olbrzymich gabarytów. Jako prezent będzie wyglądać bardzo imponująco, a jej treść zwali obdarowanego z nóg!
Moja  recenzja tutaj.



Nie oszukujmy się, każdy szanujący się czytelnik słyszał o Remigiuszu Mrozie. Mróz zamieszał na rynku, wszyscy go czytają, bo jest teraz bardzo "trendy". Dlatego Wasz książkoholik może być bardzo zadowolony, gdy w świątecznej paczce znajdzie thrillery prawnicze autorstwa tego Pana. Ich główna bohaterka, Joanna Chyłka to kawał porządnej hetery. Karmiona w dzieciństwie żyletkami, świetna prawniczka i jej przyboczny Zordon kupią sobie przychylność każdego czytelnika. Moja recenzja tutaj i tutaj.


Jeśli Wasz książkoholik lubi się podczas lektury trochę pośmiać, to najlepszym wyborem będą dla niego książki Alka Rogozińskiego. To świetne kryminały 
i jednocześnie rewelacyjne komedie! Ich bohaterka to poczytna pisarka, którą ewidentnie prześladuje pech, bo gdzie się nie pojawi, dochodzi do morderstwa. Dzielna i odważna Joanna bierze sprawy w swoje ręce i bawi się w detektywa. Efekty jej śledztw nie zawsze są zadowalające, ale rozrywka przy tym przednia! Moja recenzja tutaj i tutaj.


Ostatnim tytułem, który pragnę Wam polecić jest książka, którą czytałam bardzo niedawno.
W przeszłości dwie małe dziewczynki zabiły trzecią. Po wielu latach dochodzi do przypadkowego spotkania dwóch kobiet po przejściach. W okolicy pojawia się morderca młodych dziewczyn, wszystko zaczyna się gmatwać. Od dawna ułożone życie, nowa tożsamość wydają się być zagrożone...
Książka ponura i ciężka, ale rewelacyjna. Zadowoli wymagającego czytelnika. Moja recenzja tutaj.

Tak przedstawiają się moje rekomendacje książkowych prezentów dla łowców mocnych wrażeń! Już niedługo na blogu zestawienie upominków dla wielbicielek dobrej literatury kobiecej!




poniedziałek, 7 grudnia 2015

"Ogień i woda" Victoria Scott [recenzja książki]




Od pewnego czasu borykałam się z problemem, który naprawdę mocno psuł mi radość czytania i zupełnie nie potrafiłam sobie z nim poradzić. Bez znaczenia było, czy książka, którą akurat czytałam była dobra czy zła. Zupełnie nie potrafiłam się wciągnąć w lekturę. Emocje przeżywałam jakby połowicznie. ciągle byłam za szybą, która nie pozwalała mi w pełni delektować się książką. Wiem, że to był jakiś mój wewnętrzny kryzys, bo tytuły, które czytałam były naprawdę świetne, najważniejsze jednak jest to, że to właśnie "Ogień i woda" jest moim wybawicielem. Wreszcie oddycham pełną piersią a książki smakują jak dawniej!



16-letnia Tella nie ma łatwego życia. Jej starszy brat Cody jest umierający, lekarze nie są w stanie postawić diagnozy i pozostaje tylko czekać na najgorsze. Rodzice decydują o przeprowadzce do "zapadłej dziury" w Montanie z nadzieją, że świeże powietrze poprawi stan zdrowia chłopaka. Tella jest załamana. W mieście zostawiła swoich przyjaciół i normalne życie, tutaj nie ma żadnych rozrywek. Któregoś dnia dziewczyna znajduje na swoim łóżku dziwny pakunek, który okazuje się być małą słuchawką, zaproszeniem do wielkiej przygody i szansą przeżycia dla brata. Tella została wytypowana do Piekielnego Wyścigu, bardzo niebezpiecznego, najeżonego pułapkami i otoczonego gęstą mgłą tajemnicy. Nagroda dla zwycięzcy to coś, co mogłoby zmienić życie całej rodziny bohaterki: cudowne lekarstwo na każdą chorobę! Wyścig jest jednak bardzo morderczy, a do pomocy Tella dostaje tylko małą pandorę, która nie wygląda, jakby miała działać. Na domiar złego dziewczyna ciągle natyka się na dziwnego chłopaka o zimnym spojrzeniu. Nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać...



Przyznam Wam szczerze, że nie oczekiwałam cudów po książce kierowanej z założenia do młodzieży. Bardzo się pomyliłam! Powieść jest rewelacyjna! Przepełniona przygodami, niebezpieczeństwem, dziwnymi stworzeniami, a na dodatek ma jeszcze miłosny smaczek. Telli nie da się nie lubić i jej nie kibicować. To dziewczyna z charakterem, z jednej strony bardzo kobieca i delikatna, z drugiej to prawdziwa niezłomna bohaterka. 

"Ogień i woda" to książka, która trochę przypominała mi serię 
o Harrym Potterze (każdy bohater ma zwierzaka, który mu towarzyszy i go broni) pomieszaną z "Igrzyskami Śmierci" (tu również mamy swego rodzaju "igrzyska"). Pomimo tego jednak, powieść ma swój niepowtarzalny urok, niesie ze sobą całą gamę emocji i nie pozwala się od siebie oderwać. Dawno już nie czytałam książki, która sprawiłaby, żebym się pociła ze stresu. Ta lektura to emocjonalny rollercoaster, wbija w fotel i uzależnia tak bardzo, że ostatnia strona wydaje się być końcem świata, bo trzeba czekać na drugi tom.
Polecam wszystkim, którzy tęsknią za porządnym przygodowym kopniakiem!

Moja ocena:
9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI !

BookAThon Zima 2015 - podsumowanie



Te osoby, które śledzą mojego Instagrama albo Facebooka wiedzą, że plany czytelnicze na BookAThon miałam dosyć ambitne. Niestety, niewiele z nich wyszło.

Podczas zimowej edycji BookAThonu miałam zamiar przeczytać w poszczególnych kategoriach:
  • Książka z listy 100 tytułów polecanych przez BBC: "Harry Potter i kamień filozoficzny"
  • Lektura, której nie przeczytałam: "Mały książę" ( przeczytałam, ale daaawno temu, bardzo chciałam sobie odświeżyć)
  • Książka z czymś czerwonym na okładce: "Ogień i woda"
  • Książka, która dostała jakąś nagrodę: "Światło, którego nie widać"
  • Książka polskiego autora: "Gwiazdozbiór"
  • Książka wybrana przez kogoś innego: "Skazani na ból" ( w wersji ebook)
Tak to właśnie wyglądało w marzeniach. Realizacja okazała się jednak dosyć bolesna. Drugiego dnia BookAThonu ja nie miałam jeszcze wybranych książek, które będę czytać. Gdy już je wybrałam, nagle wszystko zaczęło walić mi się na głowę. Ciągle było coś do zrobienia, do tego problemy z koncentracją i w efekcie lista tego, co udało mi się przeczytać, wygląda tak:

  • "Gwiazdozbiór" - recenzja tutaj
  • "Ogień i woda" - jeszcze dziś pojawi się recenzja na blogu
  • "Mały książę"
  • "Światło, którego nie widać" - przeczytane 100 stron
Nie sumuję przeczytanych stron, bo wiem, że i tak nie przekroczyłam magicznych 1500.
Może wyzwania nie poszły mi najlepiej, ale powiem Wam jedno. Frajda z wzięcia udziału w takiej akcji, świadomość, że prócz mnie setki osób stara się właśnie zrealizować wyzwania, radość wspólnego czytania - właśnie to jest ważne 
w BookAThonie! Organizatorkami tego pospolitego ruszenia były Anita z Book Reviews i Ewelina Mierzwińska - dziewczyny zrobiły kawał dobrej roboty! To jest prawdziwa akcja promująca czytelnictwo. Angażująca, zaraźliwa i niesamowicie przyjemna. Mam nadzieję, że takich BookAThonów przed nami jeszcze wiele, 
ja w każdym wezmę udział z ogromną przyjemnością.

czwartek, 3 grudnia 2015

BookAThon - pierwsze wyzwanie ukończone! "Gwiazdozbiór" Marta Zaborowska [recenzja książki]



Jak pewnie wiecie, 30 listopada rozpoczęła się kolejna edycja BookAThonu zorganizowanego przez Anitę z Book Reviews i Ewelinę Mierzwińską. Miałam zacny plan wystartować równo ze wszystkimi, lecz ostatecznie okazało się, 
że 1 grudnia nie miałam jeszcze wybranych książek! Postanowiłam jednak 
się nie poddawać i swoim tempem, totalnie po mojemu podejść do szeregu wyzwań przygotowanych przez dziewczyny. Nie trzymam się kolejności tych zadań, skupiam się po prostu na tym, by czytać i mieć z tego jak najwięcej frajdy. Książka Marty Zaborowskiej trafiła do mojego bookAThonowego stosiku jako książka polskiego autora i to właśnie od niej zaczęłam zabawę.



"Gwiazdozbiór" to trzeci tom serii kryminalnej o policyjnej detektyw Julii Krawiec. Nie czytałam poprzednich dwóch, czego bardzo żałuję, bo wygląda na to, 
że to naprawdę dobre kryminały.

Ktoś zabija dzieci. Nie są to przypadkowe ofiary. Każda z nich była wybitnie uzdolniona, uczyła się w szkole dla młodych talentów, i każda była obarczona jakimś kalectwem. Śledztwo prowadzi Julia Krawiec, młoda pani detektyw, której metody pracy balansują często na granicy prawa. Julii pomaga w pracy ekipa charakterystycznych i nie zawsze idealnych policjantów. Dla naszej bohaterki ta sprawa jest wyjątkowo trudna i zbyt emocjonalna, powoli praca zaczyna przenikać do jej życia prywatnego.

"Gwiazdozbiór" to książka, która prócz tego, że jest świetnym kryminałem, zawiera też w sobie bardzo interesujące tło obyczajowe. Losy życiowe policjantów wciągają nie mniej niż sprawa zabójstw. Bohaterowie książki to postacie bardzo rzeczywiste, targane emocjami, popełniające błędy i bardzo ludzkie. Autorka bardzo wnikliwie nakreśliła portret psychologiczny Julii Krawiec, kreacja bohaterki jest tak kompletna, że mogłaby po prostu wyjść z książki i żyć tutaj z nami w realnym świecie.

Wątek kryminalny książki jest kolejnym jej naprawdę dużym plusem. Sam fakt, 
że ofiarami zabójstw padają niewinne dzieci już sprawia, że czytelnik pragnie się dowiedzieć, kto dopuszcza się takiego okrucieństwa i dlaczego to robi. 
A dowiedzieć się wcale nie jest łatwo, bo Marta Zaborowska wcale w tym nie pomaga. Kluczy, podrzuca fałszywe tropy, wodzi za nos. Robi wszystko, co robić powinien autor dobrej historii kryminalnej.

Jeżeli macie w swoim otoczeniu zapalonego fana mocnych książkowych wrażeń, który lubi policyjne śledztwa i zbrodnicze zagadki, to "Gwiazdozbiór" będzie idealnym prezentem pod choinkę. Ta książka zawiera wszystko, czego od takiej literatury oczekujemy: mroczną fabułę, psychopatycznego mordercę 
i niesztampowego detektywa. Bardzo polecam!

Moja ocena:
8/10

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!