czwartek, 26 listopada 2015

"Bridget Jones. Szalejąc za facetem" Helen Fielding [recenzja książki]



 Uwielbiam filmową Bridget Jones. Pierwszą część historii znam właściwie na pamięć, drugą trochę słabiej, ale i tak kocham. Książek o jej przygodach nigdy 
nie czytałam, dlatego nie do końca wiedziałam, czego mam oczekiwać.



Bridget ma już pięćdziesiąt lat, jest wdową z dwójką dzieci i ma ten sam "koci rozum". Życie niczego jej nie nauczyło, pomimo dojrzałego wieku zachowuje się jak nastolatka. Odkrywa twittera, nieustannie sprawdza ilu obserwatorów jej przybyło, ciągle się odchudza i poluje na faceta. Jakimś cudem udaje jej się nawet poderwać 29-letnie ciacho, na którym niejedna z nas chętnie zawiesiłaby oko. 
Niby to ta sama urocza Bridget, a jednak czegoś mi tutaj brakowało. Nie znam dwóch poprzednich książek o tej bohaterce, więc nie mogę porównywać i zastanawiać się, czy ta część jest lepsza czy gorsza od poprzednich. Wiem natomiast na pewno, że filmy były o niebo lepsze, niż to, co dostałam na papierowych stronach. We wrześniu 2016 roku planowana jest premiera trzeciego filmu o Bridget, mam nadzieję, że Renee Zellweger swoją osobą jakoś uratuje tę historię, choć nawet ona nie wygląda już jak pani Jones.
Oczywiście, wiadomo, że książka jest typową literaturą rozrywkową. Nie znajdziecie tu morałów, refleksji, powieść nie zmieni niczego w Waszym życiu. I choć czytało się ją bardzo przyjemnie, to lektura trwała za długo i mam po niej poczucie trochę straconego czasu. Myślę, że na rynku można znaleźć mnóstwo takich zapychaczy na jesienne wieczory i jeżeli jesteście wymagającym czytelnikiem, to jednak sięgnijcie po inną książką z gatunku rozrywkowych. 

Moja ocena:
5/10

2 komentarze:

  1. Nie czytałam, ale po tylu latach od pierwszych przeczytanych przygód Bridget chętnie wróciłabym do tej bohaterki i jej niesamowicie pokręconego świata. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)