czwartek, 8 października 2015

"W imię dziecka" Ian McEwan


 "W imię dziecka" to jedna z najpiękniej wydanych książek, jakie można znaleźć na moich półkach. Zakochałam się w tym wydaniu od razu, nie dało się inaczej. Bałam się tylko, że wnętrze może nie dorównać urodą okładce. Tego, czy się myliłam, dowiecie się w dalszej części recenzji.

Główna bohaterka książki to Fiona Maye, sześćdziesięcioletnia sędzina, która zajmuje się zwykle sprawami rodzinnymi. Małżeństwo Fiony właśnie przechodzi poważny kryzys - mąż oświadczył jej, że chciałby przeżyć gorący romans. W pracy kobieta dostaje bardzo trudną i pilną sprawę - siedemnastoletni Adam choruje na białaczkę i z powodów religijnych nie zgadza się na transfuzję krwi. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeżeli do zabiegu nie dojdzie, chłopak umrze. Fiona musi zdecydować, czy wydać nakaz wykonania transfuzji, czy pozwolić chłopcu na śmierć. 

"W imię dziecka" to książka o dylematach moralnych. Autor w przemyślany sposób zmusza czytelnika do refleksji, uświadamia,że czasem wybory, które wydają się być oczywiste, mogą doprowadzić do zupełnie nieprzewidzianych konsekwencji.  Narracja książki jest bardzo powolna i statyczna, to nie jest powieść rozrywkowa, 
a refleksyjna i delikatna, idealna na cichy, spokojny wieczór.
Rzadko zdarza mi się sięgać po literaturę, która choć nie wciąga pędzącą akcją, 
to ma w sobie swoisty magnetyzm i lektura staje się nie zwykłym czytaniem książki, ale ucztą dla ducha.
"W imię dziecka" uświadamia czytelnikowi dwie sprawy: 
po pierwsze, czasem nawet z pozoru zupełnie różni ludzie mogą odnaleźć między sobą niezwykle mocną nić porozumienia, po drugie, nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków naszych decyzji. 
Ian McEwan napisał subtelną powieść o tym, jak bardzo zaskakujące potrafi być nasze życie. Nad tą inną niż wszystkie książką warto spędzić jeden wieczór 
i popłynąć spokojnym nurtem tej mądrej historii. 
Jeżeli macie akurat ochotę na spokojniejszą, wartościową lekturę -
"W imię dziecka" sprawdzi się idealnie.

Moja ocena:
8/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros!

3 komentarze:

  1. Bardzo zachęcająca opinia. Lubię takie książki, więc pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na jesienny wieczór to ciekawa lektura z tego co widzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety odbieram tą książkę jako zbyt tendencyjną. Autor, według mnie, potraktował temat bardzo oględnie i powierzchownie. Kompletnie mnie nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)