wtorek, 25 sierpnia 2015

"Ekspozycja" Remigiusz Mróz



Pomimo, że to dopiero koniec lata, Mróz jest wszędzie. Pełno go 
w blogosferze i w księgarniach. I choć lubię ciepło, to cieszę się jak głupia z tej mroźnej mody!

Po lekturze "Kasacji" zachorowałam na Remigiusza Mroza. 
Z niecierpliwością czekam na dalsze przygody dwójki prawników
i to oczekiwanie umiliła mi "Ekspozycja" - pierwszy tom ciekawie zapowiadającej się trylogii.

Wiktor Forst to typ niepokorny - bezczelny, wyszczekany, uzależniony od alkoholu buntownik i dobry policjant. Wiktora poznajemy na Giewoncie, gdzie został wezwany do makabrycznej zbrodni. Nagi mężczyzna został powieszony na krzyżu, który jest jednym z symboli Tatr. Wygląda na to, że nie było to samobójstwo, jednak na ciele denata nie ma absolutnie żadnych śladów szarpaniny, czy innych obrażeń. W ustach ofiary Forst znajduje jednak coś, co może zaprowadzić go do mordercy - charakterystyczną monetę. Okazuje się, że komuś bardzo zależy, by śledztwa nie prowadził Wiktor; komisarz zostaje odsunięty od sprawy i zawieszony, a temat dostaje zupełnie nieskuteczny i rozlazły policjant. Niespodziewane komplikacje nie są jednak w stanie powstrzymać Forsta przed próbą rozwiązania sprawy. Bohater niepostrzeżenie wyniósł z miejsca przestępstwa fotografię jedynego dowodu, mało tego, udało mu się namówić do pomocy jedną z najlepszych dziennikarek i tworzą teraz zespół psów gończych
o naprawdę dobrym węchu!

"Ekspozycja" to książka, której czytania nie da się przerwać,
póki nie przeczyta się ostatniego zdania. Akcja pędzi na łeb, 
na szyję, tempo jest coraz większe, morderca coraz bliżej. Główni bohaterowie - Wiktor i Olga - to postacie niebanalne, o mocnych charakterach i ciętych językach. Ich dialogi dosłownie rozkładają na łopatki- choć książka nie jest komedią, to czytając przepychanki tych dwojga wiele razy się uśmiechniecie. Od teraz już zawsze Kenzo Amour będzie kojarzyć mi się z Olgą, a gumy cynamonowe Big Red 
z Wiktorem - to atrybuty, które skutecznie do nich przyrosły, a ich sprzedaż po sukcesie "Ekspozycji" może drastycznie wzrosnąć. 
Tak mi się marzy, nie dałoby rady, drogi Autorze, spiknąć ze sobą Chyłki i Wiktora ? To byłoby coś... Taki romans stulecia, chociaż szczęśliwego zakończenia nie wróżę - ktoś mógłby kogoś zabić. Historia jednak zrobiłaby na pewno furorę wśród fanów twórczości Mroza.

No dobra, wszystko pięknie, ale zakończenie książki sprawiło,
że miałam ochotę potraktować Autora tępym narzędziem... 
W sumie ta ochota jeszcze mi nie odeszła. Jak można wyrwać serce własnemu Czytelnikowi ??? Jak można doprowadzić do tego, 
by rzeczony Czytelnik nie mógł zasnąć w nocy, nie rozumiejąc tego, 
co się właśnie wydarzyło? Może jakiś błąd w druku? Może brakuje ostatniej strony? Może jakiś głupi psikus? Ale nieeeee... Remigiusz Mróz nie ma po prostu litości. Za zakończenie tej historii, jednocześnie go kocham i nienawidzę. Nie wiem tylko, które bardziej.

Moja ocena:
9/10

1 komentarz:

  1. Mam w planach. Tak, Mróz opanował polską blogosferę, to pewne!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)