czwartek, 7 maja 2015

"Nalewka zapomnienia czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek" - Kasia Bulicz-Kasprzak


"Nalewka zapomnienia..." to już druga książka pani Kasi Bulicz-Kasprzak, jaką miałam okazję przeczytać. "Nie licząc kota..."  oceniłam całkiem dobrze, jako lekką i przyjemną lekturę 
z dodatkiem życiowych prawd. I kota. 

O ile poprzednia książka Autorki była dobra, tak ta jest po prostu rewelacyjna.
Agnieszka to kobieta, która nie miała łatwego dzieciństwa. Teraz, jako dorosła, pracuje w wielkiej korporacji, odnosi sukcesy i ... 
nie jest już Agnieszką! Twierdzi, że  nie chce nosić tak popularnego imienia i każe nazywać się Jagą. Bohaterka, jak wiele młodych kobiet w dzisiejszych czasach jest bardzo skupiona na karierze, nie ma czasu na przyjemności, miłość, po prostu na życie. Jedna chwila jednak kompletnie przewartościowuje priorytety dziewczyny...Prosta, krótka diagnoza: glejak. Trzy, może cztery miesiące życia. Kobieta z dnia na dzień rzuca pracę i wyjeżdża na wieś, by spokojnie umrzeć. Tylko jak umrzeć, gdy nie wiadomo skąd w jej otoczeniu pojawiają się stara szeptucha, gadający pies, kot, mysz, aż wreszcie...miłość?

Biorąc tę powieść do ręki, nie spodziewałam się tego, co na mnie czekało na jej kartach. Wydawała się być lekką powiastką, jakich wiele. Aż tu nagle glejak. No nie tego oczekiwałam " od bajki dla nieco starszych dziewczynek"! Dzięki smutnej diagnozie jednak ta powieść nie zginęła w morzu innych książek dla kobiet. Gwarantuję Wam, 
że nie zapomnicie o niej szybko, bo wyciśnie 
z Was sporo łez. Łez smutku, ale też i łez radości. Wspominałam Wam przecież, że w "Nalewce zapomnienia..." spotkacie dość nietypowych bohaterów - gadające zwierzęta. Trochę głupiutkiego, ale kochanego psa, kota dżentelmena z wyższych sfer i mysz, której w głowie tylko seks i wychowywanie dzieci.
Byście zrozumieli jak komiczne są te zwierzaki, mam dla Was kilka cytatów:
" -Mam prośbę...- zaczęłam groźnie.
 - Ja też.- mysz stanęła słupka. Jej wąsiki ruszały się szybko, a czarne jak węgiel oczka przyglądały mi się ciekawie. - Nie kupuj więcej tego sera z niebieskim. Bo ja teraz młode karmię, a on mi szkodzi na mleko. Małe potem kolki dostają. W nocy zamiast spać, piszczą. Muszę im brzuszki lizać, noc zarwana i depresja poporodowa gotowa." 

"Kot wskoczył na stół. Usiadł naprzeciwko mnie i nasze oczy znalazły się na tym samym poziomie.
- Pozwól wyjaśnić sobie kwestię imion dla zwierząt. - Mówił wolno i wyraźnie, żebym dobrze go zrozumiała. - Otóż kot, sam zwierzęciem dostojnym będąc, musi mieć imię dostojne. Na przykład Koloseum ze wszech miar jest odpowiednie."

I tak przez całą powieść. Urocze zwierzaki dostarczają mnóstwa powodów do uśmiechu, są wisienką na tym, naprawdę pysznym torcie!

"Nalewkę zapomnienia..." polecam wszystkim kobietom, które szukają lektury napisanej specjalnie dla nich. Lektury, która dostarczy im rozrywki, ale niesie też ze sobą pewien morał!
Bardzo serdecznie zachęcam do czytania!

Moja ocena:
8/10




4 komentarze:

  1. Czytałam i była to bardzo relaksująca lektura. Również polecam ją kobietom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że się skuszę, jeśli tylko uda mi się wyskrobać trochę czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jakoś z panią Bulicz-Kasprzak nie miałam jeszcze przyjemności. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz ostatnio niesamowite szczęście trafiać na dobre lektury, to już kolejna recenzja pełna zachwytów :) Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)