sobota, 30 maja 2015

"Martwy aż do zmroku" Charlaine Harris



 Tę wampirzą serię Charlaine Harris chciałam poznać już od bardzo dawna,ostatnio udało mi się bardzo tanio ją nabyć, 
więc nie pozostało mi nic innego jak tylko czytać!

Sookie Stackhouse to młoda, ładna dziewczyna, która pracuje jako kelnerka w miejscowym barze. Pomimo swej urody Sookie 
nie umawia się na randki i jest dziewicą. Miejscowi boją się jej
 i uważają za niedorozwiniętą umysłowo, jednak prawda jest taka, 
  że dziewczyna ma nadprzyrodzone zdolności. Potrafi czytać 
w myślach innych ludzi, co czyni ją dla nich dziwną i przerażającą. Pewnego wieczoru w barze zjawia się Bill, mężczyzna, do którego umysłu Sookie nie jest w stanie się przedostać. 
Jak się potem okazuje Bill również  nie jest taki jak inni, 
jest wampirem, do tego wyraźnie zaczyna interesować się panną Stackhouse. Tymczasem w okolicy giną dwie młode kobiety, 
a na ich ciałach policja znajduje wampirze ukąszenia...

Bardzo ciężko jest mi pisać opinię o tej pozycji z dwóch powodów.
 Pierwszym jest fakt, że książkę przeczytałam niesamowicie szybko 
i bardzo jestem ciekawa jej kolejnych części, ale problemem jest drugi powód. 
"Martwy aż do zmroku" to powieść prosta jak budowa cepa, tania, uzależniająca rozrywka. Książka, którą czyta się gdzieś pod kołdrą, 
po kryjomu, żeby inni nie widzieli, że coś tak mało ambitnego 
się nam podoba. 

Mnie się podobało i przyznaję się tutaj do tego odważnie przed Wami. "Martwy aż do zmroku" to trochę taki "Zmierzch" ( tak, wiem! - zostawcie bez komentarza, please ;) )dla dorosłych podsycony sporą ilością seksu i krwi. W książce było kilka fragmentów, które mnie zaszokowały, zawstydziły, a czasem nawet czułam odrazę. Całość jednak naprawdę mnie wciągnęła i czytałam z wielkim zaciekawieniem i przyjemnością, pomimo iż poziom tej książki 
nie jest zbyt wysoki, a bohaterka płytka i głupiutka jak gąska.

Ta powieść Charlaine Harris jest pewnego rodzaju ewenementem: sprawdziłam jej oceny na Lubimy Czytać i generalnie jest tak, 
że ludzie tę serię albo kochają albo nienawidzą, rzadko zdarza się jakaś opinia po środku. Cóż, ja nie zaliczam się ani do tych kochających ( mam pełną świadomość wielu wad tej książki), daleka jednak jestem również od hejtu, bo "Martwy aż do zmroku" dostarczył mi taniej i prostej, ale jednak rozrywki i będę chciała sięgnąć po kolejne tomy jako przerywnik po lekturach nieco ambitniejszych i prezentujących wyższy poziom.

Moja ocena:
6/10


czwartek, 28 maja 2015

Co w zapowiedziach piszczy, czyli tym warto się zainteresować #2

Jestem niesamowicie podekscytowana,bo już niedługo 
( 10 czerwca) w księgarniach pojawi się kontynuacja uwielbionego przeze mnie "Pana Mercedesa"! Dla takiego "świrka książkowego" 
jak ja, taka okazja to wielkie święto i aż przebieram nogami 
na myśl o " Znalezione nie kradzione"!


 Książka zapowiada się jeszcze lepiej od"Pana Mercedesa" , 
oto co na jej temat pisze Wydawca:

„Pobudka, geniuszu” – tymi niepokojącymi słowami zaczyna się opowieść o psychopatycznym czytelniku, którego literatura popycha do zbrodni.Geniuszem jest John Rothstein, autor porównywany z J.D. Salingerem, twórca słynnej postaci Jimmy’ego Golda, który jednak od kilku dekad nie wydał żadnej książki. Czytelnikiem – Morris Bellamy, wściekły nie tylko o to, że jego ulubiony autor przestał publikować nowe powieści, lecz także dlatego, że sprzedał nonkonformistyczną postać Jimmy’ego Golda dla zysków z reklam. Morris wymierza Rothsteinowi karę najdotkliwszą z możliwych. Zabija go i opróżnia jego sejf 
z gotówki. Kradnie też notesy zawierające co najmniej jedną niewydaną jeszcze powieść z Goldem. Morris ukrywa swój skarb,
 po czym za inne przestępstwo trafia do więzienia. Kilka dekad później chłopiec o nazwisku Pete Sauberg znajduje ukryty łup Bellamy’ego. Teraz Bill Hodges, Holly Gibney i Jerome Robinson muszą ratować chłopca i jego rodzinę przed mściwym Morrisem, który po trzydziestu pięciu latach, ogarnięty jeszcze większym obłędem, wychodzi na wolność.

Siłą rzeczy, po przeczytaniu tego opisu nasuwa się skojarzenie 
z "Misery" - cudowną, rewelacyjną, wspaniałą książką, 
która powaliła mnie na kolana! Czy najnowsza powieść dorówna tamtej? Mam wielką nadzieję, że tak!

Data wydania: 10 czerwca
Wydawnictwo: Albatros Andrzej Kuryłowicz s.c.
Ilość stron: 544


środa, 27 maja 2015

Znów kupiłam książki! Unboxing! #02

Witajcie Kochani! 
Dziś bardzo krótki, ale przyjemny post z moimi małymi zakupami na stronie nieprzeczytane.pl !
Bardzo polecam Wam tę stronę, bo ceny są jeszcze bardziej atrakcyjne niż na Arosie.Ja za swoje zakupy zapłaciłam 78,97 zł 
z przesyłką, więc biorąc pod uwagę ceny okładkowe moich nowych książek, bardzo tanio.




  Nie ukrywam, że jestem bardzo podekscytowana, ponieważ kocham Autorów wszystkich trzech moich nowiutkich cudeniek 
i nie wiem od której zacząć ucztę! Nic tak nie poprawia humoru jak nowe książki! 
Czytaliście już którąś z tych pozycji? Jakie są Wasze opinie? 

niedziela, 24 maja 2015

"Spryciarz z Londynu" Terry Pratchett


Wydawca o "Spryciarzu z Londynu" pisze tak:

Dodger żyje z tego, co znajdzie w kanałach dziewiętnastowiecznego Londynu. To gość: kocha całą swoją dzielnicę, większość swoich ziomków i bardzo niewielu policjantów. A w zasadzie – żadnego policjanta. Prawdziwy z niego Pan „nic nie wiem, nic nie słyszałem, 
w ogóle mnie tu nie było”. 

Chłopaka zna każdy, kto jest nikim, a nie zna nikt, kto jest kimś. 
W zasadzie tak powinno być i jest... do chwili, 
gdy pewnej deszczowej nocy ratuje z rąk oprawców samotną dziewczynę. Tyle że ta samotna ma męża, jednego z tych, którzy są kimś. Odtąd świat nieznacznie przyspiesza, a Dodgera pragnie bliżej poznać wielu ciekawych ludzi: milionerzy, politycy, policjanci, książęta i zawodowi zabójcy.



"Spryciarz..." to druga książka autorstwa Terry'ego Pratchetta,
jaką miałam okazję przeczytać. Pierwszą był przesympatyczny zbiór opowiadań dla dzieci, które zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Powieść jest swego rodzaju hołdem
dla Charlesa Dickensa ( mamy tu nawet bohatera, który właśnie
tak się nazywa) i całego okresu wiktoriańskiego. Prócz Dickensa,
w książce przewija się cała plejada historycznych postaci,
takich jak sir Robert Peel (założyciel nowoczesnej policji
w Londynie) oraz premier Wielkiej Brytanii, Joseph Bazalgette
( twórca nowej sieci kanalizacyjnej Londynu),oraz wiele innych.
Powieść, pomimo lekkości języka, opowiada o dość trudnym
i nieprzyjemnym temacie życia biedoty w wiktoriańskiej Anglii.         Dodger sam nie jest bogaty, żyje z tego,co znajdzie w kanałach,
ale podczas lektury okazuje się, że są biedniejsi od niego,
którzy nie posiadają takiego sprytu jak nasz bohater i w efekcie przymierają głodem.
"Spryciarz..." to książka, która choć porusza nieprzyjemną tematykę, jest dość przyjemna w odbiorze. Doskonała kreacja głównego bohatera, uroczego cwaniaczka z Londynu sprawia,
że chciałoby się Dodgera poznać naprawdę. Dodatkowym smaczkiem, tą "wisienką na torcie" jest oczywiście poczucie humoru Autora, które wyziera prawie z każdego rozdziału powieści.

Wszystko jest pięknie, "Spryciarz z Londynu" to naprawdę dobrze napisana powieść i doskonale wykreowani bohaterowie, ale ja nie potrafiłam się wgryźć w tę historię prawie do ostatniej strony. Zabrakło mi dynamiki, akcja była dla mnie zbyt powolna
i miejscami zwyczajnie mnie nudziła. Było tak, jakbym zaangażowała się w historię Dodgera tylko połową siebie, druga połowa zaś pozostała zupełnie obojętna na to, co działo się w książce.

Myślę, że "Spryciarz z Londynu" spodoba się na pewno fanom Terry'ego Pratchetta, ale każdy, kto zdecyduje się spędzić czas
w świecie Dodgera, nie uzna tego czasu za zmarnowany.
Może historia nie wciąga jak tornado, ale kunszt Autora sprawia,
że lektura jest prawdziwą ucztą.




Moja ocena:

7/10


niedziela, 17 maja 2015

"Między życiem a życiem" Jessica Shirvington



   Kiedy zdecydowałam, że chcę przeczytać "Między życiem 
a życiem", nie było jeszcze żadnych opinii o tej książce 
i podejmowałam swego rodzaju ryzyko. Opis książki niesamowicie mnie zaintrygował i po prostu MUSIAŁAM ją poznać! 

Sabine ma osiemnaście, dwie rodziny i dwa życia w równoległych rzeczywistościach. Każdy dzień przeżywa dwa razy, ma dwa razy dłuższe wakacje, ale też... dwa razy dłuższe miesiączki!
W pierwszym z żyć Sabine mieszka w Wellesley, jest bogata, 
nosi ubrania od najlepszych projektantów, jeździ nowiutkim audi 
i ma chłopaka, z którym tworzą idealną parę. To życie to bajka.

Drugie życie dziewczyny nie jest już takie cudowne. Tu nastolatka ma zupełnie przeciętną rodzinę, mieszka w małym domku 
w Roxbury, ma nieciekawych przyjaciół...Sprawy komplikują się dodatkowo, gdy Sabine wyznaje rodzicom prawdę o swoim drugim życiu i poznaje Ethana, który nieodwołalnie odmieni jej spojrzenie na świat.

"Między życiem a życiem" zainteresowało mnie ze względu 
na historię, jaką w sobie zawiera. Nie spodziewałam się jednak, 
że ta opowieść tak mnie poruszy! Skończyłam czytać dziś 
o pierwszej w nocy, cała zapłakana. Bo choć powieść wydaje się być lekką lekturą dla młodzieży, to okazuje się, że potrafi uderzyć w serce, sprawić ból i niesamowicie wzruszyć. Ośmielę się nawet porównać książkę do tych, które wyszły spod pióra Johna Greena! 
Jessica Shirvington stworzyła historię, którą czyta się bardzo przyjemnie, ale nie jest to głupia, pusta historyjka! "Między życiem a życiem" nauczyło mnie doceniać to, co mam. Dzięki lekturze tej powieści uświadomiłam sobie, że każdego dnia na swojej drodze życiowej mogę dotrzeć do ostrego zakrętu, który wszystko zmieni.  
To, co piękne, nagle może stracić wartość, a to, co szare, może nabrać głębi. Nie mamy, tak jak Sabine, dwóch żyć, 
ale i tak z powieści możemy wyciągnąć wiele dobrych dla nas wniosków!

Bardzo, bardzo serdecznie polecam Wam lekturę "Między życiem 
a życiem", ta książka zostawi w Was ślad!

Moja ocena:
9/10


Za możliwość lektury powieści dziękuję Wydawnictwu Dreams!

czwartek, 14 maja 2015

Co nowego w biblioteczce? Open box!!!

Dziś przychodzę do Was z postem, jakiego tu jeszcze nie było! 
W ciągu ostatniego tygodnia poczyniłam dość duże zakupy książkowe 
i chcę je Wam pokazać! Zapraszam na pierwszy w historii bloga open box :)









Parabellum udało mi się kupić w powalającej cenie 13 zł za tom 
na stronie Dedalusa!






Te pięknotki  z wielkiego kartonu to zakupy poczynione na fanpage'u 

Kupiłam też trzy książki, na które czaiłam się już jakiś czas, 
a które nie przetrwały w zamkniętej paczce do dziś :


Ostatnia perełka to egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Dreams :


Tak prezentują się moje zdobycze razem:


Dajcie proszę koniecznie znać w komentarzu, czy czytaliście 
którąś z tych książek i jakie wrażenie na Was zrobiła! 
Ponieważ to pierwszy taki wpis na blogu, napiszcie proszę, czy Wam się podobał i czy chcecie więcej tego typu notek :)

Lecę czytać! Pa pa!













środa, 13 maja 2015

"Ostatnia arystokratka" Evzen Bocek




  "Ostatnią arystokratkę" zauważyłam dzięki Oldze z Wielkiego Buka . Jej entuzjastyczna recenzja tej książki sprawiła, że również zapragnęłam poznać przygody czeskich arystokratów.

Tytułowa bohaterka to młoda dziewczyna - Maria Kostka. 
To z jej perspektywy poznajemy całą historię, bo ona jest w książce narratorem. Maria wraz z całą rodziną mieszkała przez wiele lat 
w Stanach i to właśnie ten kraj jest zarówno jej, jaki i jej rodzicom          o wiele bliższy niż Czechy, w których przyszło im obecnie mieszkać. Trzeba Wam wiedzieć, że rodzina Kostków to ród arystokratyczny, mieszkają w wielkim zamku, mają nawet służbę. Problem tylko w tym, że nie mają pieniędzy, zamek podupada, 
a służba robi co chce...

"Ostatnia arystokratka" została uznana w Czechach za jedną 
z najśmieszniejszych książek roku. Czy słusznie? 
Cóż, główna bohaterka ma nie tylko  doskonały zmysł obserwacji,            ale również niesamowite poczucie humoru. Książka pełna jest dziwnych, czasem wręcz groteskowych sytuacji, które naprawdę bawią! Każdy rozdział przepełniony jest ciętym dowcipem językowym i komicznymi przygodami bohaterów, 
którzy z powodzeniem mogliby tworzyć jeden z lepszych kabaretów!

Oto mały przedsmak tego , co czeka Was podczas lektury:

"Koło południa suknia obcierała mnie tak, że miałam wrażenie, jakby ktoś owinął mnie drutem kolczastym. Matka swoją kreacją prawie przy każdym ruchu coś zrzucała, ciągle ją przydeptywała 
i dziewięć razy upadła. Raz niestety na choinkę z zapalonymi świeczkami, która po zderzeniu przewróciła się i podpaliła zasłony."

Minus "Ostatniej arystokratki" jest  tylko jeden - jest za krótka
 i za szybko się kończy!

W ostatnim czasie trafiam tylko na dobre książki, tym razem również nie mogę Wam powiedzieć nic innego jak: SERDECZNIE POLECAM!

Moja ocena:
8/10


czwartek, 7 maja 2015

"Nalewka zapomnienia czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek" - Kasia Bulicz-Kasprzak


"Nalewka zapomnienia..." to już druga książka pani Kasi Bulicz-Kasprzak, jaką miałam okazję przeczytać. "Nie licząc kota..."  oceniłam całkiem dobrze, jako lekką i przyjemną lekturę 
z dodatkiem życiowych prawd. I kota. 

O ile poprzednia książka Autorki była dobra, tak ta jest po prostu rewelacyjna.
Agnieszka to kobieta, która nie miała łatwego dzieciństwa. Teraz, jako dorosła, pracuje w wielkiej korporacji, odnosi sukcesy i ... 
nie jest już Agnieszką! Twierdzi, że  nie chce nosić tak popularnego imienia i każe nazywać się Jagą. Bohaterka, jak wiele młodych kobiet w dzisiejszych czasach jest bardzo skupiona na karierze, nie ma czasu na przyjemności, miłość, po prostu na życie. Jedna chwila jednak kompletnie przewartościowuje priorytety dziewczyny...Prosta, krótka diagnoza: glejak. Trzy, może cztery miesiące życia. Kobieta z dnia na dzień rzuca pracę i wyjeżdża na wieś, by spokojnie umrzeć. Tylko jak umrzeć, gdy nie wiadomo skąd w jej otoczeniu pojawiają się stara szeptucha, gadający pies, kot, mysz, aż wreszcie...miłość?

Biorąc tę powieść do ręki, nie spodziewałam się tego, co na mnie czekało na jej kartach. Wydawała się być lekką powiastką, jakich wiele. Aż tu nagle glejak. No nie tego oczekiwałam " od bajki dla nieco starszych dziewczynek"! Dzięki smutnej diagnozie jednak ta powieść nie zginęła w morzu innych książek dla kobiet. Gwarantuję Wam, 
że nie zapomnicie o niej szybko, bo wyciśnie 
z Was sporo łez. Łez smutku, ale też i łez radości. Wspominałam Wam przecież, że w "Nalewce zapomnienia..." spotkacie dość nietypowych bohaterów - gadające zwierzęta. Trochę głupiutkiego, ale kochanego psa, kota dżentelmena z wyższych sfer i mysz, której w głowie tylko seks i wychowywanie dzieci.
Byście zrozumieli jak komiczne są te zwierzaki, mam dla Was kilka cytatów:
" -Mam prośbę...- zaczęłam groźnie.
 - Ja też.- mysz stanęła słupka. Jej wąsiki ruszały się szybko, a czarne jak węgiel oczka przyglądały mi się ciekawie. - Nie kupuj więcej tego sera z niebieskim. Bo ja teraz młode karmię, a on mi szkodzi na mleko. Małe potem kolki dostają. W nocy zamiast spać, piszczą. Muszę im brzuszki lizać, noc zarwana i depresja poporodowa gotowa." 

"Kot wskoczył na stół. Usiadł naprzeciwko mnie i nasze oczy znalazły się na tym samym poziomie.
- Pozwól wyjaśnić sobie kwestię imion dla zwierząt. - Mówił wolno i wyraźnie, żebym dobrze go zrozumiała. - Otóż kot, sam zwierzęciem dostojnym będąc, musi mieć imię dostojne. Na przykład Koloseum ze wszech miar jest odpowiednie."

I tak przez całą powieść. Urocze zwierzaki dostarczają mnóstwa powodów do uśmiechu, są wisienką na tym, naprawdę pysznym torcie!

"Nalewkę zapomnienia..." polecam wszystkim kobietom, które szukają lektury napisanej specjalnie dla nich. Lektury, która dostarczy im rozrywki, ale niesie też ze sobą pewien morał!
Bardzo serdecznie zachęcam do czytania!

Moja ocena:
8/10




poniedziałek, 4 maja 2015

Co w zapowiedziach piszczy, czyli tym warto się zainteresować #1

  W dniu dzisiejszym postanowiłam zapoczątkować na blogu nową serię notek poświęconych nowościom i zapowiedziom wydawniczym. W każdym z takich wpisów prezentować Wam będę jedną książkę, która szczególnie zwróciła moją uwagę i mam ją w swoich najbliższych planach czytelniczych.

Przychodzę dziś do Was z powieścią, która  bardzo mnie zaintrygowała  i nie jestem w stanie odmówić sobie jej przeczytania!





"Między życiem a życiem" to książka, którą w swoich zapowiedziach wydawniczych prezentuje Wydawnictwo Dreams. Jest to pozycja 
z gatunku młodzieżowych, jednakże pomimo swoich 28 lat, nie mogę się już doczekać jej lektury!

Ponieważ nie czytałam jeszcze tej książki, pozwolę sobie przytoczyć słowa, jakimi opisuje ją Wydawca:

„Między życiem a życiem” jest wspaniałą książką o miłości i życiu – pasjonująca, zabawna, skłaniająca do wzruszeń – to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy choć czasem myślą, że jedno ułożone życie zdecydowanie im nie wystarcza. 

Zobaczcie, co mogłoby się stać, gdyby wasz sen o podwójnej tożsamości nabrał rzeczywistych 
kształtów...

Jest inna niż wszyscy.

Od kiedy pamięta, żyje podwójnie.
Co 24 godziny następuje przeskok z jednego życia do drugiego, 
 z jednej tożsamości do drugiej, z bogatego Wellesley do skromnego Roxbury.

Wymarzone życie

Sabine z Wellesley ma wszystko, czego tylko pragnie. Imponujące 
przyjaciółki, drogie ciuchy, rewelacyjne stopnie w szkole 
i chłopaka, którego wszyscy jej zazdroszczą. Przyszłość wygląda różowo.

Wymarzona miłość

Sabine z Roxbury ma niezamożnych rodziców i wykolejonych przyjaciół – a kiedy jej tajemnica wychodzi na jaw, perspektywy jeszcze mocniej się zawężają. Lecz dzięki temu spotyka Ethana. Jest wspaniały, intrygujący, przyprawia o zawrót głowy.

Przyznajcie sami, "Między życiem a życiem" zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie! Już nie mogę się doczekać, 
kiedy poznam historię Sabine, a Wy?






niedziela, 3 maja 2015

"Ukochany z piekła rodem" Alek Rogoziński



  Doświadczenie czytelnicze robi swoje i rzadko kiedy popełniam pomyłki przy doborze lektur. Tym razem również trafiłam 
w przysłowiową "dziesiątkę" - debiutancka powieść Alka Rogozińskiego dostarczyła mi mnóstwa przyjemnych chwil!

Główną bohaterką powieści jest Joanna, pisarka - celebrytka. Joanna jest przesympatyczną, aczkolwiek nieporadną i gapowatą kobietą w średnim wieku (choć uważa się za seksowną, powalającą na kolana petardę). Jako znana i lubiana ma nawet swoją agentkę - nietuzinkową, zapadającą w pamięć Betty. Kiedy pewnego dnia w domu Joanny znaleziony zostaje najprawdziwszy trup, kobiety postanawiają same rozwiązać zagadkę morderstwa!

"Ukochany z piekła rodem" zainteresował mnie przede wszystkim dlatego, że gdzieś na Facebooku rzucił mi się w oczy post, 
w którym powieść ta porównana została do książek pani Joanny Chmielewskiej. Gdy byłam jeszcze nastolatką, nałogowo zaczytywałam się w tytułach autorstwa pani Joanny, jest to jedna 
z tych Autorek, których nazwiska kojarzą się tylko i wyłącznie dobrze.
Faktycznie, poczucie humoru pana Rogozińskiego ma wiele wspólnego z tym, które znajdziecie w powieściach pani Chmielewskiej, ale... 
nie tylko. Dla mnie ten nowy na czytelniczym rynku Autor to mieszanka Chmielewskiej i Rudnickiej z duuuużym dodatkiem siebie samego!

Nie jest więc nudno ani wtórnie. Jest zabawnie, ciekawie, intrygująco, 
a momentami nawet strasznie! 
Dodatkowym atutem powieści jest fakt, że została wydana 
w formie bardzo przyjaznej Czytelnikowi. Dosyć duża przejrzysta czcionka sprawia, że oczy się nie męczą, a czytanie to sama przyjemność.

Z czystym sumieniem mogę polecić Wam "Ukochanego z piekła rodem" jako jedną z tych lektur, które niezawodnie wyczarują uśmiech na Waszych twarzach!

Moja ocena:
8/10

Za podarowanie mi "Ukochanego z piekła rodem" dziękuję Autorowi!!! :)

piątek, 1 maja 2015

"Starter" Lissa Price



"Starter" to książka, do której zapałałam miłością, gdy tylko ją zobaczyłam. Spójrzcie tylko na tę cudowną okładkę - nie da się 
nie zakochać! A wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Wnętrze tej książki, jest równie dobre, jak jej okładka!

Rok po wojnie bakteriologicznej świat zamieszkują dwie grupy ludzi:

- Starterzy- dzieciaki i młodzież do szesnastego roku życia, zwykle sieroty, mieszkające na ulicach i w opuszczonych budynkach,
- Enderzy - ludzie powyżej sześćdziesiątego roku życia, dzierżący władzę i nieprzyzwoicie bogaci.

W tym nowym, powojennym świecie rozwija się dziwny 
i niebezpieczny proceder: na rynku pojawiła się firma, która wynajmuje ciała Starterów Enderom, którzy dzięki temu,
pomimo starczego wieku mogą cieszyć się młodym ciałem.

Callie, główna bohaterka powieści jest Starterką. Żyje na ulicy wraz z przyjecielem i siedmioletnim braciszkiem Tylerem. 
To właśnie ze względu na Tylera dziewczyna decyduje się wynająć swoje ciało, by móc zarobić pieniądze na jedzenie dla brata. 
Coś jednak idzie nie tak i Callie  odkrywa olbrzymi, śmiertelnie niebezpieczny spisek, który zagraża życiu jej i innych Starterów.

"Starter" to książka, której akcja potrzebuje troszeczkę czasu, 
żeby się rozwinąć. Musimy przecież poznać bohaterkę, motywy, które będą nią potem kierować, funkcjonowanie świata, w którym ona żyje. Gdy już historia nabiera tempa, nie zatrzymuje się nawet na moment. Od pierwszych stron z zachłannością i ciekawością Czytelnik rozgląda się i uczy tej nowej rzeczywistości, w której przyszło żyć bohaterom "Startera", a ta nauka daje niemałą przyjemność.

Powieść w zamierzeniu kierowana jest według mnie do starszej młodzieży, ale dorośli również śmiało po tę pozycję mogą sięgać 
i na pewno nie będą zawiedzeni. Ja, pomimo swoich dwudziestu ośmiu lat, bawiłam się świetnie i z żalem odkładałam już skończoną lekturę!

Podczas czytania miałam cały czas uczucie, że w jakimś sensie "Starter" przypomina mi "Intruza" Stephanie Meyer.  W wynajętym ciele Callie żyła przecież obca osoba i to wątek bliźniaczo podobny do tego z książki Meyer. Na szczęście to jedyne podobieństwo, "Starter" nie jest dublem "Intruza" - nie musicie się tego obawiać!

Na koniec dobra wiadomość! To nie koniec historii Callie, 
będzie ona miała swoją kontynuację w kolejnym tomie, na który czekam z niecierpliwością!!!

Moja ocena:
8/10