sobota, 25 kwietnia 2015

"Pani mecenas ucieka" Sophie Kinsella


  Samantha ma 29 lat i jest jednym z najlepszych prawników
 w Londynie. Wieść niesie, że niedługo jej ciężka praca zostanie wynagrodzona i nasza bohaterka zostanie jednym ze wspólników 
w firmie, w której pracuje. Pracuje to chyba jednak za lekkie słowo. Samantha haruje. Nawet w weekendy.
 Od siedmiu lat nie miała wolnej soboty i niedzieli, z pracy wraca codziennie po dwudziestej trzeciej.
Jest tak zaangażowana i oddana swojej pracy, że nie widzi, 
że jej życie nie idzie w dobrym kierunku. Potrafi wygłosić mowę 
w sądzie, doskonale zna prawo finansowe, ale nie potrafi przyszyć  guzika, gotować i nie wie jak obsługiwać pralkę...
Pewnego dnia dzieje się coś, co diametralnie zmienia sytuację Samanthy. Dziewczyna traci pracę i fortelem zdobywa nową...Jako gosposia.

Samo przybliżenie fabuły powieści już Wam wskazuje na to, 
że książka jest słodko-gorzką komedią o życiu. Bardzo współczesną komedią o życiu, bo aż się prosi, żeby co niektórym pracoholikom z naszego otoczenia podłożyć po cichutku na biurko.
W "Pani mecenas ucieka" znajdziecie mnóstwo śmiesznych sytuacji, ich komizm sprawi, że będziecie śmiać się w głos, 
ale nie o to w tej książce chodzi. Ta lektura ma na celu wzbudzić 
w Czytelniku refleksje nad własnym życiem, przywrócić równowagę. 
I choć przesłanie powieści jest jasne i czytelne, 
to jednak zaraz po jej zakończeniu o niej zapomniałam. 
Za dużo tu lekkich, błahych tematów i to, co najważniejsze gdzieś w ich gąszczu po prostu znika.
Jest jedna rzecz, która w tej powieści irytowała mnie, że aż zęby zaciskałam... Czy naprawdę istnieją kobiety, które nie potrafią choćby mniej więcej prasować, używać tostera, czy włączać pralki? 
Bo mam poważne wątpliwości i robienie z całkiem sympatycznej Samanthy aż tak ch*****wej pani domu nie do końca mi się podoba!
Podsumowując, "Pani mecenas ucieka" to bardzo rozrywkowa książka, idealna na poprawę humoru, ale... nic więcej.
Moja ocena:
6/10


4 komentarze:

  1. Tylko na poprawę humoru? Zapiszę sobie tytuł,bo czasami i takie książki są potrzebne,ale specjalnie szukać jej nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A szkoda, bo znam jedną pracoholiczkę której podrzuciłabym tę powieść. Niestety mam za sobą wiele książek, które czytało se przyjemnie, dostarczały rozrywki, a teraz nie jestem w stanie wymienić głównych bohaterów czy nawet zarysu fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie rozrywkowe książki są bardzo potrzebne, aby uciec od szarej rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam jednym tchem. Zabawna, miejscami wzruszająca komedia romantyczna. Zwijałam się ze śmiechu przez większość czasu, a przez całą resztę modliłam się, by Sam dokonała właściwego wyboru. Jestem zachwycona i polecam tę książkę nie tylko kobietom. Przypomina nam bowiem, co w życiu jest najważniejsze. Czapki z głów w stronę autorki. Świetna historia!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)