sobota, 28 marca 2015

Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna



  "Nie licząc kota..." to pierwsza powieść pani Kasi Bulicz-Kasprzak, jaką miałam przyjemność przeczytać i wiem już, 
że nie ostatnia.

Powroty bywają niełatwe, zwłaszcza powroty do małego miasteczka, z którego się kiedyś uciekło. Asia wie o tym aż za dobrze, dlatego zamierza przejąć spadek po ciotce jak najszybciej. Okazuje się jednak, że oprócz mieszkania odziedziczyła wścibską sąsiadkę, przystojnego notariusza, a także bardzo nieśmiałego kota i garść rodzinnych tajemnic...

Jak sam tytuł mówi, książka to historia miłosna. Nie jest to jednak zwykłe, banalne romansidło. Autorka nie skupia się tutaj na romansie, opowieść nie jest mdła ani przesłodzona. Bo "Nie licząc kota..."to książka, która w dużej mierze mówi o rozliczaniu się z przeszłością. 
Do tego przeszłością niełatwą, taką o której ciężko zapomnieć, a jej koszmary nadal chodzą po ulicach.
Pani Kasia Bulicz-Kasprzak oddała Czytelnikom opowieść lekką, przyjemną w odbiorze, przepełnioną humorem, a jednocześnie bardzo życiową i miejscami gorzką. 
Doskonałym pomysłem Autorki były monologi kota nieżyjącej ciotki, bardzo zabawne i urocze, 
a jednocześnie zawierające mnóstwo trafnych obserwacji, dotyczących jego nowej pani.
Pani Kasia Bulicz-Kasprzak została dzięki  tej powieści laureatką konkursu literackiego Wydawnictwa "Nasza Księgarnia" i myślę, że to wyróżnienie nikogo nie powinno dziwić.
Książkę serdecznie polecam osobom, które szukają lektury idealnej dla odprężenia, lekkiej i jednocześnie mądrej!
Moja ocena:
7/10

wtorek, 24 marca 2015

W cieniu



  Todd i Jodi są parą od dwudziestu lat. Razem mieszkają, mają wspólnego psa, niektórzy ich znajomi są nawet przekonani, że są małżeństwem.  Pewnego dnia wszystko się zmienia - Todd odchodzi do młodszej kobiety, która dodatkowo jest z nim w ciąży. Jodi zostaje sama w ich pięknym, luksusowym mieszkaniu. STOP. Nie w ich mieszkaniu, a w mieszkaniu Todda. Bo to Todd był głównym żywicielem rodziny, to on więcej zarabia i to dzięki niemu Jodi mogła pozwolić sobie na kilka godzin pracy dziennie, markowe ubrania i wszelkie wygody. Teraz to wszystko się skończy, bo jej były partner ma zamiar zmienić testament. W obliczu wizji utraty wszystkiego Jodi podejmuje jedyną decyzję, która może uchronić ją przed stratą majątku - postanawia zabić Todda.

Zapowiada się ciekawie, prawda ?  
Jeszcze większą ciekawość budzi fakt porównania "W cieniu" do znanej chyba już wszystkim "Zaginionej dziewczyny". Jednak czy porównanie jest słuszne?
I tak, i nie. 
Tak, bo książka opowiada o rozkładzie długoletniego związku, a to, co wydaje się być początkowo słodkim, sielankowym obrazkiem, kryje w sobie wiele brudu i tajemnic. 
Nie, bo "W cieniu" to bardziej thriller psychologiczny, pozbawiony akcji, a skupiony na przeżyciach wewnętrznych i refleksjach swoich bohaterów. Nie znajdziecie tu rozbudowanego śledztwa, motywu ucieczki, bójek, krwi, a jeśli nawet to naprawdę w śladowych ilościach.

Powieść "W cieniu" pomimo swojego statycznego charakteru zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Jak wiecie lubię czasem poczytać książki, które tempem akcji wbijają w fotel, ale pomimo iż lektura tej pozycji nie dała mi takich wrażeń, to pozwoliła mi poznać smak zbrodni z innej perspektywy, pokazała coś nowego. A.S.A. Harrison tak umiejętnie prowadzi Czytelnika przez karty książki, że w którymś momencie Czytelnik zaczyna rozumieć i współczuć zabójczyni. 
"W cieniu" to doskonałe, wytrawne studium rozpadu, wydawać by się mogło stabilnego związku.

W tej książce nie ma dobrego bohatera. Bo choć zrozumiecie postępowanie Jodi, nadal jej nie polubicie, a Todd... sami zobaczycie.

Podsumowując, bardzo polecam lekturę "W cieniu", ale Czytelnikowi, który potrafi być cierpliwy i nie będzie oczekiwał od książki wartkiej akcji - bo tego tutaj nie znajdziecie!

Moja ocena:
7/10

Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Znak  - serdecznie dziękuję !!!

niedziela, 22 marca 2015

Papugi z placu d'Arezzo



Od dawna już na blogu nie pojawiał się żaden wpis, brak czasu na lekturę sprawił, że solidnie Was zaniedbałam. Wracam jednak do Was z czymś wyjątkowym !

Piszę tych kilka słów po prostu po to, by Ci powiedzieć, że Cię kocham. Podpisane :Ty wiesz kto.

Wiadomości o takiej treści  otrzymują mieszkańcy tytułowego placu d'Arezzo. Te kilka słów w każdym z odbiorców wyzwala inne emocje i popycha ludzi do czynów, o które nigdy by siebie 
nie podejrzewali. Z pozoru zwyczajni bohaterowie ukrywają przed sąsiadami swoje kompleksy i tajemnice. Autor poruszył w książce wiele kontrowersyjnych tematów, a wszystkie one kluczą wokół seksu. 
"Papugi z placu d'Arezzo" to historia  pełna namiętności, miłości 
i ludzkich problemów. Wbrew temu, co mówi tytuł, powieść nie jest o papugach, a o ludziach. Te kolorowe ptaki mają tu jednak symboliczne znaczenie, bo papuga, jak twierdzi Schmitt jest jak "rozpalony mężczyzna. Prezentuje pozory ucywilizowania. Na powierzchni ptak układa zdania, ww rzeczywistości chce konsumować. Pod  tym świergotem wyraża się naturalna dzikość, która narzuca się, stanowi zagrożenie, niezależnie od tego, jakie wyrafinowane formy przybiera."
Dokładnie taką naturę mają bohaterowie książki, to cała galeria postaci, które pod przykrywką wychowania i konwenansów kierują się tylko instynktem, który niekiedy prowadzi do nieuchronnych tragedii.
"Papugi z placu d'Arezzo" to księga o objętości aż 764 stron, 
ale czyta się ją naprawdę szybko,  a lektura prócz przyjemności, niesie ze sobą również całą gamę refleksji.
Jedynym minusem książki jest zbyt duża mnogość bohaterów, ciężko niektórych zapamiętać, postaci mylą się i trudno nad tym zapanować.
Tę powieść naprawdę warto znać i warto przeczytać !!!

Moja ocena:
8/10

niedziela, 8 marca 2015

Zabójca i dziewczynka na tropie "Niewinny" David Baldacci



  Wyobraźcie sobie, że wsiadacie do bardzo szybkiego samochodu. Jesteście pasażerem a kierowca wygląda, delikatnie mówiąc, podejrzanie. Gdy tylko siadacie na fotelu,  ten wariat od razu rusza i w ciągu kilku sekund osiąga zawrotną prędkość.       W zakręty wchodzi z piskiem opon, nie zwraca uwagi na sygnalizację świetlną. Nerwowo zapinacie pasy, kurczowo trzymacie się fotela, ale ta jazda sprawia Wam niekłamaną przyjemność. Dokładnie tak samo będziecie się czuli podczas lektury "Niewinnego".

David Baldacci to pisarz znany zapewne niejednemu z Was, wydał już wiele książek a jego debiutancki thriller "Władza absolutna" został nawet zekranizowany przez samego Clinta Eastwooda. 
Już samo to świadczy o tym, że zabierając się za powieść autorstwa Baldacciego będzie interesująco.

 Poprzez "Niewinnego" ja podjęłam dopiero znajomość z Autorem, jednak już wiem, że chcę ją kontynuować.

Will Robie jest zabójcą na usługach rządu. Ma już za sobą mnóstwo doskonale wypełnionych misji, nigdy nie popełnia błędów, jest jednym z najlepszych w swoim fachu. Pewnego dnia dostaje jednak zlecenie, które wydaje się nie do końca być tym, na co wygląda. 
Will wycofuje się, ale zbrodni dokonuje tajemniczy snajper, którego celem od tego momentu staje się również Robie. Rozpoczyna się polowanie na tego, który do tej pory był myśliwym. Ktoś w jego jednostce zdradził, to jasne, ale im bardziej Will zaczyna grzebać, 
tym więcej niepokojących faktów się pojawia. Dodatkowo na drodze Robiego staje czternastoletnia dziewczynka. Julie jest sierotą, ktoś zamordował jej rodziców, 
a teraz próbuje zabić również ją. Will z przerażeniem odkrywa, 
że być może to on jest w jakiś sposób przyczyną śmierci rodziców nastolatki.

Książkę czyta się tak, jak napisałam Wam na początku opinii. "Niewinny" to prawdziwa jazda bez trzymanki, rozdziały są króciutkie, ale każdy jest wypełniony akcją. Nie ma czasu na refleksje ani na nudę. Trup ściele się gęsto, tajemnice się mnożą 
a ciekawość Czytelnika rośnie i rośnie.  Nie da się tego zatrzymać, akcja cały czas przyspiesza, choć mogłoby się wydawać, 
że bardziej się już nie da.

"Niewinny" to powieść sensacyjna, spodoba się każdemu, kto lubi czasem podnieść sobie lekturą ciśnienie i nie lubi w książkach spokoju i stagnacji. 

Ta powieść jest początkiem serii z Willem Robie w roli głównej , 
z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnego tomu jego przygód
 i z radością znów rozpocznę przygodę u boku rządowego zabójcy.

Warto przeczytać!

Moja ocena:
8/10

czwartek, 5 marca 2015

Co znajdziecie na Co warto przeczytać? w marcu, czyli stosik



   Wiosna, wiosna... już prawie :) Nie wiem jak udało mi się prawie bezboleśnie przetrwać zimę, pewnie to zasługa odpowiednio dobranych lektur. Na marzec wybrałam książki , które wydają się być w większości lekkie i przyjemne. Kto oglądał stosik lutowy, ten wie, 
że marcowy zawiera kilka tytułów, których w ubiegłym miesiącu nie zdążyłam przeczytać. 
Kończę właśnie lekturę powieści Davida Baldacciego, już niedługo recenzja, ale już teraz mogę polecić tę pozycję fanom dobrej sensacji. 
W marcu postanowiłam skupić się troszkę na literaturze kobiecej, a to za sprawą najnowszych łupów z biblioteki:




Okładki jakoś szczególnie nie zachęcają i nie wiem dlaczego akurat te powieści przyciągnęły moją uwagę. Znacie którąś z nich ? Dobry wybór, czy raczej nie ?

Kolejna kobieca powieść na stosiku to trzecia część przygód Bridget Jones, którą podarował mi Mężulek ( bez okazji !!! ). Wiem, że opinie na temat książki są podzielone, ale ja Bridget kocham i już nie mogę doczekać się lektury!

"Dziewczyny z Danbury" wpadły mi zupełnie przypadkowo w ręce podczas którejś z wizyt w Empiku, opis książki mnie zaintrygował, sami zobaczcie:

Piper Kerman jeszcze do niedawna miała fantastyczne mieszkanie, kochającego faceta i obiecującą karierę przed sobą. Kiedy agenci federalni zapukali do jej drzwi z aktem oskarżenia, ledwo przypominała tę lekkomyślną, młodą kobietę, którą była tuż po zakończeniu Smith College.
Teraz jednak musi rozliczyć się z konsekwencjami swojego krótkiego, beztroskiego flirtu z handlem narkotykami i trafia do więzienia dla kobiet w Danbury, w stanie Connecticut. Jeżeli myślała, że choć w drobnym stopniu mogła przewidzieć, co ją czeka....cóż, grubo się myliła.


Myślę, że lektura tej książki będzie ciekawym przeżyciem!

Kolejną książką, którą chciałabym przeczytać w marcu jest "Mapa nieba", którą zakupiłam jakiś czas temu w Biedronce. Poprzedniej książki autorstwa Ebena  Alexandra nie czytałam, ale myślę, że się nie zawiodę. Mam takie dni, kiedy lubię poczytać książki niosące ze sobą świadectwo wiary. To dodaje mi sił i podnosi na duchu.



Pozostałe książki ze stosu to tytuły, które miałam zamiar przeczytać w lutym, ale niestety - zabrakło mi czasu. Mam nadzieję, że w marcu uda mi się zrealizować mój plan, a może nawet  jeszcze więcej.

Jakie książki Wy planujecie przeczytać w nadchodzących dniach? Czy któraś z wybranych przeze mnie interesuje Was szczególnie? Zapraszam do komentowania ;)

środa, 4 marca 2015

Idealny upominek z okazji Dnia Kobiet! "Obietnica Łucji" Dorota Gąsiorowska



  "Obietnica Łucji" to debiutancka powieść Doroty Gąsiorowskiej, Autorki, która przez długi czas pisała tylko do szuflady i nie pokazywała światu swojej twórczości.  Wreszcie zdecydowała się pokazać to, 
co stworzyła wydawnictwu. Hasło na tylnej okładce głosi, że Pani Dorota to nowa mistrzyni literatury obyczajowej. Po przeczytaniu powieści śmiem twierdzić: może jeszcze nie mistrzyni, 
ale  na pewno obrała dobry kurs!

 Akcja powieści dzieje się w miejscowości o urokliwej nazwie Różany Gaj. Mieszkańcy wioski tworzą maleńką, ale zżytą ze sobą społeczność. Pewnego zimowego, mroźnego wieczoru wśród nich pojawia się obca - piękna dziewczyna ze smutnym spojrzeniem - 
to właśnie tytułowa Łucja. Przybyszka ma objąć stanowisko nauczycielki historii w miejscowej szkole. Pani Matylda, u której Łucja ma odtąd mieszkać, od razu zauważa, że dziewczyna dźwiga na swoich barkach ciężar przeszłości i wyraźnie przed czymś ucieka. Kobieta jest zamknięta w sobie i zdystansowana, niełatwo się do niej zbliżyć. 
Jej uśpione w letargu serce zaczyna budzić się do życia, gdy na drodze Łucji staje mała, przeraźliwie smutna dziewczynka. 
Z każdym dniem nowa nauczycielka coraz bardziej interesuje się          nad wiek dojrzałą Anią, aż wreszcie poznaje tragiczną historię życia dziewczynki...Okazuje się bowiem, 
że jedyna opiekunka Ani, jej mama jest śmiertelnie chora i nad dziewczynką wisi groźba sierocińca.
W ciągu kolejnych dni bohaterka zaprzyjaźnia się z umierającą Ewą, staje się dla niej powierniczką i oparciem, dla jej córki natomiast kimś więcej niż tylko panią nauczycielką. Pewnego dnia, gdy Ewa czuje, że zostało jej niewiele czasu na ziemi, zwraca się do Łucji z prośbą o odnalezienie ojca Ani. Dziewczyna składa obietnicę, która okaże się niezwykle trudna do spełnienia i całkowicie odmieni jej życie...

"Obietnica Łucji" to powieść o miłości, jednak nie jest to romans. Znajdziecie tu wiele twarzy tego uczucia, ale nie relacje damsko - męskie są tutaj najważniejsze. Pani Dorota Gąsiorowska stworzyła piękną historię o rodzącej się miłości zupełnie obcej kobiety do małej zagubionej dziewczynki, historię o życiu, cierpieniu, o tym, że kiedyś nawet zza największej i najciemniejszej chmury wyjdzie słońce.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam "Obietnicę Łucji", zachwyciłam się jej wspaniałą okładką. 
 Tak delikatną i subtelną, obiecującą i dającą nadzieję, że w środku znajduje się powieść dorównująca jej urodą. Cóż, nie zawiodłam się.

Jedną jedyną wadą "Obietnicy Łucji" jest fakt, że każdy rozdział zatytułowany jest w taki sposób, 
że zdradza Czytelnikowi najważniejsze wydarzenia i sugeruje,               czego należy się spodziewać w danej części książki. 
To rozwiązanie odbierało mi element zaskoczenia podczas czytania i naprawdę mnie irytowało, nie wpływało jednak w żaden sposób na całokształt powieści, więc nie jest to jakaś duża wada i większość z Was może nawet nie zwróci na to uwagi.

 "Obietnica Łucji" jest naprawdę warta polecenia, a biorąc pod uwagę datę jej premiery (5 marca), myślę że idealnie nadaje się na prezent z okazji Dnia Kobiet - nie dość, że będziecie miały, drogie Panie, wspaniałą przyjemność z lektury, to jeszcze w Waszych biblioteczkach pojawi się naprawdę piękna ozdoba!

Moja ocena:
8/10

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Znak - Między Słowami. Serdecznie dziękuję!