sobota, 3 stycznia 2015

Małżeńskie tajemnice "Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn



   Rok 2015 rozpoczęłam od powieści, którą bardzo chciałam przeczytać, ale której również bardzo się bałam, w myśl zasady, że zwykle te tytuły, o których jest głośno rozczarowują.
O Autorce "Zaginionej dziewczyny" nigdy nie słyszałam, aż tu nagle Mąż wybrał się do kina na film o tym samym tytule, wrócił oszołomiony i zachwycony, usilnie namawiając mnie do obejrzenia.
 Jak wielu i wiele z Was mam jednak zwyczaj, że jeżeli jakiś film powstał na podstawie książki - najpierw czytam, potem oglądam. Wczoraj skończyłam lekturę, a dziś przed momentem obejrzałam film, który moim zdaniem naprawdę warto obejrzeć, chociażby po to, żeby sprawdzić jak producentowi udało się zmieścić w dwuipółgodzinnej produkcji prawie sześćset pięćdziesiąt stron powieści.
"Zaginiona dziewczyna" to opowieść, w której znajdziecie dwóch narratorów: Amy -tytułową zaginioną, która w formie pamiętnika opowiada o swoim życiu z własnej perspektywy,oraz męża Amy - Nicka, który wiele ze zdarzeń, o których pisze Amy postrzega w zupełnie inny sposób...
W dzień piątej rocznicy ślubu Amy zostaje porwana z własnego domu.
Policja, media, znajomi i sąsiedzi podejrzewają, że to Nick jest winien zaginięcia swojej niezwykłej małżonki. Jedyną osobą, która wierzy w jego niewinność jest siostra bliźniaczka Nicka,
ale i ona w pewnym momencie zaczyna tracić wiarę w brata. Rozpoczyna się medialna nagonka na podejrzanego męża, pojawiają się nowe, szokujące fakty, na światło dzienne wychodzą gorzkie prawdy o pozornie idealnym małżeństwie...
Książka początkowo trochę mi się dłużyła i męczyła, ale potem... nabrała takiego tempa,
że nie potrafiłam jej odłożyć. Gillian Flynn to mistrzyni intrygi i budowania napięcia, naprawdę ciężko rozszyfrować, kto jest tym złym, a kto dobrym.
"Zaginiona dziewczyna" w bardzo prosty sposób pokazuje  jak łatwo media manipulują społeczeństwem, w zależności od tego jak dziennikarze interpretują zachowania Nicka - jest on według widzów albo mordercą, albo wręcz idolem.
Dawno nie miałam okazji przeczytać tak wciągającej powieści,a już na pewno nie jestem w stanie przypomnieć sobie drugiej powieści z tak SZOKUJĄCYM ZAKOŃCZENIEM.
Nowy rok rozpoczęłam z naprawdę trafnym wyborem literackim, oby kolejne były jeszcze lepsze!
Moja ocena:
8/10

1 komentarz:

  1. O matko, za mną ta książka chodzi o kiedy pojawiło się to nowe wydanie. Chodzą słuchy, że mój K. ją przyniesie od kogoś z pracy do domu i chyba będziemy się o nią bić :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)