środa, 21 stycznia 2015

Elektryzująca religia "Przebudzenie" Stephen King


   Uwielbiam powieści Kinga i na premierę każdej z nich czekam, jak na wielkie święto, 
ale tym razem chyba nie do końca było co świętować...

Pewnego dnia, dawno, dawno temu na małego chłopca Jamiego Mortona, który bawi się żołnierzykami pada cień. Tak właśnie Jamie poznaje piątą osobę swojego dramatu - nowego pastora Charlesa Jacobsa. Pastor bardzo szybko podbija serca parafian, a jego piękna żona
 i synek stają się obiektem uwielbienia miejscowej społeczności. Wszystko zmienia się,
gdy rodzina Jacobsa traci życie w okropnym wypadku, a on sam wyrzeka się wiary i wygłasza Straszne Kazanie, którego efektem jest wygnanie pastora z parafii. Jacobs znika z życia Jamiego na kilkanaście lat, a gdy spotykają się po tym czasie, Jamie jest uzależnionym od heroiny, zagubionym gitarzystą.
To spotkanie jest bardzo ważne, to co się wtedy dzieje, determinuje dalszą znajomość
 z Jacobsem, który zafascynowany elektrycznością, staje się niebezpieczny dla ludzi...

Książka, jak to z książkami Kinga bywa, jest napisana bezbłędnie. Znany każdemu fanowi Autora gawędziarski język sprawia, że powieść czyta się naprawdę przyjemnie, ale...
No właśnie..., ale "Przebudzenie" mnie nie budziło, a usypiało. Byłam znużona i znudzona, długie rozdziały sprawiały, że co kilka minut sprawdzałam, ile jeszcze stron zostało i nie potrafiłam skupić się na lekturze. Promowana jako mroczna i niepokojąca, jest według mnie powieścią obyczajową z elementami grozy. Dokładniej: elementem grozy, bo mocniejsze wrażenia i akcja (wreszcie) pojawiają się prawie na samym końcu książki!
Jeżeli już zabieram się za pozycję, która z założenia ma mnie wystraszyć, czy choćby tylko podnieść trochę ciśnienie, a dostaję powieść, której akcja rozwija się, rozwija, rozwija i wreszcie w ostatnim rozdziale rusza - czuję się, delikatnie mówiąc - rozczarowana.

Jestem przekonana, że "Przebudzenie" spodoba się tym Czytelnikom, którym podobał się "Joyland", odnajdziecie tutaj właśnie takiego Kinga, jak w tamtej powieści. Jeśli jednak liczycie na garść mocnych przeżyć - nie polecam.

Moja ocena:
5/10

1 komentarz:

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)