sobota, 31 stycznia 2015

Konstancin z przymrużeniem oka "Elita" Dominik W.Rettinger



  Piękne kobiety, wielkie rezydencje, drogie samochody, nieczyste interesy - wszystko to podane na tacy w towarzystwie smakowitego poczucia humoru, dużej dawki komizmu sytuacyjnego i ...zbrodni.


Konstancin. Wyfiokowane żony, bogaci mężowie, podejrzane sprawki, olbrzymie pieniądze. Właśnie z takiego towarzystwa wywodzą się trzy najlepsze przyjaciółki Ewy - głównej bohaterki  
i  narratorki "Elity". Ewa jednak ma przeciętny majątek, nastoletnią córkę, zagubionego brata i ...amnezję. Bohaterka była bowiem świadkiem morderstwa, podczas ucieczki przed zbirami uległa wypadkowi i teraz nie pamięta, co się wydarzyło. Nie pamięta, ale czuje, że grozi jej niebezpieczeństwo - komuś bardzo zależy na tym, by Ewa już nigdy nie przypomniała sobie, co zdarzyło się tamtego strasznego dnia... Kobieta zaczyna powoli kojarzyć, co się wtedy stało 
i tym samym sama staje się celem mordercy.
Ewa nie zamierza jednak dać się zastraszyć, na własną rękę, 
z pomocą przyjaciółek - Patrycji, Neny 
i Sandry - próbuje rozwiązać zagadkę. Tymczasem rodziny dziewczyn niepostrzeżenie padają ofiarami pozornie niepowiązanych ze sobą wypadków i problemów...Jak się jednak okazuje  wszystkie te sytuacje łączy  jedna osoba, a może kilka osób...
Po zakończeniu przedniej, jak dla mnie lektury, zajrzałam na Lubimy Czytać, by zobaczyć jak innym Czytelnikom podobała się "Elita". Ocena : 6,14. Dla mnie szok ! Książka jest rewelacyjna ! 
Nie wolno jej tylko traktować zbyt poważnie, to nie jest typowy thriller. Dla mnie to bardziej komedia kryminalna. Świetnie przerysowany świat tak zwanej elity, układy, pieniądze, które są w stanie załatwić każdą sprawę. "Elita" to wspaniała satyra "wyższych sfer" ! I tak właśnie należy do niej podchodzić ! Jeśli potraktujecie ją nazbyt poważnie - będziecie się krzywić, narzekać i wielce się rozczarujecie - a przede wszystkim skrzywdzicie swoją opinią naprawdę fajną książkę !
Powieść zapewniła mi kilka godzin wspaniałej, niepowtarzalnej rozrywki ! Serdecznie polecam !
Moja ocena:
8/10

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Dla małego i dorosłego "Smoki na zamku Ukruszon" Terry Pratchett



 Dobra, najpierw Wam się przyznam do czegoś wstydliwego. Niedopuszczalnego. Bardzo brzydkiego: "Smoki na zamku Ukruszon" to mój początek znajomości z sir Terrym Pratchett'em.
Nigdy jakoś nie było mi po drodze, ale gdy zobaczyłam na półce w bibliotece zbiór jego opowiadań, stwierdziłam że to znak ! Wiecie, z opowiadaniami jest łatwiej: nie przypadnie Ci jedno do gustu, kolejnych nie czytasz i nie ma wyrzutów sumienia jak z niedoczytaną powieścią. Poszłam więc trochę na łatwiznę.


Książeczka zawiera  czternaście krótkich opowiadań , w których spotkacie takie osobliwości jak: potwory, smoki, śniegoludy, Świętego Mikołaja,Lud Dywanitów, zwierzątka, książęta, księżniczki i wiele, wiele innych. "Smoki na zamku Ukruszon" są  dziełem uniwersalnym : dzieci wyniosą z tej książki morze nauk, bo każde opowiadanie kończy się morałem i opowiada o ważnych życiowych wartościach jak przyjaźń, dobro i uczciwość; dorośli natomiast  znajdą tu odprężenie i prawdziwą przyjemność lektury. Delikatny uśmiech błąkał mi się po twarzy 
od momentu otwarcia książki aż do jej zamknięcia. 
Ogromną zaletą "Smoków" jest ich piękne wydanie. Przyciągająca wzrok, twarda okładka, bardzo dobrej jakości papier, 
duża czcionka i wspaniałe ilustracje - to wszystko sprawia, że lektura opowiadań jest prawdziwym świętem, przysparzającym mnóstwa radości. Każdemu z nas jest potrzebna czasem taka lekka, miła odskocznia, świat, w którym wszystko kończy się dobrze.
Warto wspomnieć, że "Smoki" powstały, gdy Terry Pratchett miał zaledwie osiemnaście lat i są próbką jego wczesnej twórczości, więc książka tym bardziej powinna być lekturą obowiązkową dla fanów Autora.
W związku z tym, że niestety nie znam innych pozycji autorstwa Pratchetta, nie mogę sobie pozwolić na porównanie i  wyrażenie opinii o tym, czy "Smoki na zamku Ukruszon" to jedna z lepszych czy gorszych jego książek. Mogę jedynie powiedzieć, że pierwsze spotkanie z tym Panem uważam za udane, jestem odprężona, uśmiechnięta i bardzo się cieszę, że trafiłam na taki skarbek na bibliotecznych półkach. 
Serdecznie polecam !
Moja ocena:
7/10

sobota, 24 stycznia 2015

To właśnie przyjaźń "Billie" Anna Gavalda



Prawdziwymi przyjaciółmi są ci, którzy nigdy nie opuszczają naszego serca, nawet jeśli na chwilę znikną z naszego życia. Po latach rozłąki bez trudu na nowo podejmujemy przerwaną znajomość. Nawet jeśli umrą, w naszych sercach na zawsze pozostaną żywi.

Jack Canfield – Balsam dla duszy kobiety


Mamy okazję żyć w czasach, w których w pędzie do sukcesu, skupieni na swoich celach, często zapominamy o najważniejszych w życiu  wartościach. Zapominamy - albo brakuje nam czasu i chęci, by je pielęgnować.
 "Billie" Anny Gavaldy to powieść, która przypomniała mi, 
co tak naprawdę powinno mieć dla mnie znaczenie.
Tytułowa bohaterka to dziewczyna z problemami - w dzieciństwie odpychana i poszturchiwana przez rodzinę, w szkole niezauważona outsiderka , aż wreszcie w życiu dorosłym  nie stroniąca od alkoholu, seksu za pieniądze buntowniczka.
Kiedyś, kilkanaście lat temu, przy okazji roli w przedstawieniu szkolnym,  Billie poznała Francka - dziwnego, samotnego chłopca, przypominającego jej do złudzenia Małego Księcia. Franck to jedyny, wierny, wymarzony przyjaciel Billie. Chłopak, który choć zniknął na kilka lat  z jej życia, to oczami babci czuwał nad swoją nieporadną, zbuntowaną przyjaciółką.
Teraz nasi bohaterowie spędzają noc w wąwozie, do którego wpadli przez nieostrożność dziewczyny, Franck jest nieprzytomny, Billie natomiast opowiada historię ich pięknej i jakże wyjątkowej przyjaźni.

Cała książka to monolog głównej bohaterki, lecz pomimo tego czyta się lekko i szybko. Sama Billie wykreowana została bardzo realistycznie, wulgaryzmy, które Autorka wkłada w jej usta, dodają dziewczynie charakteru i naturalności. Z jednej strony buntowniczka, nie potrafiąca znaleźć swojego miejsca w życiu, z drugiej delikatna dusza, która w odpowiednim momencie potrafi zatrzymać się 
i powiedzieć : "to jest ważne". 
Anna Gavalda stworzyła charakter, który zdobył moje serce, bo Billie pomimo swojego zagubienia, jest w gruncie rzeczy bardzo mądrą 
i doświadczoną życiowo kobietą.
Powieść pomimo swojej formy monologu jest bardzo energiczna, niesie szybko przez kolejne strony, aż okazuje się, że to już - koniec, nie ma nic więcej, czas odłożyć książkę i iść spać... Jakoś tak szybko ta baśń się kończy i zostaje tylko żal, że trzeba pożegnać się z nowymi przyjaciółmi - Billie i Franckiem.
Bardzo, bardzo serdecznie Wam polecam ! To naprawdę warto przeczytać !
Moja ocena:
8/10

środa, 21 stycznia 2015

Elektryzująca religia "Przebudzenie" Stephen King


   Uwielbiam powieści Kinga i na premierę każdej z nich czekam, jak na wielkie święto, 
ale tym razem chyba nie do końca było co świętować...

Pewnego dnia, dawno, dawno temu na małego chłopca Jamiego Mortona, który bawi się żołnierzykami pada cień. Tak właśnie Jamie poznaje piątą osobę swojego dramatu - nowego pastora Charlesa Jacobsa. Pastor bardzo szybko podbija serca parafian, a jego piękna żona
 i synek stają się obiektem uwielbienia miejscowej społeczności. Wszystko zmienia się,
gdy rodzina Jacobsa traci życie w okropnym wypadku, a on sam wyrzeka się wiary i wygłasza Straszne Kazanie, którego efektem jest wygnanie pastora z parafii. Jacobs znika z życia Jamiego na kilkanaście lat, a gdy spotykają się po tym czasie, Jamie jest uzależnionym od heroiny, zagubionym gitarzystą.
To spotkanie jest bardzo ważne, to co się wtedy dzieje, determinuje dalszą znajomość
 z Jacobsem, który zafascynowany elektrycznością, staje się niebezpieczny dla ludzi...

Książka, jak to z książkami Kinga bywa, jest napisana bezbłędnie. Znany każdemu fanowi Autora gawędziarski język sprawia, że powieść czyta się naprawdę przyjemnie, ale...
No właśnie..., ale "Przebudzenie" mnie nie budziło, a usypiało. Byłam znużona i znudzona, długie rozdziały sprawiały, że co kilka minut sprawdzałam, ile jeszcze stron zostało i nie potrafiłam skupić się na lekturze. Promowana jako mroczna i niepokojąca, jest według mnie powieścią obyczajową z elementami grozy. Dokładniej: elementem grozy, bo mocniejsze wrażenia i akcja (wreszcie) pojawiają się prawie na samym końcu książki!
Jeżeli już zabieram się za pozycję, która z założenia ma mnie wystraszyć, czy choćby tylko podnieść trochę ciśnienie, a dostaję powieść, której akcja rozwija się, rozwija, rozwija i wreszcie w ostatnim rozdziale rusza - czuję się, delikatnie mówiąc - rozczarowana.

Jestem przekonana, że "Przebudzenie" spodoba się tym Czytelnikom, którym podobał się "Joyland", odnajdziecie tutaj właśnie takiego Kinga, jak w tamtej powieści. Jeśli jednak liczycie na garść mocnych przeżyć - nie polecam.

Moja ocena:
5/10

sobota, 17 stycznia 2015

Szansa na nowe życie "Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz



 Rozpadłam się na kawałki. Jestem totalnie rozbita, nie mogę przestać myśleć o historii, którą Pani Magdalena Witkiewicz opowiedziała na stronach "Pierwszej na liście". 
Jedno, czego jestem pewna, to fakt, że ta książka jest najlepszą w całym dorobku Autorki. Nie umiem wyjść z podziwu.

"Pierwsza na liście" to powieść, której bohaterkami są...tytanki. Kobiety niezwykle silne, odważne, i co najważniejsze - dobre.
Karolina (dla znajomych Ina) jest kobietą sukcesu, prawdziwą dziennikarską hieną, skupioną tylko na sobie i na pracy.
Pewnego deszczowego dnia do jej drzwi  puka zmoknięta nastolatka i twierdzi, że Ina jest "pierwsza na liście". Wspomniana "lista" okazuje się być fragmentem listu do córek, w którym ciężko chora Patrycja wskazuje dzieciom na kogo mogą liczyć w wypadku jej śmierci...
Tak zaczyna się historia, która Was odmieni i sprawi, że nagle odnajdziecie w swoich sercach dobro. Zwyczajnie, po prostu zechcecie komuś pomóc.
"Pierwsza na liście" porusza wiele ważnych problemów i edukuje. Czy wiecie jak pobiera się szpik kostny do przeszczepu? Ja zawsze myślałam, że wielką igłą z kręgosłupa, i że to bardzo bolesne.
W takim przekonaniu żyje wiele osób i wiele ze strachu przed bólem nie rejestruje się w Bazie Dawców Szpiku. Pani Magdalena w prosty i zrozumiały sposób opowiada jak to się odbywa,
to naprawdę nic takiego, a może dać komuś nowe życie.

Zastanawiam się, czy pisząc "Pierwszą na liście" Autorka domyślała się jaki efekt powieść  wywoła, bo według mnie każdy, kto skończy książkę, poszuka w internecie informacji o ostrej białaczce szpikowej, może nawet zgłosi swój szpik do bazy, a jeśli szczęście dopisze - uratuje komuś życie.

Pani Magdalena nie napisała zwykłej książki, Ona zrobiła dobry uczynek, otworzyła ludziom oczy, pomogła zajrzeć w swoje serce.... Wszystkie książki Pani Witkiewicz uwielbiam,
ale ta po prostu nie mieści się w skali, to bezbłędny podręcznik o tym, jak być dobrym człowiekiem.
Serdecznie polecam !
Moja  ocena:
10/10

czwartek, 15 stycznia 2015

Ona po przejściach i on z przeszłością.... "Łatwopalni" Agnieszka Lingas - Łoniewska



"Łatwopalni" to książka, która trafiła w moje ręce po części przez przypadek. Kojarzyłam oczywiście nazwisko Autorki, jak również tytuł powieści i pamiętałam, że jest całkiem dobrze oceniana przez użytkowników Lubimy Czytać. Podchodziłam jednak do lektury 
jak do jeża, bo nie należy ona do lubianego przeze mnie gatunku.


Bohaterką powieści jest Monika, ładna nauczycielka, której w życiu się nie ułożyło i wciąż jest sama. Któregoś pięknego dnia w progu jej domu staje ON - męski, bardzo przystojny, magnetyczny, ale z nieodgadnionym smutkiem w oczach. Ktoś mógłby powiedzieć :
 jak to w romansie..., ale nie do końca. Oczywiście uczucie pomiędzy tą dwójką rozkwita, wydawać by się mogło, że zaczyna się istna sielanka, ale tak nie jest, bo Jarek skrywa w sercu bardzo bolesną tajemnicę, która nie pozwala mu być szczęśliwym. Codzienność Moniki
 także nie należy do bajkowych - dziewczyna mieszka z matką,
z którą kompletnie nie potrafi się dogadać, a na dodatek w swoim miasteczku uznawana jest już za starą pannę. Kiedy pomiędzy kochankami wreszcie jakoś zaczyna się układać i widać iskierkę nadziei dla ich uczucia, na scenę wkracza były chłopak Moniki, który nie potrafi oddać jej nikomu innemu...

Powiem Wam szczerze, że podczas czytania pierwszych stron książki byłam bardzo niesprawiedliwa wobec "Łatwopalnych" i praktycznie z miejsca wrzuciłam tę powieść do szufladki "oklepany romans w stylu harlequina". Faktycznie, początek zalatywał schematem, ale im głębiej wchodziłam w tą powieść tym więcej dowiadywałam się o przeszłości jej bohaterów, tym bardziej im kibicowałam, a na koniec już nie wiedziałam jak według mnie, ta historia powinna się skończyć.
A kończy się bardzo niejednoznacznie i nadal nic nie wiadomo. Autorka zostawia nas po prostu szeroko otwartymi oczyma i zaskakuje ostatnimi wydarzeniami w książce. Na szczęście "Łatwopalni" mają jeszcze dwie części, więc nie zostajemy tak całkiem "z ręką w nocniku". :)

"Łatwopalni" to powieść o miłości, ale również o stosunkach międzyludzkich, o trudach egzystencji w małej społeczności, o wadze tajemnic, po prostu - o życiu.
Książkę bardzo serdecznie Wam polecam i gwarantuję, że niedługo przeczytacie tutaj o kolejnych jej częściach !
Moja ocena:
7/10

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Pożegnanie ulicy Leśnych Dzwonków "Przystań Julii" Katarzyna Michalak



  "Przystań Julii" jest trzecim i ostatnim tomem, opowiadającym o przygodach mieszkanek ulicy Leśnych Dzwonków. I dobrze. 



Poważnie się zastanawiałam, czy chcę "Przystań Julii" przeczytać, szczególnie że w pamięci miałam cały czas katastrofy i nieszczęścia, jakich doznali bohaterowie "Zacisza Gosi" - drugiej części trylogii. Stwierdziłam jednak, że skoro poznałam dwa pierwsze tomy, dobrze byłoby dowiedzieć się jak cała historia się skończy.
"Przystań Julii" jest znacznie lepsza od "Zacisza Gosi", ale mniej wciągająca niż "Ogród Kamili", ma natomiast równie urzekającą okładkę jak pozostałe dwie.
Powieść jest prowadzona trochę dwutorowo - Julia wyprowadza się w Bieszczady i tam rozpoczyna nowe życie, Gosia i Kamila zostają w Milanówku, gdzie wreszcie wyjaśnia się wiele tajemnic - między innymi przyczyna śmierci Jakuba. Cała powieść, jak zwykle u Pani Michalak jest z lekka naiwna, infantylna i prosta, ale ma swój narkotyczny urok - jest jak czekolada, choć szkodzi na zdrowie i figurę - jesz, dopóki nie zemdli...
Były momenty w książce, kiedy miałam ochotę puknąć się w czoło (głupia, czemu to czytasz???), akcje rodem z Bonda, przeplatane tanim harlequinem, a ja czytałam i czytałam.
Nie rozumiem jak to działa: z jednej strony chcę to rzucić w kąt, a z drugiej ciekawość nie pozwala tego zrobić.
Obawiam się, że po lekturze "Nadziei" uczuliłam się na Autorkę, zraziłam i uprzedziłam, bo do pierwszych dwóch "kwiatowych" książek nie podchodziłam aż tak sceptycznie, a przecież wyszły spod tego samego pióra.
Cieszę się bardzo, że opowieść z ulicy Leśnych Dzwonków dobiegła końca, bo pewnie sięgnęłabym po kolejny tom i znów się denerwowała, że czytam i nie potrafiłabym odłożyć...
Za tą uzależniającą i masochistyczną siłę, oraz za w miarę realne i (jak na Panią Michalak) życiowe rozwiązanie,a przede wszystkim za to, że to już koniec moja ocena to:
5/10

sobota, 10 stycznia 2015

Co się wydarzyło w małym miasteczku ? "Motylek" Katarzyna Puzyńska



 O "Motylku" jest głośno już od długiego czasu, pojawił się już drugi tom, a ja nadal nie znałam pierwszego. Wstyd! Wstyd! Wstyd!
Zanim zaczęłam czytać postanowiłam zapoznać się trochę z biografią Autorki i okazało się,że Pani Kasia  jest tylko o rok starsza ode mnie! 
Z tym większym zainteresowaniem sięgnęłam więc po "Motylka" - książkę napisaną przez moją prawie rówieśniczkę.

Akcja książki dzieje się w małym miasteczku położonym niedaleko Brodnicy.Typowo małomiasteczkowa społeczność i małomiasteczkowi policjanci są więc bohaterami "Motylka".
W Lipowie jest bardzo spokojnie, zwyczajnie i sennie do czasu, gdy przy drodze zostaje znalezione zmasakrowane ciało nieznanej nikomu zakonnicy. Lipowska policja pierwotnie kwalifikuje sprawę jako potrącenie przez samochód, autopsja jednak wykazuje, że było to brutalne morderstwo... Pierwsze w miasteczku, ale jak pokaże akcja "Motylka", na pewno nie ostatnie. Czterech niedoświadczonych w kryminalnych sprawach policjantów, oraz jedna bardzo charakterystyczna pani komisarz mają nie lada orzech do zgryzienia, bo morderca nie popełnia błędów, jest prawie jak duch.
 Pani Katarzyna Puzyńska nie skupiła się w swojej powieści tylko na wątku kryminalnym, który gra tu oczywiście pierwszoplanową rolę, ale bardzo wnikliwie pokazała też specyfikę małych społeczności - miasteczek i wsi, gdzie każdy każdego zna, plotki rosną do rangi wydarzeńz brukowca, a jednak mimo to, mieszkańcy kryją w piwnicach swoje brzydkie tajemnice.

W"Motylku" spotkacie całą galerię barwnych, wyrazistych postaci, wiele z nich polubicie, niektóre są jednak tak antypatyczne, że chciałoby się, żeby padły ofiarą mordercy. Prócz wspomnianych przeze mnie policjantów : bardzo sympatycznego - Daniela, alkoholika z problemami - Janusza, młodego, zakochanego w pięknej żonie - Marka i damskiego boksera - Pawła, poznacie jeszcze :

  • bardzo doświadczoną i zapadającą w pamięć komisarz policji kryminalnej Klementynę Kopp,
  • ekscentryczną, bardzo bogatą rodzinę Kojarskich,
  • piękną rudowłosą Weronikę, która jest marzeniem  niejednego mężczyzny z Lipowa,
  • tajemniczego blogera, który posiada wiele niewygodnych informacji na temat mieszkańców miasteczka i bez skrupułów zamieszcza te informacje na swojej stronie internetowej,
  • grupę zbuntowanych nastolatków z problemami, których pomysły jeżą włos na głowie,
  • wielu innych charakterystycznych bohaterów,z których każdy wnosi coś do akcji książki.
Pomimo tego, że "Motylek" jest debiutem Autorki, to czuć tutaj, 
że Pani Kasia ma talent do budowania naprawdę spójnej intrygi, ma bogatą wyobraźnię i jest stworzona do pisania kryminałów! Książka jest rewelacyjna, ciężko się od niej oderwać, a co najważniejsze - jest też nieprzewidywalna : dwa razy w ciągu lektury zmieniałam swój typ mordercy i...nie trafiłam !
Chwała za to Pani Katarzynie!
Bardzo, bardzo się cieszę, że czeka już na mnie na półce druga książka mojej ULUBIONEJ AUTORKI -"Więcej czerwieni" i po krótkim przerywniku w postaci tytułów innych pisarzy, rozpoczynam ucztę !
Bardzo serdecznie Wam polecam!


Moja ocena:

9/10















wtorek, 6 stycznia 2015

Dawno, dawno temu... "Sońka" Ignacy Karpowicz



   „Sońka”  kusiła mnie z półek piękną, prostą  okładką, która sugerowała, że w środku kryje się coś niepowtarzalnego i  niespotykanego. Okładka nie kłamie, „Sońka” okazała się pięknym przeżyciem, historią krótką, bolesną, ale jasną i szczerą.

Tytułowa Sonia to wiekowa już bardzo mieszkanka Podlasia, mieszkająca z psem, kotem i krową. Któregoś dnia bohaterka spotyka Igora – młodego, zadufanego reżysera sztuk teatralnych
z Warszawy. Mężczyźnie psuje się samochód i siłą rzeczy musi spędzić trochę czasu z Sonią, 
która wykorzystuje go jako słuchacza historii jej życia.

Kiedyś Sonia była piękna, przykuwała wzrok gęstymi włosami, grubym warkoczem i sukienką       
w niezapominajki. Wydawać by się mogło, że ktoś tak piękny powinien mieć wspaniałe życie, być noszony na rękach, hołubiony i po prostu kochany… Przyszła wojna, wraz z wojną do Soni przyszła miłość. Nie była to jednak miłość jak z bajki. To zakazane uczucie poprowadziło wszystkich bohaterów książki do katastrofy. Było przyczyną wielu cierpień, przelanej krwi, miało  na swoim koncie wiele ofiar. Pomimo tego  była to miłość, o której marzy każdy z nas: obezwładniająca, wszechmocna i prawdziwa. Nie dało się z nią walczyć.

Historia Soni zapadnie Wam w serca, jest wzruszająca i jednocześnie okrutna, wyciska łzy 
z oczu, ale jednocześnie leczy serce…

„Sońka” to pierwsza pozycja autorstwa Ignacego Karpowicza, z jaką się zapoznałam i czyni w moich oczach z Autora prawdziwego Mistrza prozy. Każde słowo, zdanie, każda litera brzmią w tej książce idealnie. Wszystko jest tak spójne, melodyjne i wykwintne, że „Sońkę” powinno czytać się 
w odświętnym ubraniu, przy stole nakrytym białym obrusem, nie wypada czytać jej w łóżku, 
czy wyciągniętym na fotelu. 
Lektura tej powieści  powinna być Wydarzeniem  i tak trzeba ją traktować.
Moja ocena:

10/10

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Tam dom Twój, gdzie serce Twoje... "Powrót na Majorkę" Anna Klara Majewska


  "Powrót na Majorkę" to dalsze losy bohaterów książki "Rok na Majorce" (której nie czytałam,
ale nie stanowiło to dla mnie problemu podczas lektury drugiej części).
  Nie znałam wcześniej twórczości Autorki, nie słyszałam też o żadnej z "majorkańskich" książek,
ale Mikołaj postanowił mnie obdarować właśnie tą pozycją :)
Szczerze mówiąc okładka wzbudziła we mnie obawy, że otrzymałam przelukrowaną, słodką i mdłą powiastkę, jakich ostatnio pełno na półkach. "Powrót na Majorkę" okazał się jednak całkiem trafionym prezentem, przez który zdarzyło mi się zarwać noc :)

Bohaterką książki jest Magda, czterdziestolatka, która nie potrafi pogodzić się ze swoim wiekiem
i czterdzieste urodziny przeżywa bardzo boleśnie, czego jej rodzina w żaden sposób nie potrafi zrozumieć. Magda ma faceta - szalenie zapracowanego Marka, który skupiony na karierze nie pamięta już, że w domu czeka na niego całkiem atrakcyjna i spragniona męskiej uwagi kobieta.
Do kompletu Magda ma jeszcze nieznośnego syna Michasia, siedemdziesięcioletniego ojca, który zdradza wiecznie mdlejącą matkę i braciszka geja... Cóż, taka rodzinka prowadzi tylko do nieuniknionej katastrofy, a Magda wielkimi krokami kieruję się ku depresji i coraz częściej marzy
o powrocie na Majorkę, gdzie czekają na nią przyjaciele i słoneczne plaże. Kiedy wreszcie udaje się Madzi wyrwać na ukochaną i wyczekaną wyspę, okazuje się, że tam również nie da się uciec od problemów, ale otacza ją słońce, grupka baaaardzo charakterystycznych przyjaciół, oraz całkiem przystojny blondyn...

"Powrót na Majorkę" to powieść na jeden wieczór, lekka, pełna humoru, a jednocześnie bardzo życiowa. Ma w sobie coś z modnego ostatnio (niestety!) schematu o kobiecie z problemami, która w nowym miejscu odnajduje szczęście, ale Autorka potrafi zachować zdrowy rozsądek i zamiast durnej bajki, dostajemy całkiem przyjemną powieść.
Książka idealna zarówno na mroźny zimowy wieczór, jak i na gorącą plażę. Podczas lektury czuć na skórze powiew ciepłego, majorkańskiego wietrzyku!
Moja ocena:

7/10

sobota, 3 stycznia 2015

Małżeńskie tajemnice "Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn



   Rok 2015 rozpoczęłam od powieści, którą bardzo chciałam przeczytać, ale której również bardzo się bałam, w myśl zasady, że zwykle te tytuły, o których jest głośno rozczarowują.
O Autorce "Zaginionej dziewczyny" nigdy nie słyszałam, aż tu nagle Mąż wybrał się do kina na film o tym samym tytule, wrócił oszołomiony i zachwycony, usilnie namawiając mnie do obejrzenia.
 Jak wielu i wiele z Was mam jednak zwyczaj, że jeżeli jakiś film powstał na podstawie książki - najpierw czytam, potem oglądam. Wczoraj skończyłam lekturę, a dziś przed momentem obejrzałam film, który moim zdaniem naprawdę warto obejrzeć, chociażby po to, żeby sprawdzić jak producentowi udało się zmieścić w dwuipółgodzinnej produkcji prawie sześćset pięćdziesiąt stron powieści.
"Zaginiona dziewczyna" to opowieść, w której znajdziecie dwóch narratorów: Amy -tytułową zaginioną, która w formie pamiętnika opowiada o swoim życiu z własnej perspektywy,oraz męża Amy - Nicka, który wiele ze zdarzeń, o których pisze Amy postrzega w zupełnie inny sposób...
W dzień piątej rocznicy ślubu Amy zostaje porwana z własnego domu.
Policja, media, znajomi i sąsiedzi podejrzewają, że to Nick jest winien zaginięcia swojej niezwykłej małżonki. Jedyną osobą, która wierzy w jego niewinność jest siostra bliźniaczka Nicka,
ale i ona w pewnym momencie zaczyna tracić wiarę w brata. Rozpoczyna się medialna nagonka na podejrzanego męża, pojawiają się nowe, szokujące fakty, na światło dzienne wychodzą gorzkie prawdy o pozornie idealnym małżeństwie...
Książka początkowo trochę mi się dłużyła i męczyła, ale potem... nabrała takiego tempa,
że nie potrafiłam jej odłożyć. Gillian Flynn to mistrzyni intrygi i budowania napięcia, naprawdę ciężko rozszyfrować, kto jest tym złym, a kto dobrym.
"Zaginiona dziewczyna" w bardzo prosty sposób pokazuje  jak łatwo media manipulują społeczeństwem, w zależności od tego jak dziennikarze interpretują zachowania Nicka - jest on według widzów albo mordercą, albo wręcz idolem.
Dawno nie miałam okazji przeczytać tak wciągającej powieści,a już na pewno nie jestem w stanie przypomnieć sobie drugiej powieści z tak SZOKUJĄCYM ZAKOŃCZENIEM.
Nowy rok rozpoczęłam z naprawdę trafnym wyborem literackim, oby kolejne były jeszcze lepsze!
Moja ocena:
8/10