piątek, 5 września 2014

Czy poznacie tu młodą Carrie Bradshaw ? "Dziewczyny z Nowego Jorku" Gemma Burges





Dawno już nie miałam w ręku tak słabej książki... Nie doczytałam jej jeszcze do końca i nie wiem, czy się zmuszę. Książka ma bardzo zachęcający opis na okładce:

"Nigdy nie bzykaj się z bratem swojej współlokatorki. To prosta acz niezawodna zasada. 
A ja ją złamałam zeszłej nocy. Dwa razy. Ups.

Poznaj Pię Keller. Bystrą, wyrafinowaną i... zepsutą. Jej pomysł na życie? Załatwiona przez rodziców praca w nowojorskiej agencji public relations i imprezowanie w weekend. Pomysł się sprawdza,
 aż do niedzielnego poranka, kiedy...
Zdjęcie Pii tańczącej topless na stole ląduje na Facebooku. Dziewczyna traci pracę, a rodzice odcinają kurek z pieniędzmi. Pia podobnie jak Hanna z serialu „Dziewczyny” (Girls) ma kilka tygodni, by wziąć życie w swoje ręce. Czas zrezygnować z szaleństw i partnerów na jedną noc."

Najlepszą ( i jak się okazało - najbardziej mylną ) jednak rekomendacją powieści było takie oto zdanie, które znajdziecie na okładce:

" Bridget Jones spotyka tu Carrie Bradshaw. Tylko że mają trochę mniej lat. "

Niestety, nie znalazłam tu ani Carrie, ani tym bardziej Bridget. Książka nie wciąga, jest niesamowicie drętwa , żadnej bohaterki nie da się polubić. Wiedziałam, że nie zabieram się do lektury traktatu filozoficznego, ale to co znalazłam na stronach tego... czegoś to absolutna porażka. Nudna, nijaka, bardzoooo słaba. Wszelkie odmiany słowa "hipster" znajdziecie to chyba w każdym rozdziale i w każdej możliwej sytuacji.
Właśnie podjęłam decyzję, że więcej do niej nie zajrzę - po prostu szkoda mojego czasu.
Nie polecam Wam "Dziewczyn z Nowego Jorku", mi po lekturze pozostało tylko rozczarowanie 
i frustracja, że w czasie, gdy czytałam tę książkę, mogłam spędzać czas z naprawdę wartym uwagi tytułem.
Nie popełnijcie mojego błędu !
Moja ocena:
3/10

3 komentarze:

  1. Dzień dobry:)
    Trafiłam do Pani dość pokrętnymi ścieżkami, bo najpierw przeczytałam Pani komentarz pod recenzją mojej książki na blogu "Blask Książek". I tak po nitce do kłębka dotarłam tutaj. Tak się zastanawiałam czy wypada mi się odezwać ale w sumie co mi szkodzi:) Chciałam tylko powiedzieć, że w "Wymarzonym domu" Magdzie nic się nie wali:) Ma pieniądze, i to ona rzuca swojego faceta i pracę:) Specjalnie chciałam stworzyć bohaterkę, która nie ma kłopotu z mężczyznami i z pieniędzmi:) Bardzo jestem ciekawa Pani potencjalnej opinii o Malowniczem i mam nadzieję, że kiedyś może trafię na taką recenzję na Pani blogu. Serdeczności przesyłam i ciepłe uściski i zapraszam do siebie: magdalenakordel.pl Blog dodaję do obserwowanych z przyjemnością będę do Pani zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Magdaleno, bardzo dziękuję za komentarz :) "Malownicze" mam w planach czytelniczych, zarezerwowałam ją sobie w bibliotece. Kolejka jest baaardzo długa i to napełnia mnie nadzieją, że czeka na mnie książkowa uczta :) Pozdrawiam !

      Usuń
  2. Kiedyś czasem wpadały mi w ręce książki w stylu historii o Bridget Jones, ale szybko mi się znudziły. Wszystkie wydają się być na jedno kopyto, a co nowsze, to gorsze, niestety :(

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)