czwartek, 24 lipca 2014

Czego dopuścisz się dla spadku ? "Kwiaty na poddaszu" Virginia C. Andrews




   Chris, Cathy, Cory i Carrie są to dzieci pięknych i kochających rodziców - Christophera 
i Corrine. Nie brak im niczego, są idealnymi dziećmi idealnych rodziców, tak urodziwi,  
że nazywani przez sąsiadów drezdeńskimi lalkami. Wiodą cudowne życie wypełnione zabawą, ciepłem i beztroską do dnia, w którym podczas tragicznego wypadku ginie ich ojciec. Matka, która nie potrafi pracować ani zarabiać na życie zostaje jedynym żywicielem, jak się okazuje - zadłużonej - rodziny. Na szczęście okazuje się jednak, że dzieci mają bajecznie bogatych dziadków ze strony mamy. Corrine piętnaście lat wcześniej została wydziedziczona przez rodziców za.... małżeństwo z własnym wujkiem i ojcem swych dzieci ! Babka zgadza się jednak przygarnąć grzeszną córkę wraz z jej "diabelskim", jak twierdzi potomstwem pod swój dach. Warunek jest jeden: dzieci do śmierci dziadka muszą pozostać w ukryciu. Matka początkowo zapewnia dzieci, że spędzą jedną jedyną noc zamknięci w pokoju na poddaszu, jednak czas ten wydłużał się ciągle i ciągle, aż minęło kilka lat na uwięzi...
"Kwiaty na poddaszu" to powieść poruszająca trudną, wzbudzającą wiele kontrowersji tematykę kazirodztwa - mnie samą fragmenty dotykające tego tematu odstręczały
 i zniechęcały do dalszej lektury. Książki nie da się jednak przerwać i nie dokończyć - fabuła jest tak wciągająca, że nie dałam rady odłożyć jej przed przeczytaniem ostatniego zdania ! Przed rozpoczęciem lektury postanowiłam poczytać trochę opinii na temat "Kwiatów..." - większość była bardzo pozytywna, pochwalna wręcz, ale zdarzały się też takie, które potępiały język powieści ( fakt, nie jest to słownictwo wysokich lotów, ale narratorem jest przecież dwunastolatka), jak również samą tematykę, ale nawet osoby krytycznie nastawione twierdziły, że fabuła tak je wciągnęła, że przeczytały do końca. "Kwiaty na poddaszu" to pierwsza część sagi o Dollangangerach, która składa się z aż pięciu tomów. Drugi mam już na półce, po jego lekturze zdecyduję, czy iść dalej...
Podsumowując, książka pani Andrews jest warta przeczytania, sporo w niej nieścisłości i brak realizmu, ale emocji dostarcza mnóstwo, sprawi że na kilka godzin przestaniecie istnieć dla świata i z otwartymi szeroko oczyma będziecie współczuć, cierpieć i trzymać kciuki za małych Dollangangerów !
Moja ocena :
7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)