środa, 30 lipca 2014

Dlaczego ta książka jest taka długa ??? "Zbrodniarz" K.Slaughter


Od czasu "Gry o tron" nie trafiłam na książkę, która bardziej mnie zmęczyła. Z Autorką spotkałam się już drugi raz, pierwszy, jak wspominałam na FB, był całkiem udany - "Geneza" była mocna i krwawa, dokładnie tak, jak lubię. Na okładce "Zbrodniarza" znajdziecie slogan: "Slaughter znaczy rzeź", hmmmmm...chyba rzeź Czytelników, którzy porzucą tą 576 stronicową cegłę na rzecz ciekawszych
 i nie trawiących ich czasu książek !
 Bohaterem powieści jest Will Trent,  doskonały i skuteczny policjant, który bez powodu zostaje odsunięty od sprawy tajemniczego morderstwa studentki. Osobą, która nie chce dopuścić go do śledztwa jest jego przełożona Amanda Wagner. Amanda trzydzieści lat temu prowadziła dochodzenie w sprawie obłąkanego zabójcy, który próbował nawracać prostytutki. Dziewczyny ginęły na tym samym terenie, gdzie odnaleziono ciało studentki. Okazuje się jednak, że te odległe czasowo śledztwa łączy coś 
więcej....
 Pani Slaughter przyłożyła się do swojego zadania. Starała się szczegółowo i dokładnie przedstawić temat. Niestety, w moim mniemaniu był to strzał w kolano. Książka jest zbyt powolna i rozwlekła, kilkustronicowe niepotrzebne opisy  działań takich jak np.  wchodzenie przez policjantki po schodach, sprawiły, że łapałam się na tym, że nie wiem, co czytam i musiałam wracać do przeczytanego przed chwilą fragmentu, z którego zupełnie nic nie zarejestrowałam ! Akcja nabiera tempa w okolicach 500 strony, co mówi chyba samo za siebie.
Czas poświęcony na czytanie nie był czasem zmarnowanym, bo zakończenie mnie usatysfakcjonowało, jednak biorąc pod uwagę mnogość naprawdę dobrych tego typu książek na rynku wydawniczym - "Zbrodniarza" nie polecam !
Moja ocena:
5/10

czwartek, 24 lipca 2014

Czego dopuścisz się dla spadku ? "Kwiaty na poddaszu" Virginia C. Andrews




   Chris, Cathy, Cory i Carrie są to dzieci pięknych i kochających rodziców - Christophera 
i Corrine. Nie brak im niczego, są idealnymi dziećmi idealnych rodziców, tak urodziwi,  
że nazywani przez sąsiadów drezdeńskimi lalkami. Wiodą cudowne życie wypełnione zabawą, ciepłem i beztroską do dnia, w którym podczas tragicznego wypadku ginie ich ojciec. Matka, która nie potrafi pracować ani zarabiać na życie zostaje jedynym żywicielem, jak się okazuje - zadłużonej - rodziny. Na szczęście okazuje się jednak, że dzieci mają bajecznie bogatych dziadków ze strony mamy. Corrine piętnaście lat wcześniej została wydziedziczona przez rodziców za.... małżeństwo z własnym wujkiem i ojcem swych dzieci ! Babka zgadza się jednak przygarnąć grzeszną córkę wraz z jej "diabelskim", jak twierdzi potomstwem pod swój dach. Warunek jest jeden: dzieci do śmierci dziadka muszą pozostać w ukryciu. Matka początkowo zapewnia dzieci, że spędzą jedną jedyną noc zamknięci w pokoju na poddaszu, jednak czas ten wydłużał się ciągle i ciągle, aż minęło kilka lat na uwięzi...
"Kwiaty na poddaszu" to powieść poruszająca trudną, wzbudzającą wiele kontrowersji tematykę kazirodztwa - mnie samą fragmenty dotykające tego tematu odstręczały
 i zniechęcały do dalszej lektury. Książki nie da się jednak przerwać i nie dokończyć - fabuła jest tak wciągająca, że nie dałam rady odłożyć jej przed przeczytaniem ostatniego zdania ! Przed rozpoczęciem lektury postanowiłam poczytać trochę opinii na temat "Kwiatów..." - większość była bardzo pozytywna, pochwalna wręcz, ale zdarzały się też takie, które potępiały język powieści ( fakt, nie jest to słownictwo wysokich lotów, ale narratorem jest przecież dwunastolatka), jak również samą tematykę, ale nawet osoby krytycznie nastawione twierdziły, że fabuła tak je wciągnęła, że przeczytały do końca. "Kwiaty na poddaszu" to pierwsza część sagi o Dollangangerach, która składa się z aż pięciu tomów. Drugi mam już na półce, po jego lekturze zdecyduję, czy iść dalej...
Podsumowując, książka pani Andrews jest warta przeczytania, sporo w niej nieścisłości i brak realizmu, ale emocji dostarcza mnóstwo, sprawi że na kilka godzin przestaniecie istnieć dla świata i z otwartymi szeroko oczyma będziecie współczuć, cierpieć i trzymać kciuki za małych Dollangangerów !
Moja ocena :
7/10

środa, 23 lipca 2014

Studium rodziny po stracie "Zatoka o północy" Diane Chamberlain




 "Zatoka o północy" jest drugą książką autorstwa Diane Chamberlain, jaką miałam okazję przeczytać 
i muszę przyznać, że ten tytuł sprawił, że z zapałem sięgnę po kolejne powieści pisarki.
  Bohaterki powieści to trzy dojrzałe panie : Lucy i Julie - siostry, oraz Maria - matka. Kobiety są jednocześnie narratorkami książki z własnymi subiektywnymi obserwacjami tragicznych wakacji, dzięki czemu Czytelnik może dokładnie poznać smutną historię rodzin Bauerów i Chapmanów.  Latem, 1962 roku podczas wakacyjnego pobytu w domku nad zatoką zostaje zamordowana najstarsza siostra Lucy i Julie - Isabel. Wydarzenie to wstrząsnęło całą ich rodziną i położyło cień na dalsze życie wszystkich bohaterów. Człowiek, który jest uważany za winnego niemal od razu ląduje w więzieniu, jednak Julie do dziś nie jest przekonana, czy to właśnie on jest mordercą jej siostry. Kobieta cierpi podwójnie: nie ma pewności, czy właściwa osoba została ukarana za zbrodnię zabójstwa, a do tego od czterdziestu lat na jej sercu leży ogromne poczucie winy za śmierć siostry - to kłamstwo dwunastoletniej wówczas dziewczynki sprawiło, że tej feralnej nocy Izzy znalazła się nad zatoką, gdzie zginęła... Jednak jak się okazuje, Maria - matka dziewcząt również wiele ukrywa... Pewnego dnia zostaje ujawniony list, w którym dawny chłopak Isabel twierdzi, że mordercą Izzy nie była osoba, która została skazana. List uruchamia potężną lawinę wspomnień, żalu, cierpienia, ale też wreszcie oczyszczenia.
 Ciężko określić jakim gatunkiem literackim jest "Zatoka o północy" - powiedzmy, że jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Najważniejsze jednak według mnie jest w tej książce studium rodziny, która próbuje normalnie  żyć po stracie jednego z jej członków. W "Zatoce o północy" Czytelnik znajdzie przekrój rodziny Bauerów aż od samych jej korzeni. Mogłoby się wydawać,
 że historia zaczęła się feralnego sierpniowego wieczoru, jednak tak naprawdę przyczyna całego zdarzenia jest umiejscowiona wiele, wiele lat wcześniej, kiedy nikt nie był w stanie przewidzieć jakie skutki będą miały ówczesne wydarzenia.
Książka została wydana pod patronatem Klubu Kobiety To Czytają, jednak nie jest to powieść tylko dla kobiet. To nie jest jedna z lekkich, babskich historii ( po które z lubością czasami sięgam), to tytuł, który rozbrzmiewa w Czytelniku długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Każdy z Was będzie się zapewne zastanawiał, co by było, gdyby to w jego rodzinie zdarzyła się taka tragedia. Chamberlain w sprytny i zawoalowany sposób uczy doceniać to, co mamy; kochać swoją rodzinę i cieszyć się każdą chwilą, bo jeden moment może zmienić wszystko.
"Zatoka o północy" to jedna z najlepszych powieści, które w tym roku miałam okazję przeczytać - niebanalna, mądra i pełna cennych wskazówek. Polecam Wam serdecznie, naprawdę warto !
Moja ocena :
            10/10

niedziela, 13 lipca 2014

Czy to może się zdarzyć naprawdę ??? "Klasa" Dominik W. Rettinger


 Przyznam szczerze, że o Autorze "Klasy" nigdy nie słyszałam i o zakupie książki zdecydował opis
 z tyłu okładki. Wiedziałam oczywiście, że mogę się rozczarować, wszak okładka książki i to, co na niej zawarte ma zachęcać do zakupu - nikt nie napisze "najnudniejsza historia XXI wieku", lub " jeśli chcesz stracić trochę czasu - kup" . " Klasa " została jednak tak skutecznie przez Wydawcę zareklamowana, że nie dałam rady się oprzeć.  
Książka już od pierwszych stron  narzuca ogromne tempo akcji. Pobity, skatowany Piotr - prezes wielkiej amerykańskiej firmy, któremu jakimś cudem udało się zbiec z rąk bandytów kontaktuje się ze swoim kolegą z klasy, znanym radiowcem Adamem Wierzbickim. Żeby było ciekawiej - Piotr dzwoni do Adama na numer audycji radiowej na żywo i na antenie zmusza kolegę do rozmowy. Radiowiec zostaje tym sposobem wciągnięty w tryby machiny, której źródła sięgają do samej góry polskiej sceny politycznej. Każda strona książki odkrywa nowe intrygi, nowe prawdy i nie wiadomo już kto jest tym 
" dobrym", a kto "złym". Bohaterowie powieści są bardzo niejednoznaczni, nie wiadomo było kogo lubić, kogo  nienawidzić. Były momenty, kiedy współczułam i kibicowałam dwójce czarnych charakterów: Marice i Marcosowi, bo choć byli to źli ludzie, to wiele ich w życiu spotkało, okrucieństwo innych doprowadziło ich do punktu, w którym ich poznajemy. Jedynymi osobami, którym ufałam od samego początku i nie miałam wątpliwości, co do ich intencji była rodzina Wierzbickich. Przesympatyczny i bardzo inteligentny syn Rafał, kochająca żona Agata i idealny ojciec Adam - nie dało się nie trzymać za nich kciuków !
"Klasa" to powieść, która odsłania kulisy ogromnego spisku, którego ofiarą stać się mogą tysiące niewinnych, nieświadomych ludzi, to historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Książka napawa strachem, jest potężną teorią spiskową, mającą swoje jądro w samym centrum Polski...
 Czuję się zszokowana, wbita w fotel, wciągnięta w silny nurt, który teraz, gdy skończyłam czytać wyrzucił mnie wycieńczoną i półprzytomną z zachwytu na brzeg. 
Pomimo imponującej objętości 544 stron powieść nie zwalnia ani na moment !!!
Myślę, że po tej wypowiedzi nie muszę Wam już pisać, czy polecam "Klasę" czy nie, ale ... napiszę :)
Jeżeli spragnieni jesteście mocnych wrażeń, szybkiej jazdy i porządnej dawki adrenaliny - 
nie wahajcie się ani sekundy ! Jedna z niewielu powieści, które z taką pewnością Wam rekomenduję !
Moja ocena:
9/10

niedziela, 6 lipca 2014

Jak to jest być bajecznie bogatym ? " Woziłam arabskie księżniczki" J.A.Larson



Od tej książki oczekiwałam wiele. Sam tytuł bardzo mnie zaintrygował, ciekawa okładka
 i nieczęsta tematyka sprawiły, że pozycję zakupiłam jak najszybciej się dało. 
  Autorka książki jest aktorką, której kariera nie zapewniła niestety środków niezbędnych do życia
 i dlatego Jayne zaczęła dorabiać jako szoferka. W swojej historii zawarła siedem tygodni z życia, kiedy pracowała jako kierowca saudyjskiej rodziny królewskiej. 
 Jayne opowiada o arabskich księżniczkach, które miała okazję wozić, o ich zwyczajach, radościach, naiwności i beztrosce życia.
 Z książki dowiecie się jaki status mają kobiety w Arabii Saudyjskiej, dlaczego poza granicami swojego kraju nie noszą hidżabu,co sądzą o nauce Koranu i Żydach.Poczujecie na własnej skórze jak to jest być bogatym do granic możliwości, pozazdrościcie, ale przekonacie się też, że pomimo niezliczonej ilości pieniędzy nie wszyscy członkowie rodziny królewskiej są szczęśliwi. 
Książka daje okazję zasmakowania zupełnie innego, odległego świata, poznania odrębnej kultury  i mentalności. Pozwala zrozumieć pewne zachowania mieszkańców krajów Dalekiego Wschodu, ukazuje różnice międzykulturowe.
Opowieść czyta się z dużą przyjemnością,to idealna wakacyjna książka. Ciekawie zatytułowane rozdziały i spore litery sprawiają, że naprawdę zrelaksujecie się przy lekturze.
Jednak, żeby nie było tak słodko powiem, że za mało jak dla mnie było faktów o kulturze Wschodu i wiadomości merytorycznych. 
"Woziłam arabskie  księżniczki" czyta się  trochę jak powieść w stylu "Diabeł  ubiera się u Prady" ;)
Jak już wspominałam - na wakacje nadaje się idealnie !
Moja ocena:
7/10

środa, 2 lipca 2014

Poczytaj o swoich koszmarach ! "Cmętarz zwieżąt " S.King


Jestem przerażona, wnętrzności  ściśnięte, sceny z książki przed oczyma. 
Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że King to Mistrz !

"Cmętarz zwieżąt" to pierwsza powieść, która wywołała u mnie koszmary. 
Sama jest koszmarem sennym wyjętym z umysłu czytelnika !

  Książka zaczyna się spokojnie i nic nie zapowiada dalszej tragedii : rodzina Creed'ów wprowadza się do nowego wielkiego domu położonego w niewielkiej miejscowości. Louis, Rachel, oraz dwójka ich małych dzieci są zachwyceni nową okolicą, 
szybko zaprzyjaźniają się też z najbliższymi sąsiadami - starszym małżeństwem - Judem 
i Normą. Mieścina jest cicha i spokojna, niepokoi trochę droga przebiegająca koło domu Creed'ów, którą mkną wściekle rozpędzone olbrzymie ciężarówki. To właśnie ta niebezpieczna trasa była powodem stworzenia przez miejscowe dzieci dziwnego
 i niepokojącego miejsca - tytułowego Cmętarza, gdzie pochowane są wszystkie okoliczne zwierzaki, które poniosły śmierć pod kołami ciężarówek.  Ellie, córeczka Creed'ów ma kota i bardzo boi się, aby i on nie skończył żywota na ulicy... Dzieje się jednak inaczej. Pod nieobecność żony i dzieci Louis znajduje ciało martwego Churcha na trawniku sąsiadów. Przerażony koniecznością powiedzenia córce o śmierci ukochanego pupila daje się namówić staremu sąsiadowi na coś, co zmieni całe jego życie, będzie miało wpływ na każdy kolejny dzień jego rodziny i otoczenia. Louis nie wie, że ulegając Judowi tak naprawdę uległ mocy o wiele potężniejszej, mrocznej i bardzo, bardzo, bardzo złej. Od tego momentu rodzina Creed'ów doświadcza bardzo dziwnych i bolesnych doświadczeń. Wpadają w spiralę, o której nie wiedzą, że nie ma sposobu, by z niej uciec... Z góry skazani są na porażkę.

"Cmętarz zwieżąt" to powieść, która zostawiła we mnie swoje piętno. Męczyłam się, bałam, denerwowałam czytając tę książkę, ale jest w niej jakiś magnes, który nakazuje czytać 
dalej i dalej. Pisząc, że się męczyłam nie mam na myśli tego, że powieść jest zła, chodzi mi po prostu o to, że tak bardzo się stresowałam i niepokoiłam, że w ogóle nie umiałam odpocząć podczas lektury. Dlatego cieszę się, że już skończyłam, ale wiem też, że na pewno sięgnę po kolejne dzieła Kinga, bo facet po prostu zwyczajnie uzależnia ! Od początku czuje się w kościach, że coś wisi w powietrzu.
Ten niepokój i atmosfera, którą czuje się od pierwszych stron podnosi poziom adrenaliny 
i sprawia, że pomimo nerwów i strachu podczas czytania czytelnik cieszy się, że coś tak niesamowitego miał okazję poznać !

Włączcie więc lampkę w środku wietrznej,deszczowej nocy i dajcie się ponieść "Cmętarzowi zwieżąt" !


Moja ocena:
10/10