czwartek, 5 czerwca 2014

Nie sądź po pozorach ! "Zabójca" Maria Nurowska


Marię Nurowską znam od dawna i bardzo lubię jej powieści. Autorka często dotyka trudnych, poruszających, czasem gorszących tematów. Tym razem także trzyma się tej reguły.

Tytuł "Zabójca" jest trochę mylący - może sugerować kryminał, czy sensację, książki jednak w te kanony w żaden sposób wpisać się nie da.

Joanna jest dwudziestopięcioletnią dziennikarką, którą poznajemy w pociągu do Zakopanego, gdzie jedzie, by przeprowadzić wywiad z pielęgniarką, której kulawe polskie prawo i rzeczywistość złamały życie. 
W przedziale z Joanną jedzie intrygujący mężczyzna, swoim zachowaniem daje wyraźnie znak, żeby się do niego nie zbliżać, nie rozmawiać z nim, nie patrzeć na niego. Jak się można domyślać właśnie jego zachowanie sprawia, że bohaterka z zainteresowaniem spogląda ku współpasażerowi. Całą historię i to, co się potem wydarzy przypieczętowuje jednak pewne zdarzenie na peronie już w Zakopanem... Joanna, jak na rasową dziennikarkę przystało postanawia dowiedzieć się czegoś więcej o mężczyźnie, który tak bardzo ją zainteresował, 
i który ma w sobie coś mrocznego. Udaje jej się zbliżyć do niego i poznać przerażającą, bardzo smutną i wzruszającą historię życia Adama i jego rodziny. Ich znajomość zamienia się w przyjaźń, a w którymś momencie wreszcie w miłość. Nie jest to jednak miłość prosta - Adam jest uczuciowym kaleką, do tego dwa razy starszym od Joasi. Połowę swojego dotychczasowego życia spędził w więzieniu, oskarżony i skazany za straszną zbrodnię, ma krew na rękach. Nic nie jest jednak takie jak się wydaje, pozornie oczywiste sprawy
wcale takimi nie są; zabójca nie zawsze jest zabójcą, a prawda - prawdą.


Na Autorkę zapewne obrazi się nie jeden mieszkaniec Podhala, gdyż Nurowska dość niepochlebnie i stereotypowo wyraża się o góralach. Wkłada w usta Joanny takie oto słowa:
"O mieszkańcach Podhala miałam jak najgorsze zdanie.Gdyby odrzucić te wszystkie legendy o ich niezależności i honorze, pozostaliby ludzie mali duchem, zawistni, broniący swego nawet wtedy, kiedy przekracza to granice zdrowego rozsądku."  Z jednej strony Autorka w swojej powieści uczy Czytelnika, by nie osądzać po pozorach; z drugiej sama trzyma się stereotypów i mierzy wszystkich jedną miarą.

Książka mi się podobała, ale tylko podobała. Historia w niej opowiedziana jest piękna, ale czegoś mi tutaj brakuje, czuję niedosyt. Temat został potraktowany chyba zbyt powierzchownie, "na szybko", jakoś tak...bezuczuciowo? 

Bardzo podoba mi się wydanie powieści, ładna okładka, a przede wszystkim naprawdę duże litery, dzięki którym książkę czyta się szybko i bez większego wysiłku.

Podsumowując, szału nie ma, ale czas spędzony z tą książką na pewno nie był zmarnowany :)
Moja ocena:
6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twoją wizytę! Będzie mi miło, jeżeli zostawisz w komentarzu jakiś ślad po sobie :)